Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Szympans Miki utopił się w fosie

Robert Rybarczyk 14-10-2008, ostatnia aktualizacja 15-10-2008 16:51

Jeden z dwóch szympansów żyjących w stołecznym zoo wskoczył do fosy i się utopił. Do tragedii doszło w ostatnią sobotę. O sprawie poinformowała nas Czytelniczka na numer alarmowy 693 848 906.

autor: Pasterski Radosław
źródło: Fotorzepa

Do nieszczęśliwego wypadku doszło w sobotę. Tego dnia nasza czytelniczka wybrała się na zwiedzanie zwierzyńca z rodziną.

– Stałam z dziećmi na pomoście przy wybiegu dla małp człekokształtnych. Przed nami była fosa. Miki podszedł do wody, zanurzył palec i się cofnął. Wtem z wielkim wrzaskiem wskoczył do fosy. Zaczął w niej robić fikołki. Ale zbyt długo był pod wodą. Wtedy ktoś krzyknął „rzućcie linę”. Ja z dziećmi zeszłam z pomostu, bo nie chciałam, żeby na to patrzyły. Ktoś pobiegł po pomoc – opowiada zdenerwowana Oliwia Płocharska.

W tym czasie do położonego nieopodal ptasiego azylu straż miejska przywiozła znalezione ptaki. Strażnicy przywołani krzykiem przybiegli do pawilonu dla naczelnych. – Próbowali kijem pomagać, ale było już za późno. Miki utonął – dodaje.

Zapytaliśmy dyrektora zoo Macieja Rembiszewskiego, dlaczego doszło do tej tragedii?

– Przed przeniesieniem do nowego pawilonu Miki żył w zakratowanym pomieszczeniu, które było od zwiedzających oddzielone pancerną szybą. Szympans przez lata nauczył się, że jak zwiedzający się pojawiali, to straszył ich, skacząc na tę szybę. Tym razem było tak samo, tylko nie zauważył, że szyby już nie ma. Wybił się, skoczył, licząc, że się odbije od szkła. Niestety, wpadł do wody, a przecież małpy nie pływają.

Przed oddaniem wybudowanego kosztem 14 mln zł nowoczesnego pawilonu europejski koordynator goryli, które także tu mieszkają, nakazał poszerzyć fosę z 4,5 metra do 7 m. – Przepisy Unii mówią, że nie można naczelnych trzymać za kratami. Ten pawilon spełnia wszystkie normy, zaś poszerzenie fosy zapobiega wyskoczeniu małp z wybiegu. Był on sprawdzany wielokrotnie przez międzynarodowe komisje. Nie ma innego zabezpieczenia, zwierzęta muszą się przyzwyczaić do nowych warunków – mówi dyrektor zoo.Takie tragedie zdarzają się w zwierzyńcach. Potwierdza to Józef Skotnicki, dyrektor zoo w Krakowie, jeden z najdłużej sprawujących tę funkcję w Polsce. – Mam od 30 lat szympansy. To są zwierzęta nieprzewidywalne. Miki przez lata nauczył się tak skakać na szybę i przyzwyczajenie zadziałało. Sądzę, że nie ma tu winy człowieka.

Dodaj swoja opinię

Życie Warszawy