r e k l a m a

Emocje już bez nas

Artur St. Rolak z Londynu 01-07-2008, ostatnia aktualizacja 02-07-2008 18:07

Koniec pięknej przygody Agnieszki Radwańskiej z Wimbledonem. W ćwierćfinale Polka uległa rozstawionej z numerem szóstym Serenie Williams 4:6, 0:6.

Agnieszka Radwańska
źródło: AFP
Agnieszka Radwańska

Pierwsze wiadomości z polskiego obozu nie były wesołe. Na poranny rozruch Agnieszka wyszła z dwoma opatrunkami – dużym na lewym kolanem i małym na prawym przedramieniu.

Obawy o dyspozycję Polki potwierdziły się, ale nie od razu. Wprawdzie w trzecim gemie Williams przełamała serwis Radwańskiej, ale w następnym szybko doszło do rewanżu.

W szóstym gemie Amerykanka pokazała, że strata podania była tylko wypadkiem przy pracy – cztery asy mogłyby zniechęcić każdą rywalkę.

Agnieszka, mimo że miała ograniczone możliwości poruszania się, walczyła naprawdę dzielnie. Zbierała gromkie brawa po pięknych, finezyjnych zagraniach. Rywalka wybierała zwykle rozwiązania siłowe. A że serwis „siedział” jej w korcie aż do zwycięskiego końca, w drugim secie liczyliśmy już nie tyle gemy (zero), co piłki wygrane przez Polkę (osiem).

Poza Agnieszką odpadli także wszyscy nasi juniorzy – Katarzyna Piter, Sandra Zaniewska i Jerzy Janowicz.

Agnieszka Radwańska dla ŻW:

Nie chcę wszystkiego zwalać na kontuzję, ale na pewno mi nie pomogła. Z drugiej strony moja boląca noga nie miała żadnego wpływu na znakomity serwis Sereny. Jeśli dalej będzie tak grała, raczej wygra ten turniej. Gdy jest w formie, oddaje najsilniejszym rywalkom jedynie po dwa gemy. Moje plany? Rezygnuję z turnieju w Budapeszcie. Dopiero pod koniec lipca jadę do Sztokholmu. Mam nadzieję, że ten krótki urlop wystarczy na wyleczenie urazu.

Życie Warszawy