Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Tak będą wyglądać stacje metra

Izabela Kraj 09-04-2008, ostatnia aktualizacja 10-04-2008 22:14

Uderzą jaskrawymi kolorami grafika Wojciecha Fangora. Ożywią krajobraz wejściami w kształcie krwistoczerwonych czy soczyście zielonych „motyli“. Pierwsi pokazujemy, jak będą wyglądały wnętrza wszystkich stacji centralnego odcinka drugiej linii metra.

"Żółty motyl" to wejście do stacji metra Świętokrzyska. Oprócz charakterystycznego logo metra obowiązkowa będzie też tablica zgodna z miejskim systemem informacji.
źródło: materiały prasowe
"Żółty motyl" to wejście do stacji metra Świętokrzyska. Oprócz charakterystycznego logo metra obowiązkowa będzie też tablica zgodna z miejskim systemem informacji.
Stacja metra "Rondo Daszyńskiego".
źródło: materiały prasowe
Stacja metra "Rondo Daszyńskiego".
Stacja metra "Rondo Daszyńskiego".
źródło: materiały prasowe
Stacja metra "Rondo Daszyńskiego".

Po raz pierwszy siedem kolejnych stacji metra zaprojektowało Konsorcjum projektowe – AMC i Metroprojekt. Dzięki temu odcinek od ronda Daszyńskiego do Dworca Wileńskiego będzie stanowił spójną całość. Czy któraś z nowych stacji metra zasłuży na tytuł „Najładniejszej na świecie“ tak jak ostatnio w Kopenhadze stacja Plac Wilsona? Szanse są duże, bo projektuje je ten sam architekt Andrzej Chołdzyński. Nam pierwszym pokazał, jak będą wyglądały wnętrza siedmiu stacji drugiej linii.

Pierwsze, co zaskakuje po obejrzeniu komputerowych wizualizacji, to żywe kolory, niczym z obrazów Andy Warhola. Wstępem do feerii barw będzie już samo wejście z dachem w kształcie litery „M“. Tę przezroczystą konstrukcję (kolor dachu dla każdej stacji będzie inny) projektanci nazwali roboczo „motylem“. Do złudzenia przypomina też rozpostarty namiot lub nietoperza.

– Nie boimy się kolorów. Stacje metra mają być rozpoznawalne i stanowić barwny akcent krajobrazu miasta – uzasadnia pomysł Andrzej Chołdzyński.

Kolory Fangora

Elementem charakterystycznym, a jednocześnie łączącym wszystkie stacje będą ogromne multimedialne ekrany na wszystkich ścianach peronów – będą miały 120 m długości i cztery metry wysokości.

Na monitorach ukażą się m.in. kolorowe grafiki wykonane przez słynnego malarza i rysownika Wojciecha Fangora (jako jedyny Polak miał swoją wystawę w nowojorskim Guggenheim Museum).

Andrzej Chołdzyński namówił go, by „pobawił się“ nazwami stacji. I właśnie one będą pojawiać się na ekranach w momencie, kiedy pociąg będzie wjeżdżał na stację.

Galeria dla tysięcy widzów

Te grafiki stały się przyczynkiem do kolorystyki każdej stacji. W nazwie „Rondo Daszyńskiego“ Fangor użył dominującej czerwieni, cała stacja utrzymana jest w kolorze bordo. Czerwony będzie też „motyl“ u wejścia. Stacja Powiśle ma być w barwach wody, Stadion – zielona, a fioletowy Nowy Świat będzie się kojarzył z krzykliwymi neonami londyńskiego Soho. Zaraz po wyjściu z pociągu na peronie pod ziemią będzie można poczuć się jak na ulicy. To dzięki wyświetlonemu na ścianach obrazowi z kamer ustawionych przed wejściem.

Wysiadając na stacji Świętokrzyska, zobaczymy już na peronie, czy Pałac Kultury oświetla właśnie słońce, czy tonie w strugach deszczu.

Ekrany będą też ważnym narzędziem, za pomocą którego Andrzej Chołdzyński przeobrazi perony w galerie sztuki współczesnej. Chce wyświetlać wystawy z europejskich muzeów i galerii. – Byłyby to najliczniej odwiedzane wystawy na świecie. Za cenę biletu tysiące podróżnych każdego dnia miałoby okazję obcować z wysoką sztuką – uzasadnia.

Metro stałoby się też doskonałym miejscem na promocję warszawskich wydarzeń. By przed meczem na narodowej arenie obejrzeć na stacji Stadion jego zapowiedź, a na stacji Świętokrzyska wernisaże wystaw z Muzeum Sztuki Nowoczesnej.

Jak najmniej reklamy

Projektanci nie zgadzają się, by ekrany wykorzystane były głównie do reklam i ogłoszeń.

– Zastrzegłem w projekcie, że reklamy mogą się pojawić tylko na pięciu proc. ściany – mówi kategorycznie Chołdzyński.

Jednak i urzędnicy, i konsorcja przygotowujące się do przetargu na budowę stacji (wykonawca ma być wybrany w czerwcu) już próbują przeforsować więcej przestrzeni dla komercyjnych projekcji. Dla metra oznacza to czysty zastrzyk finansów.

– Nawet jeśli ostatecznie będzie to 10 – 20 procent, to i tak główna przestrzeń pozostanie dla bardziej ambitnych prezentacji – ustępuje nieco architekt.

Ma też gotową ripostę dla tych, którzy twierdzą, że gigantyczne ekrany nie wykorzystane komercyjnie zwiększą koszty budowy stacji metra. – W wielu krajach świata jest tak, że każda duża instytucja powinna 1 procent kosztów przeznaczyć na upowszechnianie sztuki. To jest właśnie ten jeden procent kosztów budowy każdej stacji – wywodzi architekt. Budowa całego odcinka drugiej nitki ma kosztować ok. 3 mld zł.

Skomentuj ten artykuł

Życie Warszawy