r e k l a m a

Rozsierdzeni kupcy grożą

Monika Górecka-Czuryłło 15-05-2008, ostatnia aktualizacja 16-05-2008 09:44

Jednym kupcom dajecie ziemię, a o innych nie dbacie – zarzuca miastu PiS. Nie wszyscy chcieli słuchać wyjaśnień, sesję przerwano. Zwołania sesji zażądali radni PiS, chcieli wysłuchać informacji ratusza w sprawie kupców ze Stadionu Dziesięciolecia i Kupieckich Domów Towarowych.

autor: Sołtys Seweryn
źródło: Fotorzepa

- Nie oszukuj! Krew się burzy, jak się ciebie słucha! Dosyć tego głupiego gadania – to tylko niektóre okrzyki kilkudziesięcioosobowej grupy kupców ze Stowarzyszenia Stadion, którzy przyszli na wczorajszą nadzwyczajną sesję Rady Miasta. Rok temu minister sportu Elżbieta Jakubiak obiecała im, że będą mogli przenieść się na Radzymińską. Do dziś nic się jednak w sprawie nowego targowiska nie dzieje.

Zwołania sesji zażądali radni PiS, chcieli wysłuchać informacji ratusza w sprawie kupców ze Stadionu Dziesięciolecia i Kupieckich Domów Towarowych. – Miasto chce dać jednej grupie kupców grunt przy Marywilskiej, a zupełnie nie dba o tych, którzy chcą handlować przy Radzymińskiej i stawiać tam hale. To jest nierówne traktowanie kupców. Może dowiemy się, dlaczego tak się dzieje – pytał radny Jarosław Krajewski (PiS).

Wiceprezydent Andrzej Jakubiak wszedł na mównicę. Przygasło światło. Na ścianie pojawił się widok stadionu z lotu ptaka. Wiceprezydent beznamiętnym głosem zaczął wyjaśnienia. To rozsierdziło „radzymińskich“ kupców. Przerywali okrzykami wypowiedź Jakubiaka: – Nie chcemy na Marywilską.

Jakubiak nie dawał za wygraną. Tłumaczył, że wkrótce kupcy dostaną grunt od miasta, będą mieli warunki zabudowy, a w lipcu rozpoczną prace. Z zadowoleniem słuchali wiceprezydenta handlowcy ze spółki Kupiec Warszawski, którzy zamierzają się na Marywilską przenieść. Siedzieli po przeciwnej stronie sali, w małej grupce, spokojni.

Ale prezentacji nie udało się doprowadzić do końca. Przewodnicząca Rady Miasta, zdenerwowana okrzykami kupców, sesję przerwała. Temat powróci za dwa tygodnie. – Wrócimy tu jeszcze – odgrażali się kupcy.

Skomentuj artykuł

Życie Warszawy