r e k l a m a

Euro 2012 bez dworców

Piotr Szymaniak 21-10-2008, ostatnia aktualizacja 22-10-2008 21:11

Na Euro 2012 mieliśmy mieć piękny nowy Dworzec Centralny. Nie wyszło, ale PKP obiecały nam na pocieszenie aż dwa nowe dworce: Wschodni i Zachodni. Nie wyszło. Sprawę mogli uratować politycy i umożliwić budowę wszystkich. Nie wyszło.

autor: Darek Golik
źródło: Fotorzepa

Oszałamiające tempo, w jakim PKP budują w stolicy nowe dworce w miejsce będących w koszmarnym stanie stacji Warszawa Zachodnia, Centralna i Wschodnia zmusiło do działania polityków. Zagrożony widmem totalnej kolejowej kompromitacji resort infrastruktury opracował właśnie projekt zmian do ustawy o komercjalizacji, restrukturyzacji i prywatyzacji kolei. Nie wdając się zbytnio w szczegóły, chodziło o to, by umożliwić samorządom przejmowanie dworców od PKP. Co prawda taka możliwość istniała od kilku lat, lecz nikt z niej nie korzystał. PKP przekazywały stacyjkę gdzieś w Koziej Wólce, którą trzeba było utrzymywać, a pies z kulawą nogą, nie mówiąc już o inwestorze z pieniędzmi, nawet się nią nie zainteresował.

Miało być tak pięknie...

Ekipa ministra Cezarego Grabarczyka doszła do wniosku, że samorządy o dworce zadbają lepiej. W myśl nowych przepisów, kolej – na wniosek samorządu – musiałaby przekazać mu dworzec. Ten na modernizację obiektu mógłby pozyskiwać pieniądze z Unii Europejskiej, z budżetu państwa albo od prywatnych inwestorów.

– Dzisiaj najgorszą wizytówką polskich kolei nie jest fatalny stan torów czy taboru, tylko dramatyczny stan tego, co nazywamy dworcami. Od 20 lat, a w ostatnich pięciu latach bardzo intensywnie, PKP obiecują, że wreszcie ten problem rozwiążą. Pojawił się dodatkowy argument „sprawdzam“ w postaci Euro 2012. Dlatego samorządom, które będą chciały poprawić swoją wizytówkę, stwarzamy taką możliwość – mówi Janusz Piechociński, poseł PSL, przewodniczący podkomisji ds. transportu kolejowego.

Niestety, tylko teoretycznie. Kolejarze, nie w ciemię bici, łatwo skóry nie sprzedadzą. A już na pewno nie oddadzą cennych terenów dworcowych, które często leżą w centrach miast. Najlepszy przykład – Dworzec Centralny. Leżący w sąsiedztwie Pałacu Kultury i Nauki, vis-a-vis hotelu Marriott, centrum handlowego Złote Tarasy, niedaleko buduje się apartamentowiec Libeskinda. Od lat PKP mącą wszystkim w głowie planami budowy na miejscu obskurnego, zapuszczonego dworca nowoczesnego wieżowca, w którym znajdą się biura, sklepy, restauracje, może nawet mieszkania, a w podziemiach superdworzec. I co? I nic. Wieżowce rosną i owszem, ale jakoś żaden nie chce stanąć w miejscu Centralnego, którego kondycja pogarsza się do tego stopnia, że dziennikarzom brakuje już epitetów, by oddać ten stan.

– Skoro więc PKP nie potrafią porozumieć się z inwestorami, to może powinien zrobić to ktoś inny? – zastanawia się Jakub Majewski z Instytutu Rozwoju i Promocji Kolei.

– Wkrótce projekt zmian umożliwiających przejmowanie dworców trafi do Sejmu. Chcemy, by wszedł z życie już w takim twardym dla kolejarzy brzmieniu – deklaruje Piechociński.

Ale kolejarze są jak pies ogrodnika, sami nie wezmą i drugiemu nie dadzą. I jeszcze zanim projekt zmian w ustawie o kolei pojawił się w Sejmie, już przeforsowali korzystne dla siebie zmiany. Owszem samorządy będą mogły przejmować dworce, ale – jak przyznaje Piechociński, z wyłączeniem 72 największych.

Tym sposobem przepisy, których uchwalenie mogło mieć fundamentalne znaczenie dla wizerunku największych polskich dworców – w tym trzech warszawskich, nie przyniosą większych korzyści. Z całym szacunkiem dla stacji gdzieś w Sanoku, która być może dzięki temu będzie miała jakieś korzyści, to nie o to chodziło. W Sanoku, o ile mi wiadomo, póki co żaden mecz podczas Euro 2012 nie zostanie rozegrany.

... a wyszło jak zwykle

– Z długo oczekiwanej rewolucji wychodzi totalna porażka ministra Grabarczyka. Najpierw zapewniał, że podjął decyzję przekazania wszystkich dworców samorządom. Potem mówiło się o tym, że kolejarze będą jednak kilka chcieli zatrzymać. Ale jeśli będzie ich aż 72, to oznacza, że się nic nie zmienia. Trzeba przygotować się na wstyd w 2012 roku – uważa Adrian Furgalski, dyrektor Zespołu Doradców Gospodarczych TOR. – Teraz to minister Grabarczyk bierze odpowiedzialność za brud na tych dworcach, który będzie nam jeszcze długo towarzyszył. Cała nadzieja w posłach PO, którzy mogą zgłosić poprawki do tej ustawy, by nie wstydzić się przed swoimi wyborcami.

W ten sposób jedynym nowym wyremontowanym dworcem na 2012 rok będzie stołeczny Dworzec Gdański.

