r e k l a m a

Ranny nastoletni kibic

Marek Kozubal 30-05-2008, ostatnia aktualizacja 30-05-2008 07:58

12-letni Alan w czasie zamieszek po meczu na stadionie Hutnika został trafiony kamieniem w głowę. W śpiączce leży w szpitalu. Był na zawodach bez wiedzy rodziców

źródło: materiały policji
źródło: materiały policji

Do wypadku doszło w środę wieczorem. Po meczu Hutnika z Radomiakiem na Marymoncie grupa kilkudziesięciu chuliganów, sympatyków Legii i Hutnika, zaatakowała konwój policjantów eskortujących kibiców z Radomia. W kierunku funkcjonariuszy poleciały butelki i kamienie. Doszło do dużego zamieszania.

– Alan biegł w tłumie. Wtedy został uderzony kamieniem, który ktoś rzucił – relacjonuje Irena Bojarska, nauczycielka chłopaka ze Szkoły Podstawowej nr 273 przy ul. Balcerzaka. Wie to od Adasia, kolegi Alana, który też brał udział w burdzie.

Po uderzeniu w głowę 12-latek upadł. Nikt z chuliganów nie udzielił mu pomocy. Dopiero kierowca przejeżdżającego samochodu wezwał karetkę i opatrzył rannego.

Chłopak trafił do Szpitala Bielańskiego, a potem dziecięcego przy ul. Niekłańskiej. Tam przeszedł operację. – Miał pękniętą czaszkę i uraz mózgu – mówi Ewa Wrzosek, zastępca szefa prokuratury na Żoliborzu. Jego stan lekarze określają jako ciężki, ale stabilny. Chłopak znajduje się w śpiączce.

Alan mieszka w bloku przy ul. Doryckiej. Jest kibicem. – Wielokrotnie na tablicy rysował symbol Legii – wspomina jego była wychowawczyni.

– To dobry chłopak – mówią nauczyciele. – W tym roku został jednak przeniesiony do równoległej klasy. Bywał agresywny.

Z relacji matki nastolatka wynika, że przed meczem Alan poszedł na podwórko, nie wiedziała, że wybiera się na mecz. – Sprawdzamy, czy po zawodach sportowych nie brał aktywnego udziału w zamieszkach, bo z filmu, który posiadamy wynika, że obraźliwe okrzyki wznosiły oraz rzucały kamieniami także małe dzieci – mówi policjant.

Nauczyciele nie mają wątpliwości, że mali kibice na meczach powinni być pod opieką dorosłych. – Na pewno o tym, co się stało, będziemy rozmawiali na godzinie wychowawczej. Chcemy pokazać dzieciom, czym może się skończyć udział w takich zamieszkach – mówi dyrektorka szkoły Maria Giza.

Zaraz po zamieszkach policja zatrzymała siedmiu najbardziej agresywnych chuliganów. Byli pijani, najmłodszy miał 14 lat. Wśród nich jest sprawca zranienia Alana 17-letni Robert Z., wychowanek ośrodka szkolno-wychowawczego przy ul. Reymonta. – Przyznał się do rzucania kamieni i butelki, ale mówił, że nie chciał nikogo skrzywdzić – relacjonuje Marcin Szyndler, rzecznik stołecznej policji.

Policja ma świadków, którzy widzieli, jak rzucony przez niego kamień uderza w głowę Alana.

Zatrzymanemu grozi do 10 lat więzienia. Pozostali uczestnicy bijatyki usłyszą zarzuty czynnej napaści na policjantów.

Obejrzyj film z burdy

Skomentuj ten artykuł

Życie Warszawy