Jej droga ****
Bośnia i Hercegowina, Austria, Niemcy, Chorwacja 2010, reż. Jasmila Zbanic, wyk. Zrinka Cvitesic, Leon Lucev, Ermin Bravo, Mirjana Karanovic, kina: Kinoteka, Muranów.
Czytaj też: Fanatyzm zabija miłość
Drugi film Jasmili Zbanic to znakomity, klasycznie zrealizowany portret współczesnej młodej Bośniaczki szukającej dla siebie miejsca w życiu.
W poprzednim filmie reżyserki – „Grbavicy” nagrodzonej w Berlinie Złotym Niedźwiedziem – konflikt bałkański, choć dawno zakończony, był punktem wyjścia do opowieści o matce i córce poczętej w wyniku gwałtu. W „Jej drodze” wojna wciąż jest obecna w pokaleczonej świadomości i pamięci bohaterów, ale to dzień dzisiejszy Sarajewa interesuje Zbanic najbardziej. Owo dziś stolicy Bośni to ścieranie się dwóch odłamów islamu, umiarkowanego i radykalnego, czyli wahhabizmu.
Luna (Cvitesic) jest niepraktykującą młodą kobietą, stewardesą, zakochaną z wzajemnością w Amarze (Lucev), kontrolerze lotów. Mieszkają razem i starają się o dziecko, choć bez rezultatu. Wojenne wspomnienia wpędziły Amara w alkoholizm. Przyłapany na piciu w pracy, mężczyzna zostaje zwolniony i pogrąża się w marazmie. Gdy spotkany przypadkiem kolega z wojska proponuje mu wyjazd na dwutygodniowy obóz nad jezioro, gdzie mógłby uczyć dzieci obsługi komputera – od razu się zgadza. Powiadamia Lunę, że odnalazł tam spokój i ukojenie, i że przestał pić.
Kobieta wie, że jego przyjaciel to „wahhabi”, więc jedzie odwiedzić Amara pełna najgorszych przeczuć. I rzeczywiście – nad jeziorem islamska indoktrynacja kobiet, mężczyzn i dzieci trwa w najlepsze, a Amar nie jest już tym samym człowiekiem. Odmawia Lunie seksu, twierdząc, że najpierw muszą zawrzeć związek małżeński, i krytykuje jej stroje.
Jego przemiana jest dla widza jak najbardziej wiarygodna. Był przecież w kompletnej psychicznej i fizycznej rozsypce – trudno o bardziej podatny ludzki „materiał” na indoktrynację i pranie mózgu.
Scenariusz Zbanic jest pełen psychologicznych niuansów, a jego realizacja podparta solidnym aktorstwem. Reżyserka nie krytykuje otwarcie islamu, lecz daje jego obiektywny, zrównoważony obraz, mimo że oglądamy go oczami Luny.
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.



DRUKUJ z Kyocerą
WYŚLIJ
Zakup Usług
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook