r e k l a m a

Pasażer odprawi się sam

Małgorzata Kalińska , Piotr Szymaniak 02-09-2008, ostatnia aktualizacja 03-09-2008 17:38

Zamiast stać w kolejce do odprawy, pasażerowie Okęcia mogą skorzystać z automatów. Ale jedynie ci, którzy lecą tylko z bagażem podręcznym.

Automatyczne Self Check-iny pozwalają oszczędzić czas, który trzeba odstać w kolejkach
autor zdjęcia: Dariusz Golik
źródło: Fotorzepa
Automatyczne Self Check-iny pozwalają oszczędzić czas, który trzeba odstać w kolejkach

Cztery stanowiska – z ośmiu do samodzielnego odprawiania – zaczęły wczoraj działać w Terminalu 2. Na razie z automatów mogą korzystać jedynie pasażerowie Lufthansy.

– To dlatego, że tylko ten przewoźnik przygotował odpowiednie oprogramowanie – wyjaśnia Jakub Mielniczuk, rzecznik przedsiębiorstwa Porty Lotnicze. – Pozostałe firmy dopiero je opracowują.

W automatycznych punktach pasażerowie, na podstawie danych z biletu, mogą wydrukować karty pokładowe i już bezpośrednio przejść do kontroli bezpieczeństwa. Niestety, mogą to zrobić tylko ci, którzy podróżują bez walizek, z bagażem podręcznym. Pozostali muszą przejść normalną procedurę. A przy tradycyjnych odprawach pasażerowie czekają w kolejkach średnio około 20 minut. – W kiosku odprawę można załatwić w minutę – mówi Tomasz Brusk, który leciał wczoraj do Hamburga i sprawdził działanie maszyny. – To bardzo łatwe i wygodne. Szkoda tylko, że działa połowa maszyn.

Wczoraj kioski oblężenia nie przeżywały. Większość pasażerów podchodziła do nich z ciekawości, a tym, którzy decydowali się na skorzystanie z automatycznej odprawy, instrukcji udzielali pracownicy LOT.

– Dobrze, że obsługa pomaga i zachęca do korzystania – mówi Sara Piskor, lecąca do Brukseli. – Dzięki temu zaoszczędziłam dużo czasu.

To niejedyna nowość na warszawskim lotnisku. Budowlańcy uporali się wreszcie z kładką dla pieszych nad ul. Żwirki i Wigury. Otworzono też tunel pod rondem przy wyjeździe z lotniska.

– Przyspieszy to podróż w kierunku miasta, a co najważniejsze, umożliwi bezkolizyjny przejazd pod ruchliwym rondem – dodaje Mielniczuk.

Dodaj swoją opinię

Życie Warszawy