Dla mnie to honor biec z olimpijskim zniczem
Magdalena Piotrowska, 23-letnia studentka UW pobiegnie w sztafecie z ogniem olimpijskim. Bieg wzbudza gorące emocje i protesty. W Londynie, Paryżu i San Francisco niosących znicz musiała chronić policja.
Zastanawiałaś się, żeby zrezygnować z biegu? Zrobiło to już troje Polaków.
Magdalena Piotrowska: Ponieważ Reni Jusis, Paweł Małaszyński i Krzysztof Hołowczyc zrezygnowali, mam teraz zdecydowanie większą motywację, by pobiec. W końcu ogień olimpijski będę niosła w imieniu 38 milionów ludzi. Nie mogę się wycofać.
Oni zrezygnowali, bo byli pod wielką presją opinii publicznej. A przecież od momentu, kiedy podejmowaliśmy to wyzwanie, sytuacja w Tybecie nie zmieniła się, wszyscy doskonale wiedzieliśmy, co tam się dzieje.
A ty nie odczuwasz presji?
Wiele osób namawiało mnie, żebym zrezygnowała. Wiele też solidaryzowało się z moją decyzją. Wprawdzie nigdy nie protestowałam pod ambasadą chińską w imieniu wolnego Tybetu, nie bojkotuję chińskich produktów, ale losy Tybetańczyków na pewno nie są mi obojętne. Wiem też, co podkreśla Dalajlama, że naród chiński potrzebuje tych igrzysk. A ja chcę mu zanieść ogień pokoju.
Skąd pomysł wzięcia udziału w sztafecie olimpijskiej?
Wszystko zaczęło się od igrzysk olimpijskich w Atenach. Moja siostra, która co wakacje wyjeżdża do Grecji trenować narciarstwo wodne, przywiozła mi folder zgłoszeniowy dla wolontariuszy, którzy mieli pomagać przy organizacji igrzysk. Wysłałam wniosek. Po półtora roku dowiedziałam się, że jadę do Aten! Kiedy oglądałam ceremonię otwarcia, pomyślałam, że warto byłoby też zobaczyć igrzyska w Pekinie. Jakiś czas później w Internecie natrafiłam na stronę sztafety olimpijskiej. Przeszłam eliminacje i teraz jadę do Pekinu.
Na czym polegały eliminacje?
Składały się z trzech etapów. Pierwsze dwa przeprowadzane były przez Internet. Musieliśmy m.in. odpowiedzieć na pytanie, dlaczego akurat ja miałabym nieść ogień olimpijski. Było w sumie 7 tys. zgłoszeń. Do trzeciego etapu przeszło dziesięć osób. Następnie był test na temat wiedzy o igrzyskach olimpijskich. Do sztafety zakwalifikowały się dwie osoby.
Czy udział w sztafecie wymaga od ciebie jakiegoś specjalnego przygotowania?
Muszę popracować nad kondycją. Dwa miesiące temu zaczęłam intensywnie biegać. Po tygodniu wprawdzie skończyło się to kontuzją, ale teraz ćwiczę dalej. Muszę być w dobrej formie, bo po rezygnacji z biegu w sztafecie Jusis, Małaszyńskiego i Hołowczyca mam do przebiegnięcia nie 400 ale 1000 metrów.
Czy MKOl określił czas, w jakim musisz pokonać dystans?
Rzeczywiście, mieliśmy do wypełnienia ankietę, w której musieliśmy określić orientacyjny czas biegu. Myślę, że mój odcinek pokonam w około pięć minut.
A strój, w którym pobiegniesz?
Wszyscy uczestnicy sztafety biegną w takich samych strojach, więc nie ma problemu. Musiałam podać jedynie swoje wymiary.
Masz poczucie, że bierzesz udział w tworzeniu historii?
I to jeszcze jak! Kiedy wiedziałam już że pobiegnę, byłam w ogromnym szoku. Ja – ktoś, kto nie zrobił nic wielkiego dla polskiego sportu – wezmę udział w czymś tak niesamowitym! Chyba jakiś dobry duch nade mną czuwa! Nie chcę zabrzmieć naiwnie i pompatycznie, ale dla mnie to ogromny honor.
Skomentuj artykuł
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.




DRUKUJ
WYŚLIJ
Kup artykuł
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook