r e k l a m a

Burza w Warszawie, Złote Tarasy w wodzie

Piotr Szymaniak 28-06-2008, ostatnia aktualizacja 29-06-2008 22:41

Kilkadziesiąt powalonych drzew, pozrywane linie energetyczne i ulice pełne wody – tak wyglądała stolica po godzinnej nawałnicy, która w piątek przeszła nad miastem.

autor zdjęcia: Dariusz Golik
źródło: Fotorzepa
źródło: Życie Warszawy

Porywisty wiatr wiejący z prędkością przekraczającą 80 km/h oraz ulewny deszcz nawiedziły stolicę na krótko przed godz. 18. Już po chwili ulice były pełne wody, bo studzienki nie były w stanie odprowadzać nadmiaru deszczówki.

Złote Tarasy w wodzie

Przez kilka godzin wielkie utrudnienia były na Trasie Siekierkowskiej. Ogromne kałuże praktycznie odcięły Mokotów. Dopiero około godz. 20 strażacy zakończyli wypompowywanie wody i udrożnili arterię.

Gwałtownemu deszczowi nie oparły się Złote Tarasy. Poważnie zaczął przeciekać dach. Woda lała się strumieniami na klientów. Najbardziej ucierpiały sklepy Intersport i Carry. Co ciekawe, woda przedostawała się nie przez szklane, fantazyjne „bąble“, ale przez zwykłą część zadaszenia.– Niestety dach nie wytrzymał tej nawałnicy – przyznaje Barbara Sadowska z firmy Feedback, Hill & Knowlton p.o. rzecznik prasowy Złotych Tarasów. – Instalacja kanalizacyjna nie była w stanie odprowadzić tak dużej ilości wody w tak krótkim czasie – wyjaśnia. Zgromadzoną wodę usunęły służby porządkowe.

Zwalone drzewa i słupy

Straż pożarna wyjeżdżała kilkadziesiąt razy. Głównie do powalonych lub połamanych drzew. Tak było np. przy ul. Fletniowej, gdzie drzewo przewróciło się na słup energetyczny i na jezdnię.

– Przyjechała straż pożarna i straż miejska, ale nie dotarło pogotowie energetyczne – relacjonował nam o godz. 19 świadek zdarzenia. – Teren został odgrodzony taśmą i służby odjechały.

– Teren zabezpieczyli funkcjonariusze straży pożarnej – mówi Agnieszka Kubicka, rzeczniczka straży miejskiej. – Było tak dużo zgłoszeń do powalonych drzew, że w pierwszej kolejności służby udawały się w miejsca, które stwarzały największe zagrożenie.

W wielu miejscach pozrywane były linie energetyczne, przede wszystkim w Wawrze, ale też we Włochach i na Białołęce. Przy ul. Klaudyny od uderzenia pioruna zapaliła się szafka stojąca na balkonie. Pożar szybko ugaszono.

Usuwanie skutków nawałnicy trwało jeszcze długo po jej przejściu. – Do godziny 21 nie odnotowaliśmy żadnego przypadku, w którym ktoś był poszkodowany na skutek burzy – mówi Michał Prokopowicz, oficer operacyjny Mazowsza.

Prognozy na najbliższy weekend są optymistyczne. – W sobotę w ciągu dnia pogoda w Warszawie będzie typowo letnia. Przelotnych deszczów możemy się spodziewać dopiero wieczorem – zapowiada Agnieszka Dymkowska z Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej. – Niedziela także będzie pogodna. W ciągu dnia temperatura wyniesie 24 st. C.

Życie Warszawy