r e k l a m a

Ratusz wyeliminuje przewóz osób?

Izabela Kraj 16-12-2009, ostatnia aktualizacja 16-12-2009 22:07

Być może w 2012 roku po ulicach Warszawy nie będą już jeździć niby-taksówki, czyli tzw. przewóz osób.

Ratusz walczy o uporządkowanie usług taksówkowych. Wraz z resortem infrastruktury urzędnicy przygotowują projekt zmian w przepisach. Chodzi m.in. o to, by płatne przewożenie pasażerów na terenie miasta nie mogło się odbywać, jeśli kierowca nie miałby licencji taksówkarskiej.

W odpowiedzi na ten projekt związki zawodowe przewoźników zawiadomiły w ubiegłym tygodniu prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez władze miasta. Oskarżają ratusz o dyskryminowanie przewoźników, szkalowanie ich i faworyzowanie miejskiej spółki MPT.

Wiceprezydent Andrzej Jakubiak zwołał wczoraj dziennikarzy, by odnieść się do zarzutów przewoźników.

Przytoczył wyroki sądów, które potwierdzają, że w wielu przypadkach przewóz osób odbywa się z naruszeniem prawa.

– Nie szkalujemy przewoźników ani nie faworyzujemy MPT. Ci, którzy wykonują przewóz osób, nie są legalnymi taksówkarzami – stwierdza wiceprezydent.

Ratusz chce namawiać przewoźników do zdobywania licencji. Przewoźnicy twierdzą, że jest ich za mało. Limit licencji raz do roku ustala Rada Warszawy (w 2010 r. ma być ich o 500 więcej, czyli łącznie ok. 9300). W projekcie nowych przepisów limit licencji zostałby zniesiony. Ale nie wiadomo, kiedy zmiany weszłyby w życie. Ratusz liczy, że być może nastąpi to przed 2012 r.

– Gdy na Euro 2012 przyjedzie do Warszawy mnóstwo turystów, nie wyobrażam sobie, że mogliby korzystać z usług przewozu osób – mówi Joanna Tymińska, szefowa Biura Działalności Gospodarczej i Zezwoleń.

Przewoźnicy zapowiadają na styczeń blokadę ulic w proteście przeciwko stanowisku władz stolicy.

– Nic nie zablokują – przekonuje wiceprezydent Jakubiak. – Gdy każdym z kierowców zajmie się kontrola, każdy dostanie mandat na co najmniej 15 tys. zł, zrezygnują z blokowania – ocenia. Za co posypałyby się mandaty?

– Za nielegalne koguty na dachach, nielegalne drogomierze czy numery telefonów na drzwiach – wylicza wiceprezydent.

Życie Warszawy