Według Majewskiego, przed Euro 2012 PKP powinny się skupić na kilku kluczowych inwestycjach. – Dla kibica, który będzie jechał z Warszawy do Gdańska raz w życiu, to, czy podróż potrwa cztery godziny, czy trzy, nie ma żadnego znaczenia. Natomiast to, czy wysiądzie na dworcu, który jest brudny i śmierdzi i przypomina czasy głębokiego PRL-u, ma ogromne znaczenie dla wizerunku Polski, jaki w nim zostanie. Tej straconej godziny nie zapamięta, ale dworzec na pewno – uważa ekspert.

Dlatego inwestycje PKP Polskich Linii Kolejowych, dzięki którym pociągi mają jeździć szybciej, nie są dla nas najważniejsze. Z kilku powodów. Po pierwsze superszybki pociąg póki co, a już na pewno przed Euro, nam nie grozi. Po drugie – patrząc na ostatnie działania PKP PLK trudno być optymistą i oczekiwać od tej spółki znaczącej poprawy sytuacji. Najpierw tak wyremontowali tunel średnicowy dla pociągów podmiejskich, że nie mieszczą się tam nowoczesne piętrowe pociągi bombardier, jakie zakupiły Koleje Mazowieckie. Potem po wyremontowaniu fragmentu trasy z Warszawy do Łodzi (odcinek Łódź Widzew – Skierniewice) pociągi jadące tą trasą osiągnęły spektakularny sukces i jeżdżą z Łodzi do stolicy już tak szybko jak przed wojną. Z tym, że w nowym rozkładzie tych osiągów (7 minut różnicy) już nie uda się utrzymać.

Od momentu przyznania Polsce praw organizacji Mistrzostw Europy w piłce nożnej politycy wszystkich opcji prześcigali się w zapewnieniach, jak wielka jest to szansa, jeśli nie na skok cywilizacyjny, to przynajmniej na odrobienie zapóźnień. Walkę o zmianę naszego wizerunku jako przaśnego, postsowieckiego kraju kolej poddała bez walki.

Od czasu gdy dowiedzieliśmy się, że zorganizujemy u siebie Euro 2012, PKP wydały kilka komunikatów. W każdym zapowiadały, że do czasu imprezy zostanie zrobione... mniej. – Najpierw powiedziano, że będzie przebudowany Dworzec Centralny, po części ze środków unijnych. Potem okazało się, że skończy się na liftingu – przytacza Jakub Majewski. – PKP Polskie Linie Kolejowe miały remontować linię do Radomia albo nawet do Kielc. Okazało się, że skończy się na Czachówku. Dworzec Stadion miał być wykonany jako część dużego kompleksu, teraz mówi się o tym, że zostanie posprzątany. Przebudowa Warszawy Wschodniej i Zachodniej skończy się na remoncie peronów. Jeśli opierać się na tym trendzie, to za dwa, trzy miesiące należy spodziewać się konferencji, na której dowiemy się, że nic nie zostanie zrobione. To bardzo niebezpieczny scenariusz, ale bardzo realny – dodaje.

Nawet pójście po linii najmniejszego oporu – w postaci decyzji o gruntownym myciu dworca – może się okazać dla kolejarzy barierą nie do przejścia. Trudno uwierzyć, że może to się powieść, skoro podobny lifting przeszedł Dworzec Warszawa Śródmieście. Już kilka dni po zakończeniu jego szorowania pasażerowie jeżdżący pociągami podmiejskimi napotkali pierwsze kałuże na peronach. Dla niewtajemniczonych śpieszę donieść, że znajduje się on w podziemiu. Dziś, rok po remoncie, trudno byłoby przekonać kogoś, np. z innego miasta, że był on gruntownie odświeżany. Na ile lepiej będzie na Centralnym?

Mop nie wystarczy

– Dwa tygodnie temu, gdy wysiadłem na pierwszym peronie, z sufitu odpadł kawał betonu wielkości metr na metr – przytacza Furgalski. – Na szczęście na tory, a nie na ludzi. W tym przypadku wiadro z mopem na nic tu się nie zda.

Zamiast Centralnego mieliśmy dostać zupełnie nowe stacje: Wschodnią i Zachodnią. Oczywiście PKP miały znaleźć inwestorów, którzy stworzą kompleks połączonych z peronami sklepów, biur, restauracji, nawet hoteli. Ale jeśli już, to po Euro. Na mistrzostwa wystarczy jak wyremontują nam tory i perony.

Tymczasem kolej jak gdyby nigdy nic remontuje linię obwodową z Warszawy Gdańskiej do Józefinowa. Buduje na tej trasie trzy nowe przystanki: Powązkowska, Wola Park i Fort Wola oraz modernizuje sam Dworzec Gdański, czyli obiekt z punktu widzenia Euro 2012 po prostu strategiczny. Wszystko ma być gotowe za rok.

Wszystko po to, by wyremontowany Gdański mógł przejąć pociągi z Dworca Centralnego. Wtedy, po 2012 roku, kolejarze mają się rozprawić z obskurnym obiektem. PKP uważają też, że nie można remontować jednocześnie wszystkich trzech dużych dworców. Eksperci są innego zdania.

– Przecież nie da się dojechać na Dworzec Gdański z Dworca Zachodniego i tak samo, z drugiej strony ze Wschodniego. Nic nie stoi więc na przeszkodzie, by te obydwie stacje remontować równolegle z Centralnym – wyjaśnia Majewski. – Utrudnienia przez dwa trzy lata będą większe, ale lepsze to niż przez najbliższe kilkanaście lat mieć remont permanentny. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że dwuletnie opóźnienie w budowie połączenia kolejowego Okęcie – Centrum – Modlin wyczerpuje już limit strat. Choć znając standardy PKP...

Dodaj swoją opinię...

Życie Warszawy