Osiem aut pod choinkę
Spośród wszystkich samochodów, które mieliśmy okazję przetestować w mijającym roku, wybraliśmy osiem najciekawszych.
1. Połączenie SUV-a z samochodem sportowym to bmw X6. Auto jest ogromne, wielkością porównywalne do dostawczaka: waży ponad dwie tony, ma 1,7 m wysokości i… prowadzi się zaskakująco lekko. Ciężka terenówka niczym sportowe, zwinne auto szybko reaguje na ruchy kierownicą i mimo wymiarów i masy prowadzi się bardzo pewnie. Nic dziwnego – układ napędowy ma wzorowany na mitsubishi lancer evo IX z aktywnym mechanizmem różnicowym, który umożliwia stabilizację toru jazdy auta, ale w przeciwieństwie do ESP nie używa do tego celu hamulca i nie spowalnia samochodu. Bmw X6 z pięciolitrowym silnikiem o mocy 407 KM rozpędza się od 0 do 100 km/h w 5,4 s.
Wygląda dziwnie, jeździ znakomicie, w najdroższej wersji kosztuje blisko pół mln zł i jest bestsellerem BMW w Polsce. W Niemczech ten model już tak dobrze się nie sprzedaje – tam są autostrady i kierowcy wybierają sportowe albo uterenowione samochody, a nie uniwersalne mieszanki.
2. Jesienią gościł w Warszawie pierwszy samochód napędzany wodorem – SUV equinox, skonstruowany przez General Motors. Setka takich aut testowana jest na całym świecie. Konstruktorzy zmieścili cały napęd pod maską, a zbiorniki wodoru pod podłogą, więc wodorowy equinox jest tak praktyczny jak wersja benzynowa. Odpala nawet na mrozie. Samochód napędzany jest ogniwem paliwowym, które produkuje prąd podczas reakcji łączenia wodoru z tlenem atmosferycznym. Produktem ubocznym reakcji jest woda kapiąca z rury wydechowej. Najgłośniejszym elementem samochodu jest sprężarka, wtłaczająca powietrze do ogniwa paliwowego. Najsłabszą stroną projektu jest brak wodoru. Gaz używany jest w wielkich ilościach w kombinatach chemicznych, ale nie ma go w wolnej sprzedaży.
3. Wielu niedowiarków wątpiło, że można moc 305 KM przenieść tylko na przednią oś, a auto będzie posłuszne kierowcy jak dobrze wytresowany pies. Jednak każdy, kto przejechał się fordem focusem RS, chylił czoła przed specjalistami z Forda. Innowacyjny system przedniego zawieszenia RevoKnuckl, precyzyjny niczym skalpel chirurga układ kierowniczy, mechanizm różnicowy o ograniczonym poślizgu, czuwający, ale nienadopiekuńczy system ESP pozwalają ujarzmić tę bestię i dać sporo frajdy z jazdy nie tylko kierowcom, którzy mają w kieszeni rajdową licencję. Pociesza fakt, że aby stać się właścicielem focusa RS, nie trzeba mieć konta arabskiego szejka (kosztuje niespełna 130 tys. zł). Smuci, że do Polski trafiło tylko 30 aut i wszystkie rozeszły się jak ciepłe bułeczki. Po nowym roku ma być jednak jeszcze dostępnych parę sztuk. Można na nie zapolować.
4. Producenci kabrioletów niemal w każdym przypadku prezentują swoje modele jesienią. Od tej tradycji nie uciekły Lexus z modelem IS 250 C oraz Infiniti, wprowadzając G37 kabrio. Samochody kosztują po ćwierć mln zł, więc dotychczasowi liderzy tego segmentu, BMW i Mercedes, będą miały groźnych konkurentów.
5. Isuzu zasłużyło na tytuł największego spóźnialskiego na polskim rynku. Japońska marka specjalizuje się w pick-upach, które są solidnie budowane i na całym świecie mają dobrą renomę. Jednak Isuzu nie wykorzystało prawdziwego boomu na pick-upy, który trwał do połowy tego roku. Marka weszła do sprzedaży jesienią, gdy przedsiębiorcy mieli do wyboru dodatkowo samochody z kratką i zapotrzebowanie na pick-upy wyraźnie spadło. W Polsce w ofercie jest D-Max. Mocno zbudowane auto w wersji z napędem na cztery koła ma ładowność od 1,1 do 1,3 tony i może holować trzytonową przyczepę.
6. Miejska toyota iQ kosztuje od 55 do 65 tys. zł – jest dwa razy droższa od popularnego fiata panda. Samochód miał być ekskluzywny, ale nie aż do tego stopnia – cena wraz z malejącym kursem złotówki przebiła wszelkie poziomy absurdu. Jednak to jeszcze nie koniec – Toyota dostarczy iQ do Astona Martina, który auto stuninguje: otrzyma nowy przód i nazwę cygnet. W Wielkiej Brytanii będzie kosztować 20 tys. funtów, w Polsce (o ile będzie sprowadzane) trzeba będzie zapłacić zapewne 150 tys. zł – tyle, co za pięć nowych chevroletów spark.
7. Warszawa za unijne 3 mln zł buduje 130 elektrycznych gniazdek do ładowania elektrycznych samochodów. Pierwsze gniazdko powstało w listopadzie na Powiślu, w strefie płatnego parkowania – inwestorzy zapomnieli, że ładowanie akumulatorów elektrycznych samochodów trwa ponad cztery godziny. Teoretycznie elektryczne auta już są – popularne meleksy oraz nowy revolt. Malutkie, dwuosobowe autko powstaje pod Warszawą – w Pruszkowie. Kosztuje 70 tys. zł i przejeżdża do 100 km za całe trzy zł. Auta elektryczne mają akumulatory o małej pojemności, przez co zasięg jest niepraktycznie mały. Poza propagandą zielonych, cała wrzawa wokół aut elektrycznych niewiele wnosi do redukcji zużycia energii. Elektrownie opalane węglem przetwarzają jedną trzecią energii paliwa na prąd, a w sieciach energetycznych znika z tego jeszcze 20 proc. i cały łańcuch ma 6 proc. sprawności. Tymczasem silnik spalinowy ma sprawność 30 – 40 proc.
8. Pierwszy SUV Skody, nazwany imieniem himalajskiego stwora, na wybojach czuje się pewnie niczym top modelka na wybiegu. Szutrówka czy szczerbaty asfalt nie zmuszają kierowcy do zdjęcia nogi z pedału przyspieszenia, a pasażerów do szukania w pośpiechu uchwytu do przytrzymywania się. Gdy dodamy do tego całkiem przestronne, nieźle wykończone wnętrze, niemały, dający się aranżować bagażnik, to nie ma się co dziwić, że jazda yeti wciąga niczym bajki z Krecikiem. Szkoda tylko, że cena samochodu nie odbiega od innych aut terenowopodobnych. Co prawda najtańsze yeti z napędem tylko na przednią oś i słabym silnikiem benzynowym kosztuje już od 62 900 zł, jednak cena auta 4x4 z dobrym 140-konnym dieslem zaczyna krążyć wokół sześciocyfrowych liczb.
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.



DRUKUJ z Kyocerą
WYŚLIJ
Zakup Usług
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook