Łukasz Kruczek już oficjalnie trenerem reprezentacji skoczków
Niespodzianki nie było. Łukasz Kruczek został w piątek przedstawiony przez szefów PZN jako trener, który ma przygotować Adama Małysza i spółkę do igrzysk w Vancouver.
W piątek stało się też jasne, że asystentem Kruczka będzie Zbigniew Klimowski, pełniący tę samą funkcję w dwóch ostatnich sezonach, kiedy trenerem reprezentacji był Fin Hannu Lepistoe. W całym sztabie szkoleniowym ma się znaleźć maksymalnie dziewięć osób. Skompletowanie całej ekipy ma potrwać trzy tygodnie, ale już teraz Kruczek zapowiada, że rewolucji nie będzie. O posady nie muszą się zatem martwić fizjoterapeuta Rafał Kot i biomechanik Piotr Krężałek. Psychologiem całej kadry ma być Kamil Wódka, który minionej zimy współpracował tylko z Kamilem Stochem. W ekipie pozostanie prawdopodobnie serwismen Maciej Maciusiak, ale PZN chce także zatrudnić specjalistę od smarowania nart z wyższej półki. Prezes Apoloniusz Tajner ciągle liczy na pomoc fizjologa Jerzego Żołądzia, którego rola w pierwszych trzech latach sukcesów Małysza (2000 – 2003) była nie do przecenienia. Kadrę skoczków mają ponadto wspierać specjalista od aerodynamiki i lekarze.
Szeroki sztab szkoleniowy to autorska koncepcja prezesa Polskiego Związku Narciarskiego Apoloniusza Tajnera, który podczas trenerskich lat otaczał się podobnym choć nieco mniejszym zestawem współpracowników. Tamta ekipa przez trzy lata prowadziła Małysza do medali mistrzostw świata, igrzysk olimpijskich i triumfów w Pucharze Świata.
– Naszym zdaniem, wyłącznie wspólna praca tych wszystkich osób może przynieść podobne efekty – tłumaczy Tajner.
Program przygotowań zawodników do sezonu i poszczególnych startów ma zatwierdzać właśnie sam prezes. W związku z tym już pojawiły się głosy krytyczne, sugerujące sterowanie Kruczkiem z tylnego fotela. Tajner zdecydowanie odrzuca takie stwierdzenia, ale jednocześnie podkreśla, że samowola, na jaką mogli liczyć poprzedni zagraniczni trenerzy kadry Austriak Heinz Kuttin i Fin Hannu Lepistoe, bezpowrotnie się skończyła. Poszukiwania trenera na miejsce zwolnionego dwa tygodnie temu Lepistoe oficjalnie rozpoczęły się podczas ostatnich konkursów w Planicy. To była jednak tylko zasłona dymna. W rzeczywistości prezes Tajner podjął już decyzję o wyborze Kruczka i kandydatur Austriaka Stefana Horngachera (sam zgłosił się do związku) oraz Szwajcara Berniego Schoedlera (ostatnio został drugim trenerem reprezentacji Rosji) ani przez chwilę nie traktował poważnie.
W ten sposób prezes przynajmniej częściowo wziął na siebie odpowiedzialność za wyniki Małysza i pozostałych naszych zawodników podczas igrzysk w 2010 roku w Vancouver. Jednak na pierwszej linii będzie stał Kruczek, który pięć lat temu sam przestał skakać, a przez ostatnie cztery sezony był asystentem Kuttina i Lepistoe. Czy sobie poradzi? Na takie pytania nie jest zbyt wcześnie. Odpowiedź przyniesie jednak dopiero dalsza przyszłość.



DRUKUJ
WYŚLIJ
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
