r e k l a m a

Tanie latanie z ryzykiem

Piotr Szymaniak 24-08-2008, ostatnia aktualizacja 25-08-2008 21:42

Choć loty są opóźnione i trudno uzyskać odszkodowania, to pasażerów jest coraz więcej. Terminal Etiuda pęka w szwach.

autor zdjęcia: Sołtys Seweryn
źródło: Fotorzepa

Piątek rano. W ciasnej hali jak zwykle kłębi się tłum pasażerów. Nie dla wszystkich starczyło miejsca w cieniu, więc część ludzi z kolejki do odprawy praży się w słońcu.

Wśród pasażerów dominują ci, którzy liczą się z każdym groszem: studenci, robotnicy albo rodzice, którzy jadą odwiedzić pracujące za granicą dzieci. Dla nich jest to często pierwszy kontakt z samolotem.

Co ma być, to będzie

Trudno się dziwić, że wśród stojących w kolejce większość zdecydowała się na tanie linie ze względu na cenę biletu.

– Czy boję się latać tanimi liniami? – zastanawia się Małgorzata Jasińska, od kilku lat mieszkająca w Oslo. – Nasłuchałam się o nich w Norwegii i to samych złych rzeczy. Ale tylko w Norwegian mogłam kupić bilet z dnia na dzień. Przyjechałam do Wyszkowa na tygodniowe wakacje. – Co za różnica, czy zginę w wypadku lotniczym, drogowym, czy mi po prostu cegła na głowę spadnie – dodaje Wioletta Beczkowska z Suwałk. – Córka ma ślub w Anglii, przez Internet kupiła mi bilet i samolot mam o 14.10. Lecę.

Tani bilet w praktyce oznacza również spóźnienia, awarie, odwołane loty i opłaty za wszystko – od bagażu po kanapki.

Jeden wielki koszmar

Czasem podróż staje się uciążliwa. – Nasz lot z hiszpańskiej Gerony to był jeden wielki koszmar – opowiada Katarzyna Czerw, która na wakacje poleciała z Air Italy. – Najpierw samolot się opóźnił. Potem okazało się, że jest już za późno, aby mógł wylądować na Okęciu i trzeba było lecieć do Katowic. Stamtąd musieliśmy wracać autobusami. Zamiast o godz. 22 w Warszawie byliśmy o 5 rano.

Trzeba liczyć się także z innymi kłopotami. – Kiedy leciałam Ryanairem, zniszczono mi nie tylko bagaż, ale i jego zawartość. Nie mogłam się jednak dodzwonić na infolinię. E-maile pozostawały bez odpowiedzi nawet przez tydzień. A jak już ktoś raczył odpowiedzieć, to tylko tyle, że jest im przykro, ale to nie ich wina. Po trzecim odwołaniu dałam sobie spokój – opowiada Magdalena Sobczyk. – Dla porównania, kiedy leciałam zwykłymi liniami do USA i moja walizka została zniszczona, pani w punkcie reklamacji KLM przeprosiła mnie i od ręki dostałam rekompensatę.

W przypadku przynajmniej dwugodzinnego opóźnienia linia lotnicza jest zobowiązana zapewnić napoje, posiłki, dostęp do Internetu i telefonu, a w razie konieczności – hotel. Wybierając taniego przewoźnika, możemy o tym zapomnieć.

Taki sam strach?

Wykupując wycieczkę w biurze podróży, trzeba liczyć się z tym, że na urlop zawiezie nas tani przewoźnik. Zuzanna Sieroszewska w ubiegłym tygodniu leciała na Kretę. – Już na płycie lotniska przy samolocie Centralwings kręciło się kilku mechaników. 30 minut po starcie pilot poinformował nas, że są kłopoty i musimy zawracać do Warszawy – opowiada. – Lądowanie kosztowało mnie mnóstwo strachu, bo samolotem bardzo kołysało. Przedstawiciel przewoźnika stwierdził, że nie wie, jak to się stało, że maszynę dopuszczono do lotu.

Tani przewoźnicy zapewniają, że na bezpieczeństwie nie oszczędzają. – Spełniamy rygorystyczne kryteria i obowiązują nas takie same przepisy, zezwolenia i licencje, jak i wielkich przewoźników. Piloci muszą być tak samo dobrzy, sprzęt tak samo sprawny – mówi Kamil Wnuk, rzecznik Centralwings. Twierdzi, że częste opóźnienia wynikają z małej floty. – Mamy tylko dziesięć samolotów. A czasem na drobną część czeka się nawet tydzień.

Mimo niedogodności w ubiegłym roku ponad połowa z 17 mln polskich pasażerów samolotów skorzystała z tanich linii.

Wybrane opinie czytelników:

luqi:

Na wakacje do ciepłych krajów leciałem takimi liniami jak SunExpress, Karthaagoairlines, czy FisherAir (obecnie Prima Charter) - co prawda lot każdym z nich przebiegał normalnie, ale dało się zauważyć, iż samoloty miały po kilkanaście lat, zwłaszcza w przypadku samolotów Boeing 757, których już od jakiegoś czasu się nie produkuje. Leciałem też dwa razy WizzAir - są to nowe samoloty średnio 3-4 lata, to też widać, że są dobrej jakości. Moje wrażenia z tych linii są jak najbardziej pozytywne.

fred:

Artykuł skrajnie nieobiektywny. Wielokrotnie latałem tanimi liniamii i tylko raz spotkałem się z poważnym opóźnieniem - około 5h (wizzair).

Pomijając wiele zarzutów, które można skierować przeciwko jednoaspektowości artykuł, to np. z opłatą za bagaż i tak jest o wiele taniej niż normalnych przewoźników. Jeśli chcesz lecieć bez bagażu to jest taniej niż tanio. Ja nie widzę w tym nic złego.

Dla przykładu. Lot z warszawy do Dortmundu w obie strony wizzairem 330 zł. Bez bagażu 260.

Max:

Panu “redaktorowi” gratuluje profesjonalizmu. Latam tanimi i nietanimi liniami i w zasadzie wszędzie są jakieś problemy. Ja akurat z tanimi liniami mam bardzo dobre doświadczenia. Jedyne uwagi mam do terminalu Etiuda bo wyjazd stamtąd to koszmar (szczególnie jak się leci z dzieckiem).

Dodaj swoją opinię...

Życie Warszawy