Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Nagła przerwa w zasilaniu, czyli kontuzja umysłu

Krzysztof Rawa 04-05-2011, ostatnia aktualizacja 04-05-2011 08:31

Agnieszka Radwańska odpadła z turnieju w Madrycie. W trzecim secie prowadziła z Jarmilą Gajdosovą 3:0, ale do końca nie wygrała już gema.

Zamiast gry o awans do ćwierćfinału będzie pakowanie walizek. Polka przegrała z Australijką 6:3, 3:6, 3:6 i odpadła w drugiej rundzie.

Radwańska przegrała, choć jest wyżej od rywalki o 20 miejsc w rankingu WTA i potrafi znacznie więcej. Przegrała, choć zwykle daje srogą lekcję tym, z którymi walczy pierwszy raz. W dodatku we wtorkowe popołudnie miała serwis jak marzenie: dziesięć asów, pewne oko i ręka. Gajdosova nie jest tenisistką, którą wyróżniałyby jakieś wyjątkowe zdolności, ale akurat mocne podanie zawsze było jej silną bronią. Przed spotkaniem z Radwańską prowadziła w tegorocznym serwisowym rankingu WTA: 135 asów w 30 meczach. Poprawiła się tylko o cztery podania nie do odbioru.

Niewiele wskazywało na to, co zdarzy się w trzecim secie. Kilka sprytnie wygranych piłek dało tenisistce z Krakowa prowadzenie 3:0. Wydawało się, że sprawdzi się miły schemat: pierwsze zderzenie Jarmili z barwnym tenisem Polki przyniesie porażkę.

Niestety, Agnieszka miała nagłą przerwę w zasilaniu. Tata trener najszybciej wyczuł, co się święci, i interweniował przy ławce ze słowami otuchy oraz prośbą o większą odwagę zagrań  (już przy stanie 3:2). Nie pomogło –  wszystko, co dobre w tenisie córki rozsypało się na kawałki.

Urodzona w Bratysławie, ale reprezentująca Australię Jarmila Gajdosova (przez dwa lata Groth po niedawno zakończonym małżeństwie z tenisistą Samuelem Grothem), dopiero po raz trzeci w karierze pokonała zawodniczkę z pierwszej dwudziestki rankingu.

Można było podejrzewać nagłe osłabienie lub kontuzję, ale Robert Radwański przekazał  krótki komunikat: – To była raczej kontuzja umysłu. Przed Agnieszką kilka dni wolnego i od poniedziałku kolejny duży turniej na kortach Foro Italico w Rzymie.

Życie Warszawy

Najczęściej czytane