r e k l a m a

Przeszkody przy szkole

Janina Blikowska,Paulina Gumowska 07-09-2010, ostatnia aktualizacja 08-09-2010 14:36

Przez słupki na chodniku przy ul. Pięknej musimy blokować ulicę, by wysadzić dzieci do szkoły – skarżą się rodzice. Problem jest też w Ożarowie Mazowieckim, gdzie obok szkoły zmieniono organizację ruchu.

Na ul. Pięknej każdego ranka rodzice blokują ruch, aby wysadzić córki tuż przy szkole
autor: Magda Starowieyska
źródło: Fotorzepa
Na ul. Pięknej każdego ranka rodzice blokują ruch, aby wysadzić córki tuż przy szkole

Decyzja o postawieniu słupków przy ul. Pięknej utrudnia życie rodzicom dziewczynek uczęszczających do żeńskich niepublicznych szkół im. Cecylii Plater-Zyberkówny” – napisała w liście do redakcji mama jednej z uczennic.

„Jak rozumiem, celem tego działania było oczyszczenie pobliża przystanku autobusowego z parkujących samochodów i ułatwienie pasażerom wsiadania do autobusu. Niestety, efekt jest taki, że rodzice przywożący swoje córki do szkoły, nie mają zupełnie gdzie zatrzymać się choćby na chwilę, tak by dzieci mogły spokojnie i bezpiecznie wysiąść, i dlatego stają na przystanku. W końcu w tym miejscu dojdzie do tragedii” – skarży się mama.

Jej zdaniem, chodnik w tym miejscu jest szeroki i parkujące samochody nigdy nie zagradzały przejścia pieszym. Innego zdania jest Zarząd Dróg Miejskich, który ustawił słupki przy ul. Pięknej.

– Stanęły one w tym miejscu po skargach ze strony mieszkańców. Przez blokujące chodnik i przystanek samochody nie mogły się swobodnie poruszać m.in. kobiety z wózkami – odpowiada Urszula Nelken, rzeczniczka ZDM. Tłumaczy, że słupki zostały postawione zgodnie z prawem wzdłuż strefy przystanku. – Tam nie można stawać teraz, ale nie można było robić także tego wcześniej – przypomina.

Do szkoły pod prąd

Z rodzicami podwożącymi dzieci od kilku dni mają też problem mieszkańcy Ożarowa Mazowieckiego. Pod koniec sierpnia na drodze przed szkołą (chodzi do niej ok. 1,3 tys. uczniów podstawówki i gimnazjum) ustawiono nowe znaki. Teraz jest to droga jednokierunkowa.

– Po rozpoczęciu roku szkolnego zaczął się tu koszmar. Część rodziców łamie przepisy, by podwieźć dziecko pod samą szkołę, inni porzucają samochody byle gdzie, blokując przejazdy – opowiada pan Marek, mieszkaniec pobliskiej ul. Dmowskiego. Już kilka razy miał problem z wyjazdem z własnego podwórka, bo był zastawiony samochodami osób, które dowożą dzieci. Jego zdaniem, zmiana organizacji ruchu na Szkolnej nie ma żadnego sensu. – To szeroka ulica, więc nie trzeba było niczego zmienić – uważa. 

Inaczej na sprawę patrzy dyrektorka szkoły. – Choć nauczyciele też mają problem z dojazdem, to ograniczenie ruchu było konieczne. W ubiegłym roku szkolnym doszło tutaj do dwóch poważnych wypadków, w których ucierpiały dzieci. Jedno z nich omal nie zginęło – wyjaśnia Izabela Milde, dyrektorka szkoły.

Zauważa, że w pobliżu są dwa duże place, m.in. przy basenie, na których można zostawić samochód. – Jednak rodzice chcieliby najlepiej wjechać do samej szkoły, zamiast przejść się kilkadziesiąt metrów – zauważa dyrektor Milde. Szkoła niemal codziennie dzwoni po policję z prośbą o uporządkowanie ruchu. – Nam zależy tylko na bezpieczeństwie dzieci – mówi Izabela Milde.

Drogie parkowanie

W obronę rodziców bierze Michał Suliborski ze Stowarzyszenia Integracji Komunikacji Społecznej. – Trudno mieć do nich pretensje, że przywożą dzieci do szkoły, zwłaszcza jeśli mieszkają kilkanaście kilometrów od niej.

A tak się często zdarza w Warszawie, jeśli wybierają szkołę nierejonową – przypomina. Jego zdaniem, przed budynkami użyteczności publicznej, takimi jak przedszkola, szkoły czy przychodnie lekarskie, powinny być miejsca do parkowania.

– A jeśli nie można ich wygospodarować, powinna być chociaż możliwość zatrzymywania się na krótką chwilę – uważa Michał Suliborski.

Tadeusz Krupa, wicenaczelnik stołecznej drogówki, mówi jednak, że pod podstawówkami z reguły są parkingi na kilka aut, ale zdarza się, że rodzice spiesząc się do pracy, zatrzymują samochody wszędzie. 

– Jeśli nasz patrol jest w pobliżu i widzi taką sytuację, to reaguje. Wtedy tacy kierowcy, którzy łamią zakaz postoju, tamują i utrudniają ruch, mogą spodziewać się kary od upomnienia do mandatu – tłumaczy naczelnik Krupa.

Dodaj swoją opinię

Życie Warszawy