Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Niech do Warszawy wrócą żaglowce

Maciej Miłosz 31-12-2009, ostatnia aktualizacja 02-01-2010 20:04

O jesiotrach pływających w Wiśle, Ślązakach pływających po Wiśle i setkach drewnianych żaglowców w Warszawie z Przemkiem Paskiem, szefem fundacji Ja Wisła rozmawia Maciej Miłosz

autor: Gardziński Robert
źródło: Fotorzepa
autor: Gardziński Robert
źródło: Fotorzepa

Siedzimy w pływającym domku w Porcie Czerniakowskim. Zimno tu.

Przemek Pasek: Mamy śpiwory, w których można spać nawet przy minus 20 stopniach Celsjusza. Za kilka dni zamontujemy kozę i będziemy palić.

Ale za to coraz więcej łódek stoi wokół.

Stoi nasz bat, jest także krypa z Basonii. Ale też łódka Ślązaków, którzy przypłynęli tu jakiś czas temu, wyciągnęli flaszkę wódki, zadzwonili do żon i pojechali z powrotem. Wrócą w przyszłym roku by spłynąć do Gdańska. Łódź zostawili na przechowanie. No i łódka Piotra z Kamieńczyka. Przystań powstaje sama.

W tym roku się u Was działo. Z czego jesteś szczególnie zadowolony?

Zdecydowanie z pływania na Bielany, było naprawdę fantastycznie.  

Skąd pomysł?

W XVII wieku w Warszawie była zaraza cholery. Mieszkańcy już nie wiedzieli, co zrobić. W końcu wymyślili, by obraz Św. Bonifacego z katedry Św. Jana zawieźć do kościoła kamedulskiego na Bielanach. Załadowali go na krypę, arcybiskup popłynął, pielgrzymka poszła pieszo, na Bielanach odprawili mszę błagalną, no i po powrocie zaraza ustała. Wtedy powstała tradycja pływania na Bielany. Tak było szybciej i łatwiej niż lądem. Chcieliśmy ją przypomnieć.

Dużo osób wzięło w tym udział?

Odbyły się 92 rejsy. O świcie i o zmierzchu. Jak wypływaliśmy latem to ludzie przychodzili o wpół do czwartej rano. Zazwyczaj mieliśmy komplet. Warszawiacy chcą pływać Wisłą. A nasze łódeczki nawet na trudno dostępne, kamieniste Bielany dopływają bez problemu.

Inny projekt, z którego jesteśmy zadowoleni to "Tańce na dechach". Strzał w dziesiątkę, tłumy ludzi, fantastyczne kapele i tańczenie np. oberków do późnej nocy.

A co wam się nie udało?

Nie udało się zrobić ławek - jesiotrów. To miało być 200 trzymetrowych ławek w kształcie ryby, która kiedyś żyła w Wiśle. Na bulwarze od Portu Czerniakowskiego aż do Mostu Poniatowskiego. W końcu nie udało się tego zrobić, bo pełnomocnik prezydent ds. Wisły Marek Piwowarski ramię w ramię z RZGW uniemożliwił nam to. Postawił za to własne ławki.

Uderza mnie to, Marek Piwowarski i ty mówicie o tym samym, chcecie by ludzie pływali Wisłą. Jak to jest, że się nie potraficie dogadać?

Przez pierwsze dwa lata współpraca nam się dobrze układała. Poszło o łęgi. Mój punkt widzenia jest taki, że pełnomocnik sabotuje nasze działania. To czego nam nie pozwala realizować, później robi sam. W pewien sposób okrada nas z pomysłów.

Ale są też inne problemy. Siedzimy w Porcie Czerniakowskim. Za chwilkę miasto ogłosi konkurs na zagospodarowanie tego terenu. I w myśl założeń ma to być zabudowa pokrywająca 60 proc. terenu, 12-metrowe budynki i przestrzeń komercyjna. Czyli chodzi o znalezienia inwestora, który wyłoży kasę na stację benzynową i hotele.

Ale nie znasz tych założeń, bo ten konkurs nie był jeszcze ogłoszony.

Były przedstawione na Komisji Dialogu ds. Wisły Warszawskiej. Uważam, że jeśli wyrosną bloki i stacja benzynowe oznacza, że my stąd znikniemy. Widzę ten teren zupełnie inaczej. Sądzę, że powinna być odbudowana dawna hala stoczni remontowej, tu powinno być muzeum Wisły. Droga do przywracania Wisły Warszawie to przywracanie jej ludziom, a nie budowanie stacji benzynowych dla motorówek. To jest kompletnie niepotrzebne w Warszawie.

