Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Krochmalna – lustro stolicy

Rafał Jabłoński 10-12-2009, ostatnia aktualizacja 17-12-2009 19:58

W ulicy tej jak w zwierciadle odbija się historia naszego miasta. Wszystkie zmiany dziejowe pozostawiły tu swój ślad. To Krochmalna.

*Tu był początek Krochmalnej, ale w 1970 roku obrócono pałac Lubomirskich i ten rejon miasta ostatecznie zmienił wygląd
źródło: archiwum prywatne
*Tu był początek Krochmalnej, ale w 1970 roku obrócono pałac Lubomirskich i ten rejon miasta ostatecznie zmienił wygląd
*Widok z Kotlarskiej w kierunku Żelaznej, czyli stoimy na prawdziwym bruku dawnej Krochmalnej
autor: Jakub Ostałowski
źródło: Fotorzepa
*Widok z Kotlarskiej w kierunku Żelaznej, czyli stoimy na prawdziwym bruku dawnej Krochmalnej
*Urokliwe, stare budynki przy fałszywej Krochmalnej. Tylko za komuny architekci mogli zepsuć ulicę, zablokować ją, a potem  ratować się,  budując objazd
autor: Jakub Ostałowski
źródło: Fotorzepa
*Urokliwe, stare budynki przy fałszywej Krochmalnej. Tylko za komuny architekci mogli zepsuć ulicę, zablokować ją, a potem ratować się, budując objazd

Przez jakiś czas nazywano ją jądrem ciemności dzielnicy żydowskiej. Ale czy to prawda? Mieszkało tam wielu biednych Żydów, a kamieniczników nie stać było na odpowiednią kanalizację i wywóz śmieci. Był też i drugi wizerunek – odnotowano tam bodajże tuzin domów modlitwy, sierociniec prowadzony przez Janusza Korczaka oraz dom, w którym mieszkał pisarz – noblista Isaac Bashevis Singer (pod numerem 10, w latach 1908 – 1917). Oczywiście ulic o podobnej przeszłości jest jeszcze w mieście kilka, ale Krochmalna została zupełnie zapomniana. Niegdyś zaliczana do bardziej znanych, stała się dziś trasą dojazdu do osiedlowych parkingów. Jeszcze 70 lat temu zaczynała się niemal przy Ogrodzie Saskim i biegła do Karolkowej, czyli hen za Towarową. Teraz jest o połowę krótsza i trudno na nią trafić; a poza Żelazną kryje niespodziankę.

Chlubne początki

Krochmalna powstała jakiś czas po potopie szwedzkim, a za czasów saskich zaczęto nazywać ją Lawendową. Nie ustaliliśmy pochodzenia tej nazwy – lawenda wtedy w Polsce nie rosła, więc może ktoś tam handlował importowanym towarem? Po latach przy tej ulicy zaczęto wyrabiać krochmal, czyli środek przydatny w przemyśle, a także służący do prania. No i taką nazwę jej w końcu nadano.

Początkowo, gdy ulica była zamieszkała przeważnie przez gojów, działało przy niej wiele browarów. Pamiętajmy, że tylko w roku 1776 Warszawa miała ich 126. Potem nastąpiła komasacja własności i na początku wieku XX browar Haberbusch i Schiele wchłonął cztery mniejsze, po czym przekształcił się w wielką fabrykę na zachód od Żelaznej. Powstawały też, z racji niskich kosztów nabycia ziemi, liczne warsztaty oraz fabryczki, ale już pod koniec wieku XIX z powodu rosnących czynszów zaczęły przenosić się jeszcze dalej na zachód. Po 1915 roku wiele z nich upadło, gdyż wycofujący się z miasta Rosjanie pozabierali co lepsze maszyny lub nawet kompletne linie produkcyjne.

I zmienił się charakter tego rejonu stolicy.

Jeśli idzie o przekrój socjalny, to przy Krochmalnej żyli ludzie mniej zamożni, a potem biedota. Przez niemal dwa stulecia ulica miała mieszkańców różnych wyznań chrześcijańskich, jednakże w połowie XIX wieku zaczęli przeważać starozakonni. Na odcinku między Ciepłą a Żelazną, czyli na pozostałym do dziś, naliczono osiem domów modlitwy. Podczas ostatniej wojny Niemcy początkowo włączyli niemal całą ulicę do getta, ale w miarę wymierania jego mieszkańców wyłączyli fragment. Dlatego część budynków nie podzieliła losów wyburzonego getta, choć i tak spalono je po Powstaniu Warszawskim.

