r e k l a m a

Wziąć grunt „na ostro”

Konrad Majszyk , Monika Górecka-Czuryłło 28-04-2008, ostatnia aktualizacja 29-04-2008 23:12

Kierowcy odetchną. Ratusz obiecuje przejąć tereny do poszerzenia ul. Powstańców Śląskich i budowy Trasy Siekierkowskiej radykalną metodą – bez zgody właścicieli.

autor zdjęcia: Sołtys Seweryn
źródło: Fotorzepa

Po serii nieudolnych prób odkupienia terenu i likwidacji wąskiego gardła na ul. Powstańców Śląskich przy Szczotkarskiej ratusz wytoczył najcięższe działa. Do urzędu wojewódzkiego złożył w kwietniu wniosek o decyzję lokalizacyjną dla szerszej jezdni. Tym razem zrobił to w trybie znowelizowanej specustawy, która ma być cudownym lekiem na rozruszanie inwestycji drogowych przed Euro 2012.

– Kiedy wojewoda wyda decyzję, automatycznie zyskujemy prawo do terenu. Negocjacje w sprawie wysokości odszkodowania nie wstrzymają inwestycji – mówi rzeczniczka Zarządu Dróg Miejskich Urszula Nelken.

Domek z koszmaru

Na niepozornym domu przy Powstańców Śląskich połamali sobie zęby wszyscy prezydenci Warszawy od lat 90., którzy próbowali ulicę poszerzyć.

– Tysiące osób stoją tam codziennie w korku. Dlaczego nie można zapłacić właścicielom godziwych pieniędzy i zbudować kosztem fragmentu posesji szerszej jezdni? – pyta Magdalena Staszewska z Jelonek.

Mieszkająca tu wielopokoleniowa rodzina nie godzi się z wycenami proponowanymi przez urzędników. Ratusz chce kupić fragment działki, a właściciele żądają odkupienia całej nieruchomości. Gra idzie o spore pieniądze, które są owiane tajemnicą. Urzędnicy mają problem w odnalezieniu się w gąszczu współwłaścicieli i spadkobierców, z których część mieszka w USA. Rodzina nie czuje niepokoju.

– To tylko jakieś pismo mówiące o ustaleniu lokalizacji drogi, nie myślę, by nam zagrażało – mówi „ŻW” współwłaścicielka posesji Anna Gmurek. – Od lat 90. mamy już w tej sprawie trzy korzystne dla nas wyroki sądowe – przypomina.

W ratuszu przekonują, że tym razem będzie inaczej. W razie oporu zajmą teren w asyście egzekutora i policji. I wtedy budowa może ruszyć – w optymistycznym wariancie nawet w tym roku. Zmaleje rola nieskutecznego w pozyskiwaniu ziemi Biura Gospodarowania Nieruchomościami, ale pracy mu nie ubędzie.

– Nadal musimy ustalać z byłym właścicielem kwotę odszkodowania. A często trwa to miesiącami – mówi szef tej instytucji Marcin Bajko.

Wiaduktem w autokomis

Rzecznik wojewody Małgorzata Glinkowska ujawnia jednak, że do jutra możemy się spodziewać analogicznej decyzji dla budowy wiaduktów łączących Trasę Siekierkowską z ul. Marsa. Tę inwestycję blokują od pięciu lat właściciele komisu Bogdan Car. Urzędnicy wycenili ostatnio ich działkę na 2 mln zł, ale właściciele się nie zgodzili (zostały im zaproponowane takie działki zamienne, że i tak musieliby słono dopłacać).

Z tego powodu ZDM opóźnił budowę Trasy Siekierkowskiej. Według Urszuli Nelken z ZDM, rozpoczęcie ostatniego etapu – budowy wiaduktów i ronda – będzie możliwa w tym roku. Warunek: wojewoda Jacek Kozłowski musi wydać decyzję lokalizacyjną.

W ubiegłym roku miasto kupiło pod ogólnomiejskie inwestycje 165 tys. mkw. ziemi. Wydało na to 102 mln zł. Na inwestycje w dzielnicach wykupiono 37 tys. mkw. za ponad 15 mln zł. Wydano też kilkadziesiąt decyzji wywłaszczeniowych.

Wydatki na grunty Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad idą w miliardy złotych. Tylko pod budowę trasy Salomea – Wolica GDDKiA kupiła 456 działek za prawie 254 mln zł. To i tak tylko 55 proc. gruntów potrzebnych dla tej inwestycji.

Pozyskiwanie terenów może być przeszkodą, na której roztrzaskają się inwestycje potrzebne dla Euro 2012. Z powodu problemów Mazowiecka GDDKiA planuje w tym roku 2,5 tys. wniosków dotyczących nabycia prawa do terenu. W wydziale infrastruktury pracuje 40 osób, z których wydawaniem decyzji lokalizacyjnych zajmuje się kilka.

Skomentuj ten tekst

Życie Warszawy