Kupcy z Różyca pójdą na bruk?
Kupcom z praskiego bazaru grozi eksmisja. Zażądało jej miasto, twierdząc, że od czterech lat bez umów zajmują teren. Dziś sprawą zajmie się sąd.
– Umowa Stowarzyszenia Kupców Warszawskiego Bazaru Różyckiego wygasła w 2004 r. Od tego czasu kupcy nie płacą – mówi wiceburmistrz Pragi-Północ Jarosław Sarna. – Powinni opuścić bazar i uiścić odszkodowanie za cztery lata bezprawnego użytkowania terenu. Wersja kupców jest inna.
– Rzeczywiście, w 2004 r skończyła się nam dzierżawa – przyznaje prezes stowarzyszenia Zenon Jędra. – Ale wystąpiliśmy o przedłużenie. Nie dostaliśmy odpowiedzi, więc uznaliśmy, że umowa przekształciła się w bezterminową.
Prezes dodaje, że kupcy spłacili dług. – A na bieżąco płacić nie możemy, bo dzielnica nie chce od nas pieniędzy. Mówi, że nie mamy umowy.Stowarzyszenie wielokrotnie występowało do władz miasta z prośbą o podpisanie umowy. Proponowało nową zabudowę obiektu.
– Nie było odzewu, a ostatnio usłyszeliśmy, że możemy porozmawiać z Różyckimi, którzy odzyskali 2/3 bazaru – nie kryje rozżalenia prezes.Dzisiejsza rozprawa to początek serii sądowej dotyczącej bazaru Różyckiego. Przed wakacjami będą kolejne dwie sprawy. W sporze są ze sobą trzy strony. Oprócz stowarzyszenia i miasta jeszcze Spółdzielnia Kupców Bazary Różyckiego.
– To nam należy się teren bazaru – przekonuje prezes spółdzielni Jolanta Chodyna. – W 1998 r. dzielnica zawarła z nami 30-letnią umowę dzierżawy. Warunkiem było zbudowanie nowoczesnego centrum Bazar Różyckiego. Przedstawiliśmy projekt hali na 550 miejsc. Zaczęliśmy budowę od strony ul. Ząbkowskiej, gdzie miały być parkingi.
Teraz strony sądzą się o odszkodowania i prawo do terenu, który wkrótce będzie oficjalnie należał do spadkobierców Różyckich (w czerwcu zostanie podpisany dokument zwrotu terenu zabranego dekretem Bieruta).
Kupcy z obu skłóconych odłamów twierdzą, że są w kontakcie z Różyckimi. Gotowi są wspólnie inwestować w nowy obiekt. – Za wcześnie jeszcze na jakiekolwiek deklaracje w tej sprawie – mówi Michał Różycki, jeden ze spadkobierców.
Skomentuj artykuł
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.




DRUKUJ
WYŚLIJ
Kup artykuł
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook