r e k l a m a

Kosztowne skutki wieczornej burzy

Agnieszka Grotek,Małgorzata Kalińska 30-06-2009, ostatnia aktualizacja 01-07-2009 19:50

Zalane szpitale, sklepy, kancelaria premiera i Sejm. Stolica liczy straty po wielkiej nawałnicy: nieoficjalnie mówi się o milionach złotych.

Tylko Państwowy Zakład Higieny przy ul. Chocimskiej wstępnie szacuje straty na ponad 100 tys. zł. Tu pod wodą znalazły się laboratoria. Na szczęście najcenniejszy sprzęt udało się uratować. – Wszystko jest już pod kontrolą – uspokaja rzecznik PZH Paweł Trzciński.

Placówki medyczne poniosły największe straty podczas oberwania chmury. Najgorzej jest w Szpitalu Praskim i Szpitalu Dzieciątka Jezus przy ul. Lindleya.

W tym pierwszym woda zalała magazyny, archiwum oraz zakład radiologiczny. – Zamykamy zakład do odwołania – mówi dyrektor Szpitala Praskiego Paweł Obermeyer. I dodaje, że serwis techniczny sprawdza, czy sprzęt jest uszkodzony i czy wymaga naprawy. – Musimy być pewni, że urządzenia nie zagrażają życiu pacjentów. Przecież wszystko jest na prąd – podkreśla szef praskiej placówki.

W lecznicy przy ul. Lindleya zalane zostały piwnice w pięciu budynkach. Zamoczyło się archiwum szpitalne oraz magazyny z żywnością i urządzenia chłodnicze.

Straty tych dwóch placówek szacują rzeczoznawcy. Nie jest wykluczone, że będą bardzo duże i szpitale zwrócą się do miasta i wojewody o pomoc finansową.

Woda wdarła się też do Szpitala MSWiA. – Musieliśmy przenieść 12 pacjentów, bo w jednej z sal woda była po kolana – mówi rzecznik Jarosław Buczek.

W szpitalu przy Grochowskiej został zalany blok operacyjny, ale nie wymaga on remontu. A w Szpitalu Czerniakowskim woda dostała się na salę rehabilitacyjną. Jednak te trzy lecznice szacują, że koszty strat nie są tak ogromne i pokryją je same.

W poniedziałek „pływali” również klienci Złotych Tarasów. – Sprawdzamy, dlaczego system odprowadzania wody z dachu nie poradził sobie z tak dużymi opadami – mówi Beata Sadowska reprezentująca galerię.

Woda wdarła się również do kancelarii premiera i Sejmu. Jednak tu wielkich strat nie ma. Dokumenty nie zostały zamoczone.

Wczoraj przez cały dzień strażacy usuwali skutki poniedziałkowej nawałnicy. Od rozpoczęcia wielkiej burzy w stolicy interweniowali niemal 500 razy.

A meteorolodzy ostrzegają: sytuacja z poniedziałku może powtórzyć się dziś i jutro. Po południu w Warszawie mają pojawić się gwałtowne burze, z nieba spadnie ulewny deszcz, a nawet grad. W centrum miasta burze mogą być wyjątkowo silne, bo potęguje je wysoka temperatura dużych budynków i zanieczyszczenie powietrza. Poprawa pogody czeka nas dopiero w weekend.

Dodaj swoją opinię

Życie Warszawy



-->