Władza wybiera śmierć głodową
Pracownicy organizacji humanitarnych, które dostarczają żywność do pogrążonego w kryzysie gospodarczym i politycznym Zimbabwe, biją na alarm. Po tym jak władze zabroniły dostaw żywności i leków, cztery miliony ludzi są skazane na śmierć.
Władze zdecydowały o zakazie wpuszczanie na teren Zimbabwe pomocy humanitarnej po tym jak w czwartek napadnięto na brytyjskich i amerykańskich dyplomatów. Reakcja rządu była odwrotna od oczekiwanej: dyplomatów oskarżono o współpracę z opozycją i zdecydowano o zakazie wjazdu do Zimbabwe pomocy humanitarnej, bo- zdaniem władz- działalność zagranicznych organizacji wymknęła się spod kontroli, a przyjeżdżający pracownicy wspierają opozycję.
Międzynarodowa opinia publiczna jest jednak przekonana, że prezydent Mugabe i jego zwolennicy chcą pozbyć się świadków narastającej przemocy wobec opozycji.
Rządzący od 28 lat Mugabe całkowicie zrujnował kraj. Za jego rządów pieniądze z dnia na dzień tracą na wartości – inflacja przekroczyła 100 tysięcy procent.
Nieustannie dodrukowywane są pieniądze. Zajmują się tym firmy we Francji, w Wielkiej Brytanii i USA, bo w Zimbabwe praktycznie niczego się nie produkuje. Z powodu międzynarodowych sankcji mało jest towarów importowanych.
Przed wyborami prezydenckimi 2008 roku Mugabe rozkazał zmniejszyć o połowę ceny w sklepach. Wszystko po to, by zmniejszyć niezadowolenie z powodu głodu i zastąpić je poparciem dla swojej partii.
Wszytsko to poskutkowało tym, że obecnie cztery miliony obywateli Zimbabwe żyje tylko z pomocy humanitarnej. Pozbawienie ich tych środów oznacza pewną śmierć.



DRUKUJ
WYŚLIJ
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
