Ludzkie losy według Sydneya Pollacka
Osiem filmów zmarłego w maju reżysera obejrzymy w Iluzjonie. Przegląd rozpocznie się 1 lipca – w dniu 74. urodzin artysty.
Swoboda poruszania się w obrębie różnych gatunków filmowych to znamienna cecha twórczości Pollacka. Pod tym względem dorównał mistrzom dawnego Hollywoodu, takim jak Ernst Lubitsch czy William Wyler. Podobnie jak oni ciekawie opowiadał kamerą powierzone mu przez scenarzystów historie. Skupiał uwagę na tym, co w sztukach narracyjnych najbardziej pociągające: przemianach dokonujących się w człowieku.
Ale przegląd w Iluzjonie będzie nie tylko okazją do podziwiania wirtuozerii Pollacka w różnorodności „kina gatunków”, spenetrowania niebanalnych ludzkich losów i przypomnienia sobie kreacji Jane Fondy, Meryl Streep, Sidneya Poitier, Burta Lancastera czy samego Sydneya Pollacka, kapitalnie partnerującego Dustinowi Hoffmanowi w „Tootsie”. Ta retrospektywa uzmysłowi powiązania twórczości reżysera „Trzech dni Kondora” z przeobrażeniami w kinie amerykańskim.
Debiutancka „Wątła nić” (1965 r.) wpisywała się w formułę skromnych, ale mądrych filmów lansowaną przez Sidneya Lumeta, Johna Frankenheimera czy Roberta Altmana jako przeciwwaga dla bzdurnych hollywoodzkich „gigantów”.Wstrząsający dramat społeczny „Czyż nie dobija się koni?” (1969 r.) mimo historycznego kostiumu (tu: morderczego maratonu tańca, złudnej nadziei bezrobotnych w czasach Wielkiego Kryzysu) odzwierciedla kontestatorskie nastroje Ameryki końca lat 60. XX w. Podobnie jak czyniły to m.in. „Bonnie and Clyde” Arthura Penna (1967 r.), „Był tu Willie Boy” Abrahama Polonsky’ego (1968 r.) oraz „Butch Cassidy i Sundance Kid” George’a Roya Hilla (1969 r.).
W tym samym duchu utrzymane są dwa westerny Pollacka – „Łowcy skalpów” (1968 r.) i „Jeremiah Johnson” (1972 r.). Pierwszy próbuje ożywić wymierający już wówczas gatunek, łącząc okrucieństwo z porcją ironii i przewrotnego humoru. Przypomina w tym zarówno „Butcha…”, jak i niektóre westerny Sama Peckinpaha, a także „Małego wielkiego człowieka” Penna (1970 r.). Drugi, opowiadając historię samotnego trapera, który zaszywa się w Górach Skalistych, przenosi w odległe czasy jedno z kluczowych pragnień hipisów: ucieczkę do natury.
„Trzy dni Kondora” (1977 r.), odsłaniające kulisy działalności CIA, wpisały się z kolei w nurt współczesnych dreszczowców politycznych, wraz z „Rozmową” Francisa Forda Coppoli (1974 r.) czy „Wszystkimi ludźmi prezydenta” Alana J. Pakuli (1976 r.). Będzie to jeden z przebojów przeglądu, na równi z „Tootsie” i „Pożegnaniem z Afryką”.
26 maja Sydney Pollack przegrał walkę z rakiem. Dzięki swym filmom – kulturalnym, utrzymanym na wysokim poziomie artystycznym – wygra walkę o miejsce w pamięci pewnie jeszcze wielu pokoleń kinomanów.
Program przeglądu1 i 22 lipca
„Łowcy skalpów”
2 i 16 lipca
„Czyż nie dobija się koni”
3 i 7 lipca
„Jeremiah Johnson”
4 i 20 lipca
„Trzy dni Kondora”
6 i 31 lipca
„Pożegnanie z Afryką”
8 i 31 lipca
„Wątła nić”
13 i 25 lipca
„Tootsie”
28 i 30 lipca
„Bobby Deerfield”
Iluzjon, ul. Narbutta 50a
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.




DRUKUJ
WYŚLIJ
Kup artykuł
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON