Ranny nastoletni kibic
12-letni Alan w czasie zamieszek po meczu na stadionie Hutnika został trafiony kamieniem w głowę. W śpiączce leży w szpitalu. Był na zawodach bez wiedzy rodziców
Do wypadku doszło w środę wieczorem. Po meczu Hutnika z Radomiakiem na Marymoncie grupa kilkudziesięciu chuliganów, sympatyków Legii i Hutnika, zaatakowała konwój policjantów eskortujących kibiców z Radomia. W kierunku funkcjonariuszy poleciały butelki i kamienie. Doszło do dużego zamieszania.
– Alan biegł w tłumie. Wtedy został uderzony kamieniem, który ktoś rzucił – relacjonuje Irena Bojarska, nauczycielka chłopaka ze Szkoły Podstawowej nr 273 przy ul. Balcerzaka. Wie to od Adasia, kolegi Alana, który też brał udział w burdzie.
Po uderzeniu w głowę 12-latek upadł. Nikt z chuliganów nie udzielił mu pomocy. Dopiero kierowca przejeżdżającego samochodu wezwał karetkę i opatrzył rannego.
Chłopak trafił do Szpitala Bielańskiego, a potem dziecięcego przy ul. Niekłańskiej. Tam przeszedł operację. – Miał pękniętą czaszkę i uraz mózgu – mówi Ewa Wrzosek, zastępca szefa prokuratury na Żoliborzu. Jego stan lekarze określają jako ciężki, ale stabilny. Chłopak znajduje się w śpiączce.
Alan mieszka w bloku przy ul. Doryckiej. Jest kibicem. – Wielokrotnie na tablicy rysował symbol Legii – wspomina jego była wychowawczyni.
– To dobry chłopak – mówią nauczyciele. – W tym roku został jednak przeniesiony do równoległej klasy. Bywał agresywny.
Z relacji matki nastolatka wynika, że przed meczem Alan poszedł na podwórko, nie wiedziała, że wybiera się na mecz. – Sprawdzamy, czy po zawodach sportowych nie brał aktywnego udziału w zamieszkach, bo z filmu, który posiadamy wynika, że obraźliwe okrzyki wznosiły oraz rzucały kamieniami także małe dzieci – mówi policjant.
Nauczyciele nie mają wątpliwości, że mali kibice na meczach powinni być pod opieką dorosłych. – Na pewno o tym, co się stało, będziemy rozmawiali na godzinie wychowawczej. Chcemy pokazać dzieciom, czym może się skończyć udział w takich zamieszkach – mówi dyrektorka szkoły Maria Giza.
Zaraz po zamieszkach policja zatrzymała siedmiu najbardziej agresywnych chuliganów. Byli pijani, najmłodszy miał 14 lat. Wśród nich jest sprawca zranienia Alana 17-letni Robert Z., wychowanek ośrodka szkolno-wychowawczego przy ul. Reymonta. – Przyznał się do rzucania kamieni i butelki, ale mówił, że nie chciał nikogo skrzywdzić – relacjonuje Marcin Szyndler, rzecznik stołecznej policji.
Policja ma świadków, którzy widzieli, jak rzucony przez niego kamień uderza w głowę Alana.
Zatrzymanemu grozi do 10 lat więzienia. Pozostali uczestnicy bijatyki usłyszą zarzuty czynnej napaści na policjantów.
Skomentuj ten artykuł
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.




DRUKUJ
WYŚLIJ
Kup artykuł
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON