Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Piaskowym szlakiem

Anna Brzezińska 24-07-2009, ostatnia aktualizacja 24-07-2009 22:00

Próżno szukać miejskich miejsc do plażowania. Zamiast ubolewać nad ich brakiem, warszawiacy wydeptali już własny wakacyjny szlak. Podążamy śladami alternatywnych plaż pełnych piasku i leżaków.

autor: Wojciech Grzędziński
źródło: Fotorzepa
źródło: Życie Warszawy

Wybrzeże Helskie, nieopodal zoo. Jeszcze kilka lat temu to miejsce znali jedynie wędkarze. Dziś nie ma chyba warszawiaka, który by nie słyszał o plaży La Playa Music Bar. Za dnia jest to miejsce rodzinnej rekreacji, po zmroku – wesołych imprez na świeżym powietrzu.

Salsa na prawym brzegu

– Zaczęliśmy pięć lat temu od wycięcia zarośli. Teraz co rok wysypujemy na naszą małą plażę 500 ton wiślanego pisaku – mówi Michał Czernik, właściciel klubu.

Do tego leżaki, kosze plażowe, siedliska kryte strzechą, drinki z parasolkami i boiska do siatkówki – tyle wystarczy, żeby przyciągnąć nad Wisłę warszawiaków. Wypożyczenie letniego sprzętu rekreacyjnego, podobnie jak samo wejście na plażę, jest darmowe. Słono trzeba za to zapłacić za wizytę w barze.

– Ceny są jak w modnych klubach. Podczas imprezy mogę zapłacić za wodę 8 zł, a za skromną porcję burito 23 zł, ale za dnia to znaczna przesada – uważa Katarzyna Baladyńska. – Rekompensatą jest tylko panorama Starego Miasta.

Na widoki narzekać też nie mogą plażowicze z Płyty Desantu, niedaleko Portu Czerniakowskiego. Niestety, poza naturalnym pisakiem nie ma tam wielu atrakcji. W godz. 11 – 20 działa jednak mała, ruchoma wypożyczalnia fundacji Ja Wisła.

– Do końca wakacji można nieodpłatnie wypożyczać stąd leżaki i gry planszowe czy sportowe – mówi Przemek Pasek z fundacji.

Z pasiastych leżaków można też w każdy piątek korzystać w KinoMoście – pobliskim kinie plenerowym. Filmy wyświetlane są między filarami mostu Łazienkowskiego, a pod nogami widzów leży 100 ton piasku. Jak na plaży. I to tyle plaż nad Wisłą (nie licząc tej dla nudystów w Miedzeszynie). Inne są w mieście.

W centrum palmy

– Miejska plaża to nasz nowy eksperyment – mówi Magdalena Świder, koordynatorka Letniej Sceny Akademickiej, czyli wakacyjnego cyklu imprez studenckich.

Eksperyment udany, bo odkąd na małym dziedzińcu UW beton przykryła 40-tonowa warstwa wiślanego piasku, gości jest coraz więcej. Część z nich może zasiąść w wygodnych pufach.

Wypoczynek od czasu do czasu psuje tylko pogoda. – Niezależnie od jej kaprysów działamy nieprzerwanie do 25 września – deklaruje Świder.Niestety, tylko jednodniową plażą mógł się pochwalić klub PKP Powiśle. W ubiegłą sobotę przed klubokawiarnią poza leżakami pojawiły się dmuchane piłki i brodziki. Właściciele nie wykluczają, że plaża powróci.

Spore emocje wzbudziły wczorajsze „Plażowe igraszki“ w klubie Piekarnia. Palmy, wiaderka i łopatki były tłem didżejskch występów. Goście przyszli w strojach kąpielowych.

Efemeryczny charakter ma też Park z Kolorowego Piasku, który pojawił się po lewej stronie Wisły, nieopodal mostu Świętokrzyskiego.

To niewielka piaskowa „piaskownica“ Adama Kalinowskiego, do której wchodzi się boso. Dzięki temu mieszczący się w niej kolorowy piach zaczyna mieszać się, zmieniać barwy.

Piasek rutynowo czysty

A czy piasek jest bezpieczny, czysty? Zdaniem właścicieli odwiedzonych przez nas miejsc, nie ma powodu do niepokoju. Uspokaja też sanepid, który nawet nie ma obowiązku jego badania.

– Jeśli jednak któryś z właścicieli plaż będzie miał wątpliwości, co do czystości piasku, może się do nas zgłosić – mówi Dariusz Rudaś, powiatowy inspektor sanitarny w Warszawie.

AKCJA ŻYCIA WARSZAWY

Zbieramy wspomnienia i zdjęcia z dawnych warszawskich plaż. Jakie były? Jak spędzano na nich czas?

Prosimy o przesyłanie wspomnień na adres mailowy a.brzezinska@rp.pl

Dodaj swoją opinię

Życie Warszawy