r e k l a m a

Chcę być mistrzem!

Andrzej Borodej 30-05-2008, ostatnia aktualizacja 02-06-2008 08:21

Legia zaskoczyła wszystkich tym transferem. Piotr Roci, 34-letni pomocnik, grający ostatnio w Groclinie, podpisał wczoraj roczny kontrakt z warszawskim klubem. Do rodzimej Warszawy ściągnął go były kolega z boiska Jan Urban.

autor zdjęcia: Jankowski Bartosz
źródło: Fotorzepa

Legia była niegdyś pana wymarzonym klubem, ale po ostatnim ligowym meczu Groclinu z ekipą ze stolicy można było odnieść inne wrażenie (Rocki po zdobyciu bramki pokazał kibicom „eLkę“ odwróconą w dół)...

Piotr Rocki: Już to kiedyś wyjaśniałem. Powtórzę: nie chciałem nikogo obrazić, ale pokazać, co myślę o tych osobach, które przy Łazienkowskiej obrażały moją mamę. Liczę, że fani rozumieją, o co mi chodziło, i nie mają do mnie pretensji. Myślę, że przekonam ich do siebie dobrą grą.

Nie obawia się pan więc przyjęcia przez kibiców Legii?

Nie. Mam taki charakter, że niczego w życiu się nie boję.

34 lata to już zaawansowany wiek jak na piłkarza. Czy roczna umowa będzie pana ostatnią w karierze?

Liczę, że nie. Zawsze, gdy zmieniałem klub, podpisywałem umowę na rok. Jeśli pasowałem do zespołu, po 12 miesiącach przedłużałem ją o kolejnych parę lat. Tak było w Wodzisławiu, w Grodzisku i liczę, że tak będzie też teraz. Postaram się wkomponować w zespół, dać mu, co tylko mogę, i mam nadzieję, że znów będą ze mnie zadowoleni. Mimo 34 lat na karku czuję się z roku na rok lepiej.

Co miało decydujący wpływ na pana przejście do Legii?

Gram w piłkę długo, ale wciąż brakuje mi mistrzostwa Polski. Bardzo wierzę, że w rodzinnej Warszawie uda mi się je zdobyć. Grając w Legii, będę występował w Pucharze UEFA, a Groclin z tego zrezygnował.

Umowę z Legią podpisał pan wyjątkowo szybko...

Nie mogłem się porozumieć się z Groclinem. Dostałem dwa tygodnie na zastanowienie i... otrzymałem ofertę z Legii. Długo się nie namyślałem. Znaczenie miała dla mnie rozmowa z Janem Urbanem. Znam go z czasów wspólnych występów w Górniku, to wspaniały człowiek! Gdy powiedział, że chce mieć mnie w zespole, ucieszyłem się. Doceniam, że wyciągnął do mnie rękę.

Większość zawodników Legii to młodzi piłkarze. Trener Urban podkreślał, że potrzebuje doświadczonego i zadziornego zawodnika. Widzi się pan w roli wychowawcy?

Tak. Walka jest na boisku bardzo ważna i ja takim „walczakiem“ jestem. Czy poradzę sobie z młodzieżą? Niech za przykład posłuży moja współpraca z Radkiem Majewskim w Grodzisku.

Na pana pozycji, prawej pomocy, w Legii jest duża rywalizacja. Są tu już Miroslav Radović i Sebastian Szałachowski...

Rywalizacja nigdy nikomu na złe nie wyszła. Zespół, który chce walczyć o najwyższe cele, musi mieć szeroką kadrę. Nas czeka rywalizacja na czterech frontach.

Kiedyś marzył pan o grze w Legii, ale na stadionie panowała świetna atmosfera. Teraz w końcu tu pan zagra, ale na meczach panuje cisza...

Mam nadzieję, że to szybko się zmieni. Marzę o grze przy rozśpiewanych kibicach. W końcu ci z Legii są w ścisłej krajowej czołówce.

Może rozbudzi pan ich słynnymi „cieszynkami“ (Rocki, gdy grał w Odrze Wodzisław, przygotowywał oryginalne scenki radości po strzelonym golu)?

(Śmiech). Nie, ten etap mojego życia zakończył się w Wodzisławiu. Nie zamierzam do niego wracać.

Skomentuj cały artykuł

Życie Warszawy