r e k l a m a

Zając i góry mają pomóc mistrzyni

Krzyszof Lech 22-04-2008, ostatnia aktualizacja 23-04-2008 21:55

Trzy i pół miesiąca przed igrzyskami Otylia Jędrzejczak wyrusza szukać formy do Sierra Nevada. Z Hiszpanii wróci dopiero w połowie maja.

autor zdjęcia: Piotr Nowak
źródło: Fotorzepa

Reprezentująca AZS AWF Warszawa mistrzyni i podwójna wicemistrzyni olimpijska z Aten w tym sezonie prezentuje fatalną formę. Jedyne trofeum, jakie udało jej się zdobyć, to… Order Uśmiechu przyznawany przez dzieci. W marcowych mistrzostwach Europy w Eindhoven na basenie 50-metrowym zajmowała 11. i 16. miejsce.

W mistrzostwach świata na krótkim basenie w Manchesterze z powodu choroby w ogóle nie wystartowała, więc nie osiągnęła nawet minimum olimpijskiego. O tym, że znalazła się w kadrze na Pekin, zdecydował 6 kwietnia Zarząd Polskiego Związku Pływackiego. Mimo to nasza zawodniczka nie traci nadziei.

– Szczyt formy ma być podczas igrzysk w sierpniu, a nie teraz. Dlatego nie martwię się wynikami. W dużej mierze spowodowane były moją chorobą – mówi Jędrzejczak. – Mam opracowany plan, którego się trzymam. Już w środę wylatuję na wysokogórskie zgrupowanie do Sierra Nevada. Będziemy trenować nie pod kątem osiągania dobrych wyników, ale poprawiania wytrzymałości.

W górach, przy mniejszej ilości tlenu i dużym wysiłku, w mięśniach łatwiej wytrąca się kwas mlekowy, a to właśnie powoduje, że szybciej osiąga się wysoką wydolność.

Trener naszej reprezentacji Paweł Słomiński zastosował nową formę treningową dla naszej pływaczki.– Otylia, tak jak bywa w biegach, podczas treningu ma „zająca”. Jest nim jej kolega klubowy Paweł Rurak – mówi Słomiński. – W trudnych momentach ma ją „ciągnąć”, a czasami wystąpi jako rywal. Będę mu wyznaczał tempo, którego w normalnym treningu Otylia nie jest w stanie utrzymać. Obserwowałem już ich wspólne zajęcia i pierwszy raz widziałem, żeby trening sprawiał Otylii taką radość. Widać, że znalazła nową motywację – dodaje trener.

Na razie nasza reprezentantka zmieniła kolor włosów z blond na czarny.– To nie jest podkreślenie moich czarnych wizji przed Pekinem. Kolor włosów zmieniłam za namową fryzjerki – uśmiecha się Otylia. – Poza tym teraz przez 25 dni będę w górach, nikt mnie nie zobaczy. A na igrzyska powrócę do koloru blond.

W środę wraz z nią do Sierra Nevada wylatują jeszcze Paweł Korzeniowski, Łukasz Gąsior oraz członkowie sztafety 4x200 m – Łukasz Rokicki i Łukasz Gimiński.

Nasi pływacy powrócą do kraju przed finałem Grand Prix w Ostrowcu Świętokrzyskim (17 – 18 maja).

Życie Warszawy