r e k l a m a

Chcą wznieść puchar

Andrzej Borodej 13-05-2008, ostatnia aktualizacja 13-05-2008 18:45

Takiego finału Pucharu Polski dawno nie było. W Bełchatowie grają Wisła i Legia, mistrz i wicemistrz Polski. Warszawiacy są zdeterminowani, bo ostatni raz wygrali te rozgrywki 11 lat temu.

autor: Piotr Nowak
źródło: Fotorzepa

To, jak ważne jest dla legionistów dzisiejsze spotkanie, pokazuje fakt, że na mecz do Bełchatowa z zespołem pojechali nawet wyłączeni z gry Sebastian Szałachowski i Edson.

– Zacząłem wreszcie trenować. Na razie biegam i, co najważniejsze, nie odczuwam bólu w nodze. W Bełchatowie będę dopingował kolegów z trybun, ale od przyszłego sezonu wracam i zamierzam pomóc drużynie wygrywać – zapowiada „Szałach”.

„11” reprezentantów

Dla wielu podopiecznych Jana Urbana środowe spotkanie będzie najważniejszym w karierze. Legioniści nie dali rady nawiązać walki z Wisłą w lidze, ale w pojedynczych meczach pokazali nad krakowianami swoją wyższość. Stołeczny zespół pokonał krakowian w Pucharze Ekstraklasy i ligowym spotkaniu przy Łazienkowskiej.

Teraz nadarza się znakomita okazja, by jeszcze raz pokonać mistrzów Polski. Nie można jednak zapominać, że stołeczna młodzież zmierzy się z drużyną naszpikowaną gwiazdami. Pod Wawelem gra aż jedenastu byłych i obecnych reprezentantów Polski.

To nie przeraża jednak Aleksandara Vukovicia. Kapitan Legii już nie raz prowadził Legię do zwycięstwa w meczu z „Białą gwiazdą”. Było tak chociażby w finale Pucharu Ligi w 2002 r.

– Przygotowujemy się do tego meczu od kilku dni. Bardzo liczę na to, że wygramy Puchar Polski, bo to jedyne trofeum, jakiego jeszcze z Legią nie zdobyłem – mówi Serb, który zmaga się z bólem stopy. – Biorę środki przeciwbólowe i jestem gotów do gry. Wiśle nie zamierzam odpuszczać – zapowiada kapitan warszawskiej drużyny.

Apetyt na zwycięstwo ma także Jakub Wawrzyniak. Obrońca Legii i reprezentacji Polski w znaczący sposób pomógł swojej drużynie awansować do finału. Najpierw w 1/8 zdobył jedyną bramkę w rywalizacji z ŁKS, a w kolejnej rundzie zapewnił Legii wygraną z Lechią Gdańsk.

– Cały zespół jest bardzo zmotywowany. W tym sezonie wszystkie silne zespoły chciały sięgnąć po puchar, dlatego zwycięstwo w tych rozgrywkach ma duże znaczenie. Zwycięstwo w finale to moje marzenie. Jestem przekonany, że nam się uda – mówi Wawrzyniak.

– Tylko raz w życiu wygrałem jakieś rozgrywki. W 2006 roku byliśmy najlepsi w II lidze (grał w Widzewie – przyp. red.), dlatego bardzo zależy mi na pucharze – dodaje niespełna 25-letni obrońca.

Legia wygra 1:0

Legioniści liczą w Bełchatowie na wsparcie kibiców. Ma ich się pojawić ponad 2 tysiące.

– Gram w Legii już prawie rok, a do tej pory tylko słyszałem od kolegów o niesamowitej atmosferze, jaką potrafią stworzyć kibice. Na wyjazdach dopingowali nas, ale jeździli w mniejszej grupie.

Jeśli przyjedzie ich więcej, będzie nam miło świętować razem z nimi. Mówi się przecież, że piłka jest dla kibiców – kończy Wawrzyniak.

Na zwycięstwie z Wisłą zależy również Marcinowi Smolińskiemu.

– Jeszcze nigdy nie zdobyłem z Legią żadnego trofeum. Finał zapowiada się bardzo ciekawie, obie drużyny wierzą w swoje umiejętności. Myślę, że nie padnie wiele goli, ale zobaczymy dobre widowisko – zapowiada 23-letni pomocnik.

Podobnego zdania jest Miroslav Radović.– Wygramy 1:0. W 44. minucie gola strzeli Grzelak po podaniu... Radovicia – zapowiada w charakterystycznym dla siebie stylu serbski skrzydłowy.

Skomentuj ten tekst

Życie Warszawy