Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Muzeum, KDT i co dalej?

Izabela Kraj 11-04-2008, ostatnia aktualizacja 13-04-2008 23:15

Nie ma się co łudzić. Centrum Warszawy zmieni się za... 30 lat, a może i później – twierdzą architekci. Muzeum Sztuki Nowoczesnej i dom towarowy dla kupców z KDT to jedyne pewne inwestycje.

autor: Danuta Matloch
źródło: Fotorzepa

Dziś władze miasta podpiszą umowę ze szwajcarskim architektem Christianem Kerezem na projekt Muzeum Sztuki Nowoczesnej. To pierwszy krok do stworzenia wokół Pałacu Kultury i Nauki nowego, nowoczesnego centrum stolicy.

O zmianie wizerunku tego reprezentacyjnego miejsca, zaniedbanego i zdominowanego przez handel i parkingi, mówi się od lat. Ale wciąż jedynymi budynkami, które udało się tam postawić od czasów PRL, są tymczasowe baraki.

Jaskółka i co dalej?

– Umowa na projekt Muzeum Sztuki jest jaskółką zwiastującą zmiany – stwierdza odpowiedzialny za inwestycje wiceprezydent Warszawy Jacek Wojciechowicz. Inwestycja zakończyłaby się w 2012 r., choć niewykluczone, że palmę pierwszeństwa odbierze mu... dom towarowy.

W tym tygodniu władze miasta zadeklarowały, że zbudują go po drugiej stronie placu do połowy 2010 r., m.in. dla kupców z obecnego blaszaka KDT. Ponieważ jednak kupcy nie są do pomysłu nastawieni pozytywnie, szanse na realizację są nieduże.

I co dalej? Według miejscowego planu zagospodarowania (przyjętego w poprzedniej kadencji Rady Warszawy, a obecnie zmienianego), miały tu przecież oprócz MSN powstać galerie, sklepy od strony Al. Jerozolimskich, teatr muzyczny przy KDT od strony Marszałkowskiej, a od ul. Emilii Plater lub wkoło Pałacu Kultury wyrastać wieżowce.

Dalej długo nic

Kwestię, gdzie i jak budować wysokościowce, ratusz rozstrzyga już blisko rok i wciąż brak ostatecznych deklaracji. Zatem co po Muzeum Sztuki?– Niestety, długo, długo nic – odpowiada nam jeden z warszawskich architektów, doradca prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz. Zapytany o terminy kolejnych inwestycji w centrum, stwierdza: – Stawiam znak nieskończoności.

Architekt Stefan Kuryłowicz, po pytaniu o przewidywalny termin zrealizowania nowej wizji centrum Warszawy, uśmiecha się i nuci, parafrazując piosenkę: – 30 lat. A może więcej... Optymistycznie rzecz biorąc.

– No, to może trochę przesada – odpowiada wiceprezydent Jacek Wojciechowicz. I zapowiada, że decyzja o wyborze koncepcji, czy wieżowce przy PKiN budować w korso (wokół PKiN), czy tylko od strony Emilii Plater, zapadnie do połowy roku (urzędnicy i architekci skłaniają się do drugiej wersji).

W połowie 2009 r. ma być gotowy nowy plan miejscowy ścisłego centrum. – I wtedy dopiero będziemy wydawać nowe pozwolenia na budowę. Dlatego realna perspektywa rozpoczęcia inwestycji innych niż MSN i KDT to koniec 2010 r. – szacuje wiceprezydent.

Nie będzie chętnych?

Zdaniem architektów, największe trudności miasto może mieć ze znalezieniem chętnych do zabudowania pierzei Al. Jerozolimskich nad torami kolejowymi od Dworca Centralnego do ronda Dmowskiego.

– Moim zdaniem, miasto powinno ten trudny teren oddać do kompleksowego zagospodarowania jednemu inwestorowi. Inaczej nikomu nie będzie się opłacało tam budować i ucierpi na tym wizerunek centrum – ocenia Stefan Kuryłowicz.

Jego zdaniem, ten fragment miasta zmieni się najpóźniej. Wcześniej mogą wyrosnąć trzy lub cztery nowe wieżowce, które stworzą tło dla PKiN od strony ul. Emilii Plater. Pierwsza wieża wyższa od Pałacu stanęłaby w 2012 – 2013 r. W miejskim Biurze Architektury leży dziś 38 wniosków o warunki zabudowy dla wysokich gmachów. Dziewięć na drapacze powyżej 180 m.

ROZMOWA

O chaosie przestrzennym w centrum opowiada architekt Grzegorz Buczek z Towarzystwa Urbanistów Polskich

Władze Warszawy wciąż debatują o planie zagospodarowania okolic Pałacu Kultury i Nauki. Czy nie powinny zająć się też resztą Śródmieścia?

Grzegorz Buczek: To, że urzędnicy skoncentrowali się na zagospodarowaniu placu Defilad, spowodowało prawdziwą katastrofę. Dlaczego? Bo przestali pracować nad spójną koncepcją zagospodarowania całego centrum. Za to ochoczo zgadzają się na zabudowywanie bez ładu i składu reszty Śródmieścia. Cały czas nie ma planu zagospodarowania centrum, więc część atrakcyjnych gruntów leży odłogiem.

Wystarczy popatrzeć na teren wzdłuż Marszałkowskiej między Królewską a Świętokrzyską...

Pasowałyby tam budynki o wysokości pięciu, siedmiu kondygnacji, a nad samą stacją metra Świętokrzyska mógłby stanąć wieżowiec.

Nieopodal jest plac Grzybowski. Ostatnio głośno było o nim przy okazji tzw. Dotleniacza. Jak powinien wyglądać ten teren?

Na pewno nie jest to miejsce na kilkudziesięciopiętrowe wieżowce, a – niestety – miejscy urzędnicy zgadzają się, by po sąsiedzku powstała tam taka inwestycja.

Marną wizytówką stolicy jest chyba także teren wokół Dworca Centralnego?

Należy go albo wyburzyć, albo przynajmniej gruntownie zmodernizować. Wzdłuż Alej Jerozolimskich powinno stanąć zaś kilka wieżowców. Dzięki temu Pałac Kultury naprawdę przestałby dominować nad okolicą.

A Ściana Wschodnia? Inwestorzy planują wyburzanie Sezamu i dawnego kina Relax i chcą w ich miejscu stawiać wieżowce.

Miasto nie powinno się na to zgodzić. W obowiązującym studium zagospodarowania Warszawy zespół budynków Ściany Wschodniej uznano za chronione dobro kultury współczesnej. Można tam robić niewielkie nadbudowy, zmieniać funkcje budynków i modernizować je, ale nie powinno się naruszać chronionej kompozycji.

—rozmawiał Michał Kozak

Skomentuj artykuł

Życie Warszawy