Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Tych ulic już nie ma

Rafał Jabłoński 20-04-2012, ostatnia aktualizacja 20-04-2012 22:29

Po ostatniej wojnie z mapy miasta zniknęło wiele ulic, a innym zmieniono przebieg. To taka warszawska specyfika

Centrum miasta po zakończeniu wojny. Od prawej strony skosem biegnie Zgoda i dochodzi niemal do Marszałkowskiej. Po lewej stronie tej ostatniej – gigantyczne ruiny, które potem rozebrano pod Pałac Kultury. Druga w lewo, równoległa do Marszałkowskiej, to była ulica Wielka. U dołu – ślad po torowisku będącym otoczeniem dworca Wiedeńskiego
źródło: Archiwum
Centrum miasta po zakończeniu wojny. Od prawej strony skosem biegnie Zgoda i dochodzi niemal do Marszałkowskiej. Po lewej stronie tej ostatniej – gigantyczne ruiny, które potem rozebrano pod Pałac Kultury. Druga w lewo, równoległa do Marszałkowskiej, to była ulica Wielka. U dołu – ślad po torowisku będącym otoczeniem dworca Wiedeńskiego
Widok z PKiN na Świętokrzyską w latach 60. Między dwoma blokami „fałszywa” ulica Bagno
źródło: Archiwum
Widok z PKiN na Świętokrzyską w latach 60. Między dwoma blokami „fałszywa” ulica Bagno
Resztki hal na pl. Kazimierza Wielkiego. Po ich rozebraniu wystawiono drukarnię DSP, która dziś – paradoksalnie  – znów jest  terenem  handlowym
źródło: Archiwum
Resztki hal na pl. Kazimierza Wielkiego. Po ich rozebraniu wystawiono drukarnię DSP, która dziś – paradoksalnie – znów jest terenem handlowym

Niedawno w varsavianach poświęconych runięciu powązkowskiego muru opisałem (prawdę mówiąc kolejny raz) przypadek ulicy Smętnej, która jest, ale jakby jej nie było. Przestała istnieć podczas ostatniej wojny, lecz nie z powodu zniszczenia, a zamurowania obu wejść na nią. Smętna łączyła Okopową z Sołtyka pomiędzy cmentarzem Powązkowskim i Żydowskim. Niemcy nakazali jej zamknięcie i nikt już do tej ulicy nie wracał. Niegdyś miała utwardzoną nawierzchnię oraz częściową kanalizację, ale dziś to ścieżka wijąca się pomiędzy grobami a cmentarnym murem – świadectwo upływu czasu.

Wojenne gruzy

Zmiany w stołecznej geografii ulic stały się możliwe z powodu niemal całkowitego zniszczenia lewobrzeżnej części miasta podczas powstania warszawskiego. Dlaczego Marszałkowska jest taka szeroka? Bo po 1945 roku można było bez większych problemów wyburzyć jej zachodnią stronę. Zburzono też około 170 domów i ruin pod Pałac Kultury i Nauki. W ten sposób zniknęły ulice Wielka oraz mniej więcej połowa Zielnej, biegnące równolegle do Marszałkowskiej. Zlikwidowano też fragmenty pięciu ulic prowadzących ze wschodu na zachód. Takim klasycznym przykładem jest Chmielna, zaczynająca się przy Nowym Świecie, a kończąca przy Marszałkowskiej. Potem niespodziewanie, za Jana Pawła II, znów mamy Chmielną z wysokimi numerami posesji.

Wróćmy do terenu wokół PKiN. Wśród tych 170 domów, około 30 było zamieszkanych i nadawało się do niewielkiego remontu, reszta wymagała już większych napraw albo była stertą gruzu. Dziś nie ma po nich śladu. Zamiast tego mamy między Alejami Jerozolimskimi a Świętokrzyską – przedłużenie Emilii Plater, którego wcześniej nie było, i nową Świętokrzyską, biegnącą od Marszałkowskiej do Jana Pawła II. Drzewiej kończyła się na wysokości Bagna, któremu również zmieniono przebieg.

Kolejnym miejscem, gdzie całkowicie zlikwidowano ulice, jest teren Ambasady Związku Radzieckiego (dziś Federacji Rosyjskiej) przy Belwederskiej, wzniesionej w 1955 roku. Niegdyś była tam Obywatelska, Zawrotna i spory odcinek Krętej, nie licząc toru kolejki wilanowskiej.

Za dawnych czasów

Pierwsze większe znikanie ulic zdarzyło się po powstaniu listopadowym, kiedy to Rosjanie zaczęli wznosić na Żoliborzu cytadelę. Zburzono około 100 domów i dworków, a teren zamknięto wałami oraz murami strzeleckimi, przez co przestała istnieć potrzeba nazywania ulic. Zniknęły na ponad 100 lat i nawet dziś nie odrodziły się, bo próba przywrócenia nazw po 1989 roku to nawet niesentymentalna działalność. Cytadela nadal jest niedostępna dla zwykłego obywatela, który nie wie, co jak się tam nazywa.

