Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Mandat za padłego psa

Marek Kozubal, Janina Blikowska 01-06-2009, ostatnia aktualizacja 02-06-2009 16:27

Od roku emerytka z Włoch prosi władze miasta, by anulowały lub rozłożyły jej na raty karę za martwego psa zagrzebanego w ogródku. Ale urzędnicy mówią stanowczo: nie.

Z Cziką byłam bardzo związana, dlatego pochowałam ją w ogródku – mówi pani Henryka
autor: Jakub Ostałowski
źródło: Fotorzepa
Z Cziką byłam bardzo związana, dlatego pochowałam ją w ogródku – mówi pani Henryka

Pani Henryka ma 74 lata. Od 19 lat jest na emeryturze. Na życie miesięcznie ma niecałe 900 złotych. Rok temu ktoś otruł jej owczarka belgijskiego – 12-letnią sukę o imieniu Czika. – To była tragedia. Jestem samotną osobą, z Cziką byłam bardzo związana. Nie chciałam oddać jej do utylizacji, więc pochowałam ją w przydomowym ogródku, pod krzakiem bzu – opowiada starsza pani.

Padła suka zagrażała środowisku

Miesiąc później jej krewny wykopał sukę i o martwym psie powiadomił straż miejską.

– Funkcjonariusze przyjechali i kazali w ciągu dwóch godzin usunąć szczątki Cziki. Wypisali mi też 200 złotych mandatu za „pozostawienie zwłok zwierzęcia po padnięciu na posesji” – opowiada emerytka.

– A przecież ja nic złego nie zrobiłam. Nie powiedzieli mi także, że mogę odmówić przyjęcia mandatu – dodaje. Psa zabrali do utylizacji pracownicy pobliskiej hurtowni zoologicznej. 

Pani Henryka wystąpiła do straży miejskiej o anulowanie mandatu lub rozłożenie go na raty. Jednak odpowiedź przyszła odmowna. – To straszne, ledwo wiążę koniec z końcem, brakuje mi na opłaty i leki, nie mam z czego zapłacić – mówi przez łzy.

Emerytka napisała więc skargę do prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz. Jednak odpowiedź w jej imieniu napisał komendant straży miejskiej Zbigniew Leszczyński. „Powinna Pani wziąć pod uwagę konsekwencje, wynikające z nieodpowiedniej utylizacji zwłok psa i stworzonego tym samym dla środowiska i lokalnej społeczności zagrożenia” – pouczył.

Strażnicy zbadają sprawę

– Mam żal do pani prezydent, z którą chodziłam na pielgrzymki. Bo jej strażnicy widzą tylko paragrafy, a nie widzą człowieka – uważa pani Henryka. 

Paweł Mostowski z ekopatrolu straży miejskiej tłumaczy, że jeśli ktoś trzyma zwłoki zwierzęcia w widocznym miejscu, wówczas funkcjonariusze mogą ukarać taką osobę mandatem.

– To wynika z przepisów o ochronie czystości. Wcześniej powinni jednak pouczyć ją, by w odpowiedni sposób uprzątnęła padłego psa czy kota – tłumaczy strażnik. Dlaczego w tym przypadku tak nie było? – Nie wiem. Nie znam tej sprawy – mówi Mostowski. 

Pani Henryka do dziś nie zapłaciła mandatu. Jej sprawa trafiła już do Wydziału Egzekucji Administracyjnej Urzędu Miasta. Czy Ratusz pomoże emerytce? – Od kilku miesięcy straż miejska ma upoważnienie do odraczania, umarzania bądź rozkładania mandatów na raty – odpowiada Anna Snopkiewicz z biura prasowego ratusza.

A komendant Leszczyński dodaje: – Jeszcze raz przyjrzymy się tej sprawie.

Utylizacja albo psi cmentarz

Co powinien zrobić właściciel padłego psa czy kota? Zwłok zwierzęcia nie można pogrzebać ani w ogródku, ani w lesie. Trzeba je oddać do utylizacji. Przyjmie je większość lecznic albo wyspecjalizowane firmy. Koszt to ok. 100 zł.

– Zwierzę trafia do zakładu, który działa pod kontrolą powiatowego lekarza weterynarii. Zwłoki są spalane, a popiół dodatkowo jeszcze wypalony w piecach cementowni – tłumaczy Janusz Pecko, dyrektor firmy, która zajmuje się usuwaniem padłych zwierząt. 

Martwego czworonoga można też pochować na cmentarzu dla zwierząt. Najbliższy jest w Koniku Nowym pod Halinowem. 

Psi Los, bo tak nazywa się cmentarz, działa od 18 lat i leży już na nim 18 tysięcy zwierząt. Koszt pochówku w zależności od wagi wynosi od 250 do 350 zł za zwierzę. Opłata roczna za mogiłę to 50 zł.

Dodaj swoją opinię

Życie Warszawy