r e k l a m a

Szafa na kółkach wjeżdża do twojego biura

Agnieszka Grotek 07-05-2008, ostatnia aktualizacja 07-05-2008 20:29

Chcesz pięknie wyglądać, ale nie masz czasu na zakupy, przymiarki i wizytę w salonie piękności? Sprzedawca, stylista czy wizażysta z jedynego w Warszawie salonu BGN może przyjechać do ciebie

Najlepiej telefonicznie określić swój styl, upodobania, rozmiar i oczywiście okazję, na jaką potrzebne są ciuchy – mówi właścicielka sklepu BGN w Blue City Joanna Kopcik.

Po krótkim wywiadzie obsługa sklepu wybiera zestawy kolekcji, pakuje je w pudełka i jedzie pod wskazany adres. Na miejscu klientka wybiera i mierzy ubrania do woli.

– Jeszcze się nie zdarzyło, żeby się ktoś nie zdecydował na jakichś ciuch – mówi pani Joanna.

Skąd pomysł na sklep na kółkach? – Stała klientka poprosiła mnie, żebym przywiozła jej kilka rzeczy, bo nie ma czasu przyjść do sklepu. Pomyślałam, że to dobry pomysł – przyznaje właścicielka sklepu.

Nic za darmo

Za ponad godzinną wizytę sprzedawcy trzeba zapłacić 100 zł. Do tego oczywiście dochodzi koszt ubrań. Elegancka bluzka to wydatek rzędu 400 – 650 zł, materiałowe spodnie 400 – 700 zł, a na sukienkę czy żakiet wydamy 850 – 1400 zł (kolekcja BGN na stronie www.bgn.fr).

Jeśli klientka nie wie, co powinna na siebie włożyć, może skorzystać z porad stylistów, którzy przyjadą do niej z gotowymi zestawami lub dobiorą je na miejscu.

– Komponuję ubiór pod względem stylu, kolorystyki i typu urody kobiety – mówi Julita Wudarczyk, stylistka współpracująca ze sklepem. – Nie bez znaczenia jest zawartość szafy klientki. Najlepiej ją tylko uzupełnić. Warto kupować ubrania, które będą pasowały do tego, co już mamy.

Za wizytę sklepu na kółkach razem ze stylistą trzeba zapłacić 350 zł. Jeśli klientka wybiera się na wielkie wyjście, może też liczyć na pomoc wizażystki, która dobierze i wykona makijaż. Za wizytę całej ekipy (sprzedawca, stylista, wizażystka) zapłacimy już 500 zł.

Są zniżki. Przy zakupach powyżej 1 tys. zł nie płaci się za dojazd, powyżej 3 tys. zł za porady stylisty, a 5 tys. zł – za wizytę całego zespołu.

Usługę można zamówić pod numerem 022 311 73 15.

Kto doradza u innych

Stylistów w sklepach brakuje. Można ich tam zastać jedynie podczas promocyjnych imprez (Molton, C&A). Podczas codziennych zakupów doradzają nam sprzedawcy.

– Dwa razy w roku nasz personel przechodzi specjalne szkolenia w zakresie mody i stylizacji – mówi Joanna Pintal z sieci Marks and Spencer. – Sprzedawcy poznają nowe kolekcje i trendy. Uczą się, jak dobierać ubrania i dodatki.

– To my pełnimy rolę stylistów. Musimy się znać na materiałach, tkaninach, dzianinach i kolorystyce. A przede wszystkim gustach naszych klientek – dodaje Katarzyna Hołojuch z salonu Molton w Arkadii.

Jednak niektóre galerie handlowe oferują swoim klientom porady stylistów (np. Blue City czy Klif). Wystarczy złożyć zamówienie w ich punktach informacyjnych. Natomiast na pomoc wizażysty mogą liczyć klienci wszystkich salonów Sephora.

Tomasz Jacyków, stylista

Wizyta u klientek całej ekipy ekspertów od mody i urody to fantastyczny pomysł. Szczególnie dla przedstawicielek klasy średniej, które pracują cały dzień i nie mają czasu, żeby wyjść na zakupy. Przed wyjazdem takiej ekipy, warto wysłać im swoje zdjęcie. A w sklepach nie ma profesjonalnych stylistów, bo to wiąże się z kosztami. Sprzedawcy można zaoferować niewiele ponad 1 tys. zł miesięcznie, ale fachowiec za mniej niż 3 tys. raczej nie przyjdzie. Jeśli salon zatrudnia stylistę, to musi automatycznie podnieść cenę ubrań. A klienci chcą kupować jak najtaniej, nie jak najlepiej.

Życie Warszawy