Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Jakie zmiany w wycince drzew

Renata Krupa Dąbrowska 24-05-2017, ostatnia aktualizacja 24-05-2017 09:07

Inwestorzy nadal będą potrzebowali zezwoleń. Inne mają być opłaty. Młodsze drzewa zostaną objęte ochroną.

Obwód pnia ma być mierzony na wysokości 5 cm, a nie, jak to ma miejsce obecnie – 130 cm.
autor: Piotr Guzik
źródło: Fotorzepa
Obwód pnia ma być mierzony na wysokości 5 cm, a nie, jak to ma miejsce obecnie – 130 cm.

Przedsiębiorców czekają kolejne zmiany w formalnościach związanych z wycinką drzew. Sejm znowelizował już ustawę o ochronie przyrody. Brakuje pod nią jeszcze tylko podpisu prezydenta. Nowe przepisy wejdą w życie najwcześniej w połowie czerwca.

Tak jak do tej pory, przedsiębiorcy zanim przystąpią do usuwania drzew będą musieli uzyskać zezwolenie na wycinkę i wnieść opłatę z tego tytułu. Obowiązkiem uzyskania zezwolenia na wycinkę zostaną objęte znacznie młodsze niż dotychczas drzewa.

Formalności obejmą topole, wierzby, klony jesionolistne oraz srebrzyste o obwodzie pnia od 80 cm. W wypadku kasztanowca zwyczajnego i robinii akacjowej oraz platanu klonolistnego formalności będzie należało dopełnić, gdy będą miały w obwodzie 65 cm, a przy innych gatunkach drzew – gdy obwód pnia wyniesie 50 cm.

Dziś formalności trzeba dopełnić, jeżeli drzewo ma więcej niż 100 cm w obwodzie. Co istotne, obwód pnia ma być mierzony na wysokości 5 cm, a nie, jak to ma miejsce obecnie – 130 cm.

Nie będzie można też wycinać drzew przy drogach bez uzgodnienia z regionalnym dyrektorem ochrony środowiska. To powrót do starych zasad. Podobne uregulowanie obowiązywało przed 1 stycznia br.

Nowe przepisy zmieniają również sposób naliczania opłat z tytułu wycinki. Będzie je - tak jak przed nowym rokiem - ustalał minister środowiska w formie rozporządzenie. Na jego wydanie ma mieć miesiąc od daty wejścia w życie noweli do ustawy o ochronie przyrody.

Obecnie stawkę 500 mnoży się przez obwód pnia (na wysokości 130 cm) i tyle. Nie ma znaczenia, jaki gatunek drzewa się wycina. Stawka jest jedna. Przed nowym rokiem stawki były bardziej zróżnicowane – nie tylko ze względu na gatunek drzewa, ale i miejsce, w którym drzewo rosło. Za rzadkie gatunki, bardziej szlachetne płaciło się więc znacznie więcej aniżeli za te pospolite.

Przykładowo przed nowym rokiem inwestor za wycięcie klonu zwyczajnego o obwodzie pnia 161 cm płacił 9,7 tys. zł. Teraz jest to aż 80,5 tys. zł. Koszt wycinki zwiększył się więc blisko dziesięciokrotnie, a różnica w wypadku tylko jednego drzewa wynosi dziś około 70 tys. zł.

Przepisy przewidują też, że rada gminy(miasta) może ustalić swoje własne stawki. I takie uchwały niektóre gmiy podjęły.

Inwestorzy liczą więc po cichu, że minister wróci do zapisów rozporządzenia obowiązującego przed 1 stycznia.

Nowelizacja ustawy odbiera też gminom możliwość określania stawek za wycinkę. Te, które się na to zdecydowały, mogą swoje uchwały wyrzucić do kosza

Do czasu wejścia w życie nowego rozporządzenia będą obowiązywały zasady ustalania opłat, jakie wprowadzono po nowym roku.

Nie będzie powrotu do zezwoleń na wycinkę na prywatnych posesjach. Nie oznacza to jednak, że znikną wszystkie formalności. Nowela wprowadza instytucję zgłoszenia. Jeśli ktoś zechce wyciąć drzewo lub krzew, to będzie musiał zgłosić ten fakt w urzędzie gminy (miasta). Urzędnicy następnie złożą wizytę planującemu wycinkę, i sprawdzą jej zasadność. Jeżeli nie zgłoszą sprzeciwu przez 21 dni, będzie można uruchomić piły. Nowela wprowadza też pięcioletni zakaz budowy. Chodzi o to, że jeżeli prywatny właściciel wytnie drzewa, a następnie będzie chciał dla tej części nieruchomości, na której rosły, uzyskać pozwolenie na budowę dla inwestycji związanej z działalnością gospodarczą, to musi poczekać pięć lat. Jeżeli wystąpi o pozwolenie wcześniej, zapłaci za wycinkę.

Pięcioletni okres będzie się liczył od dokonania oględzin drzew przez urzędników z gminy. Taki obowiązek obciąży także osobę, która kupi nieruchomość w tym czasie. Nowela przewiduje, że nabywca będzie miał wgląd do protokołu z oględzin. Ma go to uchronić przed kupowaniem kota w worku.

Przepis wprowadzający pięcioletni zakaz spotkał się z falą krytyki. Jest w niej sporo racji. Nigdzie w tym przepisie nie sprecyzowano, co się kryje pod pojęciem części nieruchomości. Zapomniano też, że obecnie wiele inwestycji realizuje się już nie na podstawie pozwolenia na budowę, tylko zgłoszenia, np. parkingi.

"Rzeczpospolita"