To nie jest tak, że nad Wisłą nie ma ludzi, bo nie ma gdzie tankować. Tu nie ma łódek bo wodniacy wynieśli się nad Zalew Zegrzyński. Ludzi trzeba znów nauczyć pływać po Wiśle. Jedyne rozwiązanie to edukacja.  Można pływać drewnianym łódkami jak my.

Przecież nie wszyscy chcą pływać tradycyjnymi drewnianymi łódkami bez silnika.

Bardzo szybko bardzo wypasiona motorówka może mieć bardzo wypasioną dziurę w kadłubie. Wisła weryfikuje. Jest bardzo trudnym akwenem do pływania. Oczywiście nie ma nic na przeszkodzie by takie motorówki tu pływały, ale ich sternicy powinni mieć wiedzę.

Spójrzmy na Wisłę w Warszawie. Jakie są najbardziej palące problemy?

Najważniejsza jest czystość wody, czyli uruchomienie oczyszczalni ścieków. Mimo opóźnienia w budowie Czajki, powoli idziemy do przodu. Jest jeszcze kwestia ścieków burzowych, czyli tego, co po ulewach spływa z ulic. Tak do rzeki dostaje się mnóstwo ciężkich metali. To jest ważne wyzwanie dla miasta. W Józefowie, w Wawrze są setki ludzi, którzy się kąpią.  Powyżej Warszawy Wisła jest prawie czysta. Problemem są też śmieci. Na Młocinach i Bielanach są olbrzymie wysypiska gruzu.

Ale tu warto zaznaczyć, że miasto działa i to dosyć prężnie.

I ja się z tego cieszę, ale to jest wciąż zbyt mało w porównaniu do ilości gruzu, który tam jest. Rozumiem, że nie ma środków, ale potrzeby są znacznie większe. Przedzieranie się przez wielohektarowe wysypiska wszystkiego, co najgorsze jest mało atrakcyjne - pytanie czy po takiej przygodzie ktoś będzie chciał jeszcze ruszyć nad Wisłę.

Ścieki, śmieci. Co jeszcze?

Toalety. Ich naprawdę brakuje. Nad Wisłą jest mnóstwo wędkarzy, którzy spędzają tu cały dzień i muszą się gdzieś załatwić. Brakuje też ławek i koszy na śmieci.

W tym roku się pojawiły.

Tak, ale potrzeba ich jeszcze więcej. Ale to są kroki w dobrą stronę.

Wróćmy do Waszych projektów. Co z dworcem wodnym?

Stoi w Porcie Praskim przy Zamoyskiego. Jest uszczelniony i pływa. Złożyliśmy do ministra kultury wniosek o dofinansowanie remontu. Potrzeba bagatela - 2 mln 840 tys. zł.

A co po remoncie?

Chcemy go przywrócić warszawiakom. Idea jest taka by stał pod Zamkiem Królewskim i mogły do niego dobijać różne jednostki pływające. W środku jest ok. 400 m kw. przestrzeni, które można zagospodarować na projekty edukacyjne, wystawy itd.

Jakie macie plany na 2010 r.?

Myślimy o festiwalu "Przemiany", zgłosimy się do konkursu, W przyszłym roku chcemy pływać więcej, częściej i dalej. Planujemy m.in. Czersk.

Ale przecież w tym roku wam zaaresztowali krypę.

Po trzech miesiącach pracy biegłego okazało się, że zarzuty są wyssane z palca. Po prostu nie dopełniłem pewnych formalności.

Masz jakiś pomysł skąd taka nadgorliwość policjantów?

Policjanci tylko wypełniają rozkazy. Pytanie kto je wydał, kto był na tyle mocny by wywrzeć wpływ na Komendę Stołeczną Policji. Niepokojące jest to, że w demokratycznym kraju dochodzi do takich sytuacji. Fundacja ma wielu przyjaciół, ale też wielu wrogów.

Jak widzisz Wisłę za pięć lat?

Port Czerniakowski prawidłowo zrewitalizowany, jest tu nasza siedziba i Muzeum Wisły. Stoi 100 drewnianych łodzi, może być wielki festiwal Wisły, na który przypłynie 300 drewnianych żaglowców. Np. w 150-tysięcznym Orleanie czterodniowy festiwal Loary ściąga 600 tys. turystów. Widzę Wisłę zupełnie czystą, być może nawet już z pływającymi jesiotrami. Chciałbym by wzdłuż całego brzegu była zbudowana ścieżka edukacyjna "Chodź nad Wisłę". By tam były polanki do pikników, by bulwary nad Wisłą były zabudowane tak by mogły cumować barki z knajpkami, barami. By to znów było dla warszawiaków ważne miejsce.

Dodaj swoją opinię

zyciewarszawy.pl