Chcę być mistrzem!
Legia zaskoczyła wszystkich tym transferem. Piotr Roci, 34-letni pomocnik, grający ostatnio w Groclinie, podpisał wczoraj roczny kontrakt z warszawskim klubem. Do rodzimej Warszawy ściągnął go były kolega z boiska Jan Urban.
Legia była niegdyś pana wymarzonym klubem, ale po ostatnim ligowym meczu Groclinu z ekipą ze stolicy można było odnieść inne wrażenie (Rocki po zdobyciu bramki pokazał kibicom „eLkę“ odwróconą w dół)...
Piotr Rocki: Już to kiedyś wyjaśniałem. Powtórzę: nie chciałem nikogo obrazić, ale pokazać, co myślę o tych osobach, które przy Łazienkowskiej obrażały moją mamę. Liczę, że fani rozumieją, o co mi chodziło, i nie mają do mnie pretensji. Myślę, że przekonam ich do siebie dobrą grą.
Nie obawia się pan więc przyjęcia przez kibiców Legii?
Nie. Mam taki charakter, że niczego w życiu się nie boję.
34 lata to już zaawansowany wiek jak na piłkarza. Czy roczna umowa będzie pana ostatnią w karierze?
Liczę, że nie. Zawsze, gdy zmieniałem klub, podpisywałem umowę na rok. Jeśli pasowałem do zespołu, po 12 miesiącach przedłużałem ją o kolejnych parę lat. Tak było w Wodzisławiu, w Grodzisku i liczę, że tak będzie też teraz. Postaram się wkomponować w zespół, dać mu, co tylko mogę, i mam nadzieję, że znów będą ze mnie zadowoleni. Mimo 34 lat na karku czuję się z roku na rok lepiej.
Co miało decydujący wpływ na pana przejście do Legii?
Gram w piłkę długo, ale wciąż brakuje mi mistrzostwa Polski. Bardzo wierzę, że w rodzinnej Warszawie uda mi się je zdobyć. Grając w Legii, będę występował w Pucharze UEFA, a Groclin z tego zrezygnował.
Umowę z Legią podpisał pan wyjątkowo szybko...
Nie mogłem się porozumieć się z Groclinem. Dostałem dwa tygodnie na zastanowienie i... otrzymałem ofertę z Legii. Długo się nie namyślałem. Znaczenie miała dla mnie rozmowa z Janem Urbanem. Znam go z czasów wspólnych występów w Górniku, to wspaniały człowiek! Gdy powiedział, że chce mieć mnie w zespole, ucieszyłem się. Doceniam, że wyciągnął do mnie rękę.
Większość zawodników Legii to młodzi piłkarze. Trener Urban podkreślał, że potrzebuje doświadczonego i zadziornego zawodnika. Widzi się pan w roli wychowawcy?
Tak. Walka jest na boisku bardzo ważna i ja takim „walczakiem“ jestem. Czy poradzę sobie z młodzieżą? Niech za przykład posłuży moja współpraca z Radkiem Majewskim w Grodzisku.
Na pana pozycji, prawej pomocy, w Legii jest duża rywalizacja. Są tu już Miroslav Radović i Sebastian Szałachowski...
Rywalizacja nigdy nikomu na złe nie wyszła. Zespół, który chce walczyć o najwyższe cele, musi mieć szeroką kadrę. Nas czeka rywalizacja na czterech frontach.
Kiedyś marzył pan o grze w Legii, ale na stadionie panowała świetna atmosfera. Teraz w końcu tu pan zagra, ale na meczach panuje cisza...
Mam nadzieję, że to szybko się zmieni. Marzę o grze przy rozśpiewanych kibicach. W końcu ci z Legii są w ścisłej krajowej czołówce.
Może rozbudzi pan ich słynnymi „cieszynkami“ (Rocki, gdy grał w Odrze Wodzisław, przygotowywał oryginalne scenki radości po strzelonym golu)?
(Śmiech). Nie, ten etap mojego życia zakończył się w Wodzisławiu. Nie zamierzam do niego wracać.
Skomentuj cały artykuł
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.




DRUKUJ
WYŚLIJ
Kup artykuł
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook