r e k l a m a

Sucho w rzece

Maciej Szczepaniuk 29-06-2008, ostatnia aktualizacja 01-07-2008 13:31

Poziom wody w Wiśle spadł już poniżej metra i obniża się o dwa centymetry dziennie. Z powodu płycizny statek pływający do Serocka przestał wozić turystów.

autor zdjęcia: Dudek Jerzy
źródło: Fotorzepa

Na wysokości mostu Poniatowskiego, przy Spójni za Żeraniem, z wody zaczęły już wystawać łachy piachu i kamieniste rafy.

Z tego powodu odwołano kursy tramwaju wodnego „Zefirek”.

– Sytuacja może się pogarszać – mówi Jerzy Zieliński z Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej, który opiekuje się rzeką w Warszawie. Według niego, w to lato może zostać pobity rekord najniższego poziomu wody na warszawskim odcinku królowej polskich rzek. W piątek wskaźnik w Porcie Czerniakowskim wskazywał 94 cm. Do rekordu z 1992 r. – 68 cm – brakuje jeszcze 26 cm.

– Prognozy pogody przewidują jedynie lekkie opady na południu. Jest tak sucho, że nawet kropla z tych opadów nie dopłynie do stolicy. Niechlubny rekord może paść nawet za trzy tygodnie – mówi Zieliński.

Wody w Wiśle ubywa co roku. Optymalna głębokość wody dla żeglugi śródlądowej to 250 cm, jednak dni, w których jest tyle wody, można policzyć na palcach jednej ręki. Jeszcze 20 lat temu było ich ok. 100 w roku. W ubiegłym – pięć.

Sposobem na regulowanie poziomu wody w rzekach na całym świecie są zbiorniki retencyjne. Polska jest pod tym względem na szarym końcu. W zbiornikach na Podkarpaciu magazynujemy jedynie sześć proc. całorocznego przepływu wody w Wiśle. Dla porównania Rumunia i Bułgaria mają zbiorniki dla 15 proc. wody w swoich rzekach.

Eksperci alarmują, że niski stan wody w lecie może powodować intensywne powodzie jesienią i wiosną. – Łachy zarastają krzakami, na których później zatrzymują się wyrwane podczas gwałtownych deszczy lub roztopów korzenie i pnie drzew, tworząc naturalne tamy w środku miasta – wyjaśnia Zieliński. Mieszkańcy martwią się, że niski stan wody ma także wpływ na jej jakość w kranach.

– Ostatnio woda zaczyna znów cuchnąć. Dzieje się tak każdego lata, gdy jej ubywa, a ścieków jest tyle samo – mówi Łukasz Kowszuk, który mieszka przy ul. Sienniej w Śródmieściu.

Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji widzi w tym jedynie zbieg okoliczności, a za gorszy zapach wody lecącej z kranów obwinia zły stan sieci wodociągowej i rury w domach kiepskiej jakości. – Wodę pompujemy spod dna rzeki. Niski stan nie ma więc żadnego znaczenia dla jakości wody pitnej, która i tak jest starannie uzdatniana – zapewniono nas w biurze prasowym MPWiK.

Skomentuj artykuł

Życie Warszawy