Po odzyskaniu niepodległości Warszawa zaczęła rozwijać się głównie na dawnych terenach wojskowych. Na Pradze zajęto się wielkim rejonem koszarowym w okolicach 11 Listopada. W latach 30. XX wieku funkcjonowała tam ulica Samosierry, ale jakoś nazwa nie przyjęła się i po wojnie zniknęła. Potem na tym terenie wytyczono 15 nowych ulic i o starych koncepcjach nikt już nie pamięta.

We wspomnianych latach 30. zaczęto też cywilizować tereny porolnicze i zaprojektowano szereg uliczek oraz placyków, przy których pojawiały się już domki. Czas jednak to zmienił i na przykład plac Horodelski przekształcił się w rejon klubu sportowego Targówek oraz skweru Wiecha. Reszta Pragi miała to szczęście, że jej nie zniszczono podczas walk do tego stopnia, by ulice prowadzić od nowa.

Przesuwamy, budujemy

Najwięcej ulic zniknęło na terenie, gdzie Niemcy urządzili getto, które potem zniszczyli. Po wojnie niemal wszystko stało się tu nowe – żeby poznać zmiany lokalizacji, trzeba zestawić dawną mapę ze współczesną.

Przede wszystkim wytyczono dwie wielkie trasy północ – południe. Jedna to Nowotki (dziś Andersa), druga – Marchlewskiego (obecnie Jana Pawła II). Ta pierwsza połknęła fragment Nalewek – ulicy historycznej, mocno związanej z miastem. Resztę przebiegu tej ostatniej zabudowano domami. Ocalały odcinek (koło Arsenału) przemianowano na Bohaterów Getta, co jest swego rodzaju paradoksem, gdyż nigdy nie znajdował się on w getcie. A to, co dziś nazywa się Nalewkami, to kawałek ulicy Gęsiej.

Z kolei pod Marchlewskiego znalazły się: Parysowska, Lubeckiego oraz Solna. W innym miejscu zniknął plac Muranowski, a współczesna nam Muranowska niegdyś miała inny przebieg.

Z podobnych anegdotek warto jeszcze wspomnieć o dwóch przesuniętych ulicach, w rejonie Marchlewskiego. Otóż gdy ją wytyczano, Ciepła ruszyła na zachód o kilkanaście metrów, a Biała o ponad sto. Prowadzi ona w tym samym kierunku i jest równoległa do starej (między Ogrodową a Elektoralną), ale już w innym miejscu.

Mało kto też wie, że pod dzisiejszym domem handlowym Jupiter przy Towarowej leżał niegdyś plac Kazimierza Wielkiego. Ale po kolei. Otóż jeszcze za carskich czasów Sienna idąc na zachód po przejściu Miedzianej rozszerzała się w plac, który powstał w drugiej połowie XIX wieku. Nosił on nazwę Witkowskiego, byłego prezydenta miasta, a handlowano tam materiałami rolniczymi. Później postawiono hale. Po pierwszej wojnie światowej nazwę zmieniono na Kazimierza Wielkiego, zaś po drugiej – wyburzono ruiny i zbudowano wielką drukarnię.

Interesująco rysuje się sprawa Powiśla, na którym były dwie ulice, jakich nie ma,... ale są. Pierwsza to Smolna, która niegdyś, idąc ku Wiśle, schodziła skarpą i skręcała w prawo, biegnąc równolegle do rzeki. Nazywano ją – dolną Smolną. Szła, jakby to można powiedzieć, mniej więcej wzdłuż ogrodzenia Muzeum Wojska Polskiego, dochodząc do Książęcej. Miała głównie drewnianą zabudowę. Po wojnie zniknęła. Od dolnej Smolnej odchodziła łukiem ku rzece ulica Sztajnkelera. To ku czci słynnego przemysłowca, który jako pierwszy w mieście wprowadził szyny kolejowe (dla wagoników pociągu fabrycznego na Solcu w 1836  roku). Ta ulica w latach 30. dopiero powstawała i dzięki nowym zasadom (zamiast Chopina mieliśmy Szopena), zyskała nową pisownię. Patron nazywał się w rzeczywistości Steinkeller. Dziś ma swą uliczkę, a raczej ścieżkę, prowadzącą od Starego Miasta ku Wiśle.

Na południu nie było większych zmian, bo dzielnice wytyczano na pustych gruntach. Na Ochocie zaczęto budować park Wolności w rejonie dzisiejszych – Trojdena i Korotyńskiego, ale są tam teraz osiedla. Natomiast na Mokotowie miał powstać plac Niepodległości przy skrzyżowaniu alei o tej nazwie z Madalińskiego. Już zaczęto budowę i ulokowano go na paru planach miasta, lecz po wojnie zniknął. Taki paradoksalny znak czasu.

Życie Warszawy

Najczęściej czytane