r e k l a m a

Legia dwa kroki od Pucharu

Andrzej Borodej 29-04-2008, ostatnia aktualizacja 01-05-2008 08:11

Podczas wtorkowego treningu piłkarze Legii ćwiczyli rzuty karne. Nic dziwnego – w środę seria „jedenastek” może zakończyć ich rywalizację z Zagłębiem Lubin w półfinale Pucharu Polski.

autor zdjęcia: Nowak Piotr
źródło: Fotorzepa

Zdobycie pucharu jest dla nas najważniejsze, bo to najkrótsza droga do gry w europejskich pucharach. Poza tym Legia tego trofeum nie zdobyła już od 11 lat – powtarza od kilku tygodni na każdym kroku trener Jan Urban. Tego samego zdania są jego podopieczni. – Nie trzeba nas specjalnie motywować, bo każdy świetnie wie, o co gramy. Nie wyobrażamy siebie, by wyjazd do Lubina mógł skończyć się naszym niepowodzeniem – zapowiada przed środowym meczem (początek o godz. 17.45) Dickson Choto. – Znamy swoją wartość. Chcemy zdobyć Puchar Polski – dodaje Miroslav Radović.

W pierwszym, ubiegłotygodniowym, meczu w Warszawie padł bezbramkowy remis. Ciężko powiedzieć, kogo stawia on w roli faworyta. Zagłębie gra u siebie, ale Legię do finału premiuje każdy bramkowy remis. W dodatku ekipa z Warszawy będzie mogła zagrać z kontrataku, ponieważ drużyna z Lubina – w przeciwieństwie do meczu w stolicy, gdy “zamurowała” własną bramkę – u siebie zwykła śmielej atakować.

Dobra wiadomość dla sympatyków Legii to powrót do składu Edsona. Brazylijski pomocnik trenuje normalnie od zeszłego poniedziałku. W Lubinie powinien zagrać, ale raczej nie w pierwszym składzie. Urban zwykł dość zachowawczo wprowadzać rekonwalescentów do gry.

– Spokojnie, bez pośpiechu – zaznaczał jeszcze niedawno Edson pytany o to, kiedy wróci na boisko. We wtorek Brazylijczyk aż palił się do gry.Trener Legii ma jednak kilka innych problemów. Po pierwsze, Maciej Rybus i Ariel Borysiuk – młodzi zawodnicy, którzy zbierają ostatnio świetne recenzje – są przemęczeni. Ten pierwszy nie pojechał na zgrupowanie reprezentacji Polski do lat 19, by zostać w Legii na kluczowe mecze sezonu. Kolejny problem Urbana to Sebastian Szałachowski. 24-letni skrzydłowy wciąż odczuwa bóle w nodze.

– Sam nie wiem, co mu jest. Badania nie wykazują żadnych problemów, ale skoro zawodnik mówi, że cierpi, nie mogę go zmuszać do ćwiczeń – martwi się szkoleniowiec.

We wtorek Szałachowski zszedł z treningu z grymasem bólu na twarzy. Już bez jego udziału pozostali piłkarze ćwiczyli wykonywanie rzutów karnych. Właśnie ich serią zakończy się rywalizacja, jeśli w środę znów padnie bezbramkowy remis, a dogrywka nie przyniesie rozstrzygnięcia. W trzech meczach tego sezonu Zagłębie nie strzeliło Legii żadnego gola. W Orange Ekstraklasie przegrało 0:2 w Lubinie i 0:3 w stolicy.

Skomentuj ten artykuł

Życie Warszawy