Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Teraz trzeba wygrać z Kuzniecową

Krzysztof Rawa 17-02-2011, ostatnia aktualizacja 17-02-2011 22:54

Agnieszka Radwańska pokonała w Dubaju Marion Bartoli 6:3, 6:2

Wciąż na korcie numer 3, wciąż bez kamer i wielu widzów, ale Polka robi swoje. Z Bartoli zagrała lepiej niż dzień wcześniej z Anastasiją Sevastovą.

– Wreszcie było tak, jak trzeba. Wysoka skuteczność w wymianach, żadnych chwil, w których rywalka przejmowała inicjatywę. To prawda, że Marion nie umie grać z Isią, ale nieprawda, że dokuczała jej kontuzja nogi.

Francuzka nie była słabsza niż zwykle, to moja córka grała lepiej – mówił po meczu Robert Radwański. Niedługo po singlu Agnieszka z Danielą Hantuchovą wygrały mecz deblowy. Para rosyjsko-białoruska Witalia Diatczenko i Tatiana Puczek wygrała tylko dwa gemy. Polsko-słowacki debel powstał w ostatniej chwili, z rankingu wynikało nawet, że może nie zagrać w turnieju głównym, ale okazało się, że miejsce w drabince się znalazło. – Podwójne obowiązki Isi nie zaszkodzą, wciąż potrzebuje gry z mocnymi rywalkami, w końcu miała długą przerwę i po Australian Open też nie grała wiele. Operowana noga jest w lepszym stanie niż w Melbourne. Nadal trochę puchnie, ale już nie tak mocno. Może bardziej dziś dokucza Agnieszce zdarta skóra stopy, ale bąble, odparzenia i poowijane bandażami jak dłonie bokserów stopy tenisistek to normalna sprawa – mówi.

Plan na Dubaj jest prosty: wygrać z Kuzniecową, znów być przynajmniej w półfinale. Potem jechać do Dauhy i bronić punktów za ćwierćfinał. – Jedzie tam także Ula, bo organizatorzy dali młodszej córce dziką kartę do eliminacji. Jeśli je przegra, to pojedzie na mniejszy turniej do Kuala Lumpur. Na własną odpowiedzialność, bo kręgosłup wciąż ją boli – powiedział Robert Radwański.

Dzisiejszy mecz z Rosjanką to już 12. spotkanie Radwańska – Kuzniecowa. Agnieszka wygrała trzy razy, ale ostatnie zwycięstwo było dawno – w Masters 2008.

Życie Warszawy

Najczęściej czytane