Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Hiszpańska grypa roku 1918

Rafał Jabłoński 19-11-2009, ostatnia aktualizacja 26-11-2009 20:02

Pod koniec 1918 roku Warszawa, tak zresztą jak i reszta kraju, doświadczyła straszliwego ataku grypy. Ale stołeczna prasa milczała. Zbyt mało wiedziała czy obawiano się wybuchu paniki?

Cmentarz Powązkowski – kiedy na nagrobku widać młody wiek i datę z końca 1918 roku, to niemal pewne, że spoczywa tu ofiara hiszpanki
autor: Jakub Ostałowski
źródło: Fotorzepa
Cmentarz Powązkowski – kiedy na nagrobku widać młody wiek i datę z końca 1918 roku, to niemal pewne, że spoczywa tu ofiara hiszpanki
Kto wie, czy to nie jedna z ostatnich ofiar głównej fali grypy, która w lutym 1919 roku bardzo szybko wygasła i
autor: Jakub Ostałowski
źródło: Fotorzepa
Kto wie, czy to nie jedna z ostatnich ofiar głównej fali grypy, która w lutym 1919 roku bardzo szybko wygasła i
W 1918 roku nekrologi pełne były „krótkich i ciężkich cierpnień” – to synonim śmierci spowodowanej pogrypowymi powikłaniami
źródło: Archiwum
W 1918 roku nekrologi pełne były „krótkich i ciężkich cierpnień” – to synonim śmierci spowodowanej pogrypowymi powikłaniami

Zaraza przywlokła się do nas wraz z wojskiem, które pod koniec I wojny światowej przemierzało wielkie trasy, przeważnie wracając do domu. Pierwsze przypadki na ziemiach polskich odnotowano w rejonie Lwowa mniej więcej w lipcu. Potem, jakby wzdłuż tras kolejowych, grypa dojechała do Krakowa, by pod koniec września pojawić się w Warszawie. Jednak stołeczne gazety zajmowały się tylko informacjami politycznymi: rewolucja w Niemczech, Kaiser abdykował, Piłsudski wraca... A grypa? Była obecna w nekrologach.

Szybka śmierć

– Panowało przekonanie potęgowane plotką, że rano jesteś jeszcze zdrowy, a wieczorem umierasz – opowiadała mi przed laty prababka – i mówiono wtedy, że to nie grypa, a zaraza.

Po latach wiemy, że śmierć powodowana była wirusowym, krwotocznym zapaleniem płuc, zabijającym na początku choroby lub pod jej koniec – bakteryjnym zapaleniem płuc. O tym, że to grypa, zaczęto mówić dopiero w październiku. Ta niezrozumiała dziś tajemniczość powodowana była cenzurą wojskową starającą się ukryć przed nieprzyjacielem skalę nieszczęścia.

A chorowali ludzie we wszystkich krajach.

Nazwa grypy wzięła się stąd, że tylko Hiszpania nie brała udziału w wojnie i oficjalnie podała o epidemii. Stąd właśnie w gazetach warszawskich tamtego okresu tylko raz znalazłem popularną dziś nazwę, w nekrologu Leopolda Perlmuttera, literata. „Padł ofiarą grypy hiszpańskiej, przeżywszy lat 30” – zamieszczono w „Kurierze Porannym”. Zmarł w Wiedniu i dlatego rzecz nie była tajna.

Być może za straszliwy rozwój choroby, która na świecie pochłonęła ponad 50 milionów istnień, ponosi pewną odpowiedzialność wspomniana cenzura, bo ludzie nie wiedzieli, co ich czeka i jak się bronić. A wymierały całe rodziny. Ot, małżeństwo Głogowskich; on – 37 lat, ona – 28. Zostały osierocone dzieci... Albo 20-letnia Róża Cohn – „po krótkich, lecz ciężkich cierpieniach”.

I te słowa przewijają się przez wszystkie nekrologi. Jeśli po latach to zdanie znajduje się w gazecie, to już wiadomo, jaka była przyczyna zgonu. I drugi wyróżnik – ponad połowa zmarłych nie przekroczyła 40. roku życia, a najwięcej umierało między 20. a 40., co w osłupienie wprawiało lekarzy. Dopiero po 80 latach stwierdzono, dlaczego były takie granice wieku, ale o tym za chwilę.

Działy się naprawdę upiorne rzeczy. W „Kurierze Polskim” znalazłem nekrolog 19-letniego Józefa Sliwerskiego, a po miesiącu jego dwóch sióstr – 18-letniej Leokadii i 24-letniej Stefanii. Jak czuli się rodzice tracący potomstwo niemal seryjnie?

Szpitale były przepełnione, jak to relacjonowała mi prababka; pomocy znikąd, bo nie było antybiotyków. I te ciągłe pogrzeby... W końcu zbuntowali się... karawaniarze ręczni, którzy na początku grudnia 1918 roku, jak to pisał „Kurier Polski”, ogłosili strajk. „Sekcja wynajmu wózków zażądała podwyżek do 22 marek na dwóch ludzi”.

Po latach pisano, iż umierano dlatego, że ludzie byli wycieńczeni długą wojną. Ale to nieprawda. Umierali nie tylko żołnierze w okopach, nie tylko wojsko w transportach przejeżdżających przez Warszawę, które prawdopodobnie przywlekło grypę do nas, ale i bogaci. „Kurier Warszawski” doniósł o śmierci 26-letniej hrabiny z Potockich Tyszkiewiczowej.

Bezsilni lekarze

Oczywiście w stolicy nie żyli sami naiwni. Lekarze ostrzegali, ale niewiele mogli pomóc; zresztą także zapadali na grypę. 33-

-letni dr Ludwik Karlsbad zszedł „po krótkich i ciężkich cierpieniach”, jak do doniósł „Kurier Warszawski”. 1 grudnia „padł ofiarą swego zawodu”. To było apogeum choroby; porównując stołeczne nekrologi z tymi z połowy roku, widać co najmniej potrojenie się ich liczby.

Co w tym czasie robili lekarze? Podczas lokalnego zjazdu poświęconego chorobom czasu wojny stwierdzono, że „walka z nimi powinna należeć do samorządów. Należy też robić kontrolę domową osób z otoczenia chorych, a nie kosztowną izolację”. Odbył się też trzydniowy zjazd w „sprawie wyludnienia kraju” podczas wojny, ale o samej grypie – ani słowa. Jakby jej nie było.

W opracowaniach natrafiliśmy na informację o komisji zdrowia publicznego działającej przy Radzie Regencyjnej, która na początku listopada ostrzegała przed grypą. Podała też, w jaki sposób można się zarazić i co należy robić, by nie doświadczyć tego. Rady niby słuszne, ale naiwne – oto bowiem trzeba unikać zgromadzeń.

Ale jak można było wtedy ich unikać, skoro na początku miesiąca rozbrajano Niemców, tworzyły się pierwsze polskie instytucje, a do Warszawy przyjechał Piłsudski witany przez tysiące ludzi? Przyznano się też do bezradności, stwierdzając, że „środka na wyleczenie nie ma (...) środków ochronnych przeciwko influency nie znamy i też ich pewnie szybko nie poznamy”.

Problem w tym, że gazety o tej odezwie nie wspomniały ni słowem. Ktoś z mojej rodziny mówił mi przed wielu laty, że widział jakieś plakaty zalecające unikanie tłumów, mycie rąk i płukanie ust, rozlepiane po bramach.

Finał

Warszawska epidemia trwała niecałe cztery miesiące i uspokoiła się w drugiej połowie stycznia 1919 roku. Nie sposób dziś ustalić liczby jej ofiar, gdyż nie prowadzono żadnych rejestrów. Dokumenty cmentarzy: Powązkowskiego i obu pobliskich ewangelickich spłonęły w Powstaniu Warszawskim, a Żydowskiego przy Okopowej – zniszczyli Niemcy w 1943 roku.

Natomiast wiemy o śmierci wielu wojskowych w transportach z Rosji do Niemiec, a także wśród przebywających w obozach. Dziś wirusowi hiszpanki przypisuje się także wysoką śmiertelność wśród jeńców bolszewickich, co zresztą po latach zyskało wymiar polityczny, gdyż stronie polskiej zarzucano brak opieki nad nimi. To miał być propagandowy rewanż za nagłaśnianie zbrodni katyńskiej.

Druga fala grypy nadeszła latem 1919 r., lecz nie była już tak groźna. O trzeciej fali prawie nikt nie wspominał, gdyż ofiar nie pociągnęła.

Co ciekawe, ludzie, którzy przetrzymali hiszpankę z końca 1918 roku, byli bardzo odporni. Przed dwoma laty naukowcy wytłumaczyli paradoksalne zjawisko masowej śmierci najmocniejszych chorych (w wieku 20 – 40 lat), podczas gdy słabe dzieci i starcy przeżywali. Otóż reakcja układu odpornościowego silnych osób na zakażone płuca była tak mocna, że je niszczyła.

Ślady po hiszpance pozostały na cmentarzach oraz w stołecznym folklorze. Przez cały okres międzywojenny na Powiślu i Pradze mówiło się – martwy jak Hiszpan.

Grypa w stolicy:

Między 1700 r. a wybuchem I wojny światowej – 16 dużych epidemii. Brak danych, ile w Warszawie;

Hiszpanka – śmiertelność od 5 do 10 proc. zarażonych;

1957 – grypa azjatycka. Najwięcej zmarłych powyżej 65. roku życia;

1969 – grypa Hongkong zabiła w Polsce 1300 osób.

Napisz na czytelnik@zw.com.pl lub dodaj swoją opinię

Życie Warszawy