Podróż po śladach

Zapraszamy na wirtualną wycieczkę dawną i nową Krochmalną. Zaczynamy od zieleńca koło pałacu Lubomirskich, gdzie dziś jest Business Centre Club. Pałac dawniej był nieco inaczej usytuowany, ale w 1970 roku obrócono go o 87 stopni. Obok powstał park, zniknęły też dawne ulice oraz handlowy plac Za Żelazną Bramą. To pierwszy typowy dla tego miasta wstrząs – budowa osiedli i zieleńców nijak lokujących się w dawnej siatce drogowej.

Idziemy dalej chodnikiem w kierunku alei Jana Pawła II (po wojnie Marchlewskiego), mając po prawej stronie Hale Mirowskie, ale Krochmalnej nie ma, wykreślono ją z mapy miasta. Również za Jana Pawła II jej nie ma. Zaczyna się dopiero na tyłach nowych, wielkich budynków, gdzie biegnie kolejna martwa ulica parkingowa zwana Ciepłą. W kierunku Żelaznej zwracamy uwagę tylko na pięć domów z okresu międzywojennego. Ocalały. I na tejże Żelaznej, na numerze 51, kończy się Krochmalna jak na oporze. Bo za komuny architekci wymyślili sobie, że dalej będą skwery zielone oraz nieliczne publiczne budynki. I postawili wzdłuż Żelaznej, a w poprzek Krochmalnej szkołę. Ale życie spłatało im figla i browar Haberbuscha, zamiast pójść pod młot, rozrósł się i przekształcił w firmę Browary Warszawskie, wytwarzającą piwo Królewskie. O zieleni już nie myślano, próbowano jedynie załagodzić bałagan, budując łącznik do starej Krochmalnej. Otóż po dojściu do Żelaznej należy przejść około stu metrów w prawo, w kierunku alei Solidarności, i naraz po lewej pojawia się mała uliczka idąca zygzakiem na zachód. Stał tam niegdyś dom mieszkalny, ale go wyburzono i w miejscu podwórka zrobiono jezdnię. Po prawej stronie widzimy budynki jakiejś fabryczki, i to bardzo starej. Tymczasem to nie żaden wjazd do zakładu przemysłowego, a odległe podwórze posesji z ulicy Chłodnej 29. Była tam manufaktura, która na początku wieku XX przekształciła się w fabrykę wyrobów żelaznych Troetzer i Spółka. A kolejne podwórka służyły jej za magazyny. I te dwa domy, które tam stoją, to XIX-wieczne obiekty fabryczno-magazynowe; są one bodajże ostatnim w tym rejonie miasta śladem po zabudowie przemysłowej. Ta fabryczka dochodziła do kamienicy pod adresem Krochmalna 52, lecz ten dom, jak już wspomnieliśmy, wojna zmiotła, a komuna wybudowała w jego miejsce fałszywą Krochmalną.

Idąc dalej zygzakiem, dochodzimy do ostatniej prawdziwej kamienicy na Krochmalnej, pod numerem 55, kryjącej się za szkolnym boiskiem. Dalej już tylko mur i płot. Otóż za nimi, pomiędzy ruinami budynków dawnych Browarów Warszawskich, zobaczyć można na zdjęciach satelitarnych przebieg Krochmalnej. Ale to historia, bo teren nabyła spółka deweloperska, która zburzyła większość obiektów fabrycznych, zamierzając stawiać tam osiedle; jak na razie nic nie zbudowała.

Zapomniany kawałek

To nie koniec. Otóż po wojnie, za ulicą Wronią, czyli za browarem, dalej ciągnęła się Krochmalna, którą – jak obumarłą odnogę – przemianowano w 1970 roku na Kotlarską, kończącą się ślepo przed Towarową, oraz ulicę Jaktorowską biegnącą za tą właśnie Towarową aż do Karolkowej (to pogmatwana historia – Jaktorowska była wcześniej, ale kawałek dalej). Innymi słowy, z jednej długiej trasy zrobiono: zieleniec, fragment dawnej ulicy, teren przemysłowy i dwie nowe ulice. Taka historia mogła zdarzyć się tylko w Warszawie.

Dodaj swoją opinię lub napisz na czytelnik@zw.com.pl

Życie Warszawy