Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Tajemnica komory gazowej

Rafał Jabłoński 03-07-2008, ostatnia aktualizacja 08-07-2008 16:21

Jedną z największych zagadek stolicy czasów wojny jest obóz koncentracyjny Warschau i komora gazowa koło Dworca Zachodniego. Istniały, czy też nie?

źródło: Życie Warszawy
autor: Jakub Ostałowski
źródło: Fotorzepa

Udało nam się dotrzeć do dokumentów przemawiających za tym, że rzeczona komora mogła nie istnieć! Jej głównego elementu – dwóch ceglanych cylindrów, w których rzekomo miano wytwarzać śmiertelny gaz – nie widać na czterech seriach niemieckich zdjęć lotniczych wykonanych w czasie wojny. Tymczasem w latach 70. i 80. te banie stały między torami i uznawano je za autentyczne. Kiedy więc powstały?

„Za” i „przeciw”

Tunel w osi alei Prymasa Tysiąclecia (dawniej Bema) zbudowano przed wojną. Był znacznie krótszy niż obecnie, bo przebiegał tylko pod kilkoma torami. Jego dalszej części nie zdołano wybudować. Obecny kształt uzyskał wiele lat po wojnie. Przy południowym wejściu do tunelu dla pieszych (obok tuneli samochodowych) zamocowano tablicę pamiątkową informującą o tym, że w środku była komora gazowa i zginęło tam 200 tys. ludzi. Sprawa rzekomej komory gazowej wypłynęła na początku lat 70., kiedy to tygodnik „Perspektywy” napisał, że w Warszawie istniał obóz koncentracyjny – Konzentration Lager (w skrócie KL) Warschau. Spowodowało to wybuch wielkich emocji – przeciwnicy i zwolennicy tej tezy ścierali się przez lata. Pojawiały się ekspertyzy i kontrekspertyzy dotyczące głównie wspomnianych bań zrobionych z silikatowej cegły, które stały nad tunelem pomiędzy torami kolejowymi. Ponieważ w tunelu były jakieś urządzenia nawiewne, zwolennicy udowadniali, że to niemiecki system tworzenia i wtłaczania cyjanowodru z Cyklonu B. Przeciwnicy mówili, że to zbudowany po wojnie układ wentylacyjny; znaleźli nawet jego konstruktorów. Spór toczył się latami, aż wreszcie w pierwszej połowie lat 90., podczas przebudowy tunelu, banie i wentylatory usunięto.

Dziś w tunelu dla pieszych zwolennicy tezy o komorze gazowej wywiesili dziesiątki krzyży, plakatów i tablic informacyjnych. Czy ta komora istniała i zabijano w niej ludzi? Niemieckie dokumenty – podobnie jak doniesienia wywiadu AK – tego nie potwierdzają, natomiast istnieją trzy relacje potwierdzające złożone w wiele lat po wojnie.

Oko lotnika

Udało nam się obejrzeć cztery serie zdjęć wykonanych przez ekipy rozpoznawcze Luftwaffe. Pierwszy lot – 18 października 1943 roku – bań gazowych nie widać. Na trzy dni przed wybuchem Powstania Warszawskiego – także ich nie ma. 30 sierpnia 1944 roku tunel jest przejezdny (Niemcy rzekomo mieli zasypać go z jednej strony, by gaz nie uciekał). Mało tego – widać wyjeżdżającą w kierunku dzisiejszych Al. Jerozolimskich lorę konną i wjeżdżającą od Bema ciężarówkę z przyczepką. Wreszcie na zdjęciu z listopada 1944 roku – zamieszczonym obok – bań gazowych, które według zwolenników tezy o komorach miały stać w połowie długości tunelu, też nie ma.

Dostęp do zdjęć uzyskaliśmy dzięki uprzejmości Zygmunta Walkowskiego, który z Narodowego Archiwum w amerykańskim College Park przywiózł do Polski tysiące zdjęć lotniczych. Jest ekspertem od fotografii lotniczej – to właśnie on ustalił dokładną datę zniszczenia Zamku Królewskiego w Warszawie.

Komory nie, obóz tak

– Komory gazowej pod Dworcem Zachodnim nie było – uważa dr Bogusław Kopka z Instytutu Pamięci Narodowej. – Nie istnieją żadne dokumenty w tej sprawie. Także Niemcy w ostatnich latach nic nie znaleźli w swych archiwach i zamknęli śledztwo.

Innego zdania jest Maria Trzcińska, sędzia z dawnej Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich, która nagłośniła przed laty całą sprawę. To właśnie zwolennicy tej tezy stworzyli z tunelu dla pieszych pod torami swego rodzaju pomnik nagrobny.

W latach 70. zwalczano też tezę o istnieniu KL Warschau. – W przeciwieństwie do komory on istniał – mówi dr Kopka. – Ale nie był tak wielki, jak sądzono. Powstał w lipcu 1943 roku i działał do 5 sierpnia 1944 roku, kiedy zdobyli go powstańcy warszawscy.

Obóz (w różnych okresach) zajmował teren więzienia na Pawiaku przy ul. Pawiej (jest tam dziś muzeum), teren Gęsiówki, czyli nieistniejącego wojskowego więzienia przy Gęsiej (dziś Anielewicza, mniej więcej w rejonie placu Bohaterów Getta) oraz okoliczne ulice. Niektórzy łączyli KL Warschau także z różnymi obozami pracy na obrzeżach miasta, często myląc je z wojskowymi obozami niemieckimi. Zdaniem ekspertów IPN, w KL Warschau zginęło jednak nie 200 tysięcy, a 20 tysięcy ludzi.

Życie Warszawy