Nie mam etycznych uprzedzeń związanych z klonowaniem
O kosmicznym wyglądzie Helu, wiecznej miłości i klonowaniu ludzi mówi węgierski reżyser, laureat nagród na festiwalach w Berlinie i Locarno. Jego film „Łono" wchodzi do kin w piątek. Z Benedekiem Fliegaufem rozmawia Anna Kilian.
Mógł pan nakręcić „Łono" na Helu, ale ostatecznie wybrał pan niemieckie plenery – trzeba przyznać, że niesamowicie piękne. Czy stało się tak z powodów finansowych?
Bardzo spodobał mi się Hel – ma niezwykłą atmosferę, a nawet kształt. Wygląda jak igła zaprojektowana przez kosmitów. Ale kiedy Niemcy stały się koproducentem filmu, kwestia helskich plenerów stała się nieaktualna. Nakręciliśmy film nad Morzem Północnym, w zachodniej części półwyspu Eiderstedt, w pobliżu Sankt Peter-Ording. Wybrzeże jest tam niezwykle szerokie i płaskie, daje wrażenie istnienia poza czasem. Część zdjęć powstała na pobliskiej wyspie Sylt. Woda i uczucie unoszenia się w niej są bardzo ważne dla tego filmu.
Scenariusz „Łona" jeszcze przed produkcją został nagrodzony w Cannes w konkursie ScripTeast, którego pomysłodawcą jest Dariusz Jabłoński. Czy zna pan jego filmy?
Tylko „Wino truskawkowe". Dariusz bardzo mi pomógł – zorganizował choćby moją podróż na Hel.
Czym jest klonowanie dla Rebeki, głównej bohaterki „Łona"?
Ona i Thomas zakochują się w sobie jako dzieci. Kiedy spotykają się po 12 latach, okazuje się, że w ich miłości nic się nie zmieniło. Jest to uczucie poza czasem, życiem i śmiercią, tabu i regułami społecznymi. Decyzja Rebeki urodzenia klona Thomasa nie jest wynikiem racjonalnej analizy, lecz pochodzi z głębi serca. Dla niej klonowanie jest niezwykłą okazją podarowania komuś najpiękniejszego daru – daru życia.
A co pan sądzi o klonowaniu ludzi?
Konsultowałem się z ekspertami na temat prawdopodobnych psychologicznych efektów klonowania. Szczególnie interesowało mnie, co czuliby sklonowani ludzie wiedzący o naturze swojego pochodzenia. Eksperckie stanowisko było pesymistyczne. A przecież tak czy owak jesteśmy kreacją naszych rodziców, a nie autentyczną i oryginalną całością! Dla mnie klonowanie nie wiąże się z jakimiś szczególnymi wahaniami. Istotniejszy jest sposób, w jaki oceniają nas inni za to, na co nie mamy wpływu. Najbardziej interesującym aspektem klonowania jest jego związek z determinacją genową. Wiarę we wpływ środowiska na ludzi uważam za przesadzoną, a potęgę genów za niedocenioną. Wszyscy jesteśmy za to pełni tabu, dogmatów, a czasami także niepotrzebnych i przestarzałych wzorców moralnych, tkwiących w naszej podświadomości.
Rebeka jest ich pozbawiona...
Ona uważa, że nie ma miejsca dla wahań natury etycznej, kiedy ma się możliwość ponownego spojrzenia w oczy – ożywionej – bratniej duszy. Kiedy Thomas odkrywa, że jest klonem, ona może mu tylko powiedzieć: „Jesteś tutaj. Czegóż więcej mógłbyś chcieć"? Myślę też, że sama do końca nie wie, jak go traktować – jak swojego syna, którego urodziła, czy ukochanego.
Czy podczas pisania scenariusza konsultował go pan z jakimiś kobietami, by uprawdopodobnić uczucia i działania bohaterki?
Bardzo wiele rozmawiałem z kobietami – one były prawie jedynymi konsultantkami scenariusza. A artystyczne inspiracje pochodziły od Simone Weil, Laurie Anderson i Ildikó Enyedi (węgierska reżyserka i scenarzystka, laureatka m.in. Złotej Kamery w Cannes za „Mój wiek XX" z Dorotą Segdą w roli głównej – przyp. red.). Prawdopodobna psychologicznie jest więc decyzja Rebeki, która wiedzie ją ku nieznanemu. Dzięki pożegnalnemu „podarunkowi" Thomasa ona również będzie mogła zacząć nowe życie. Gdzieś poza dobrem i złem.
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.



DRUKUJ z Kyocerą
WYŚLIJ
Zakup Usług
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook