Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Najzdolniejszy feldmarszałek Hitlera

Hubert Kozieł 23-07-2017, ostatnia aktualizacja 23-07-2017 08:07

Walther Model wygrywał z Montgomerym, Bradleyem i Żukowem, ale jest mniej znany niż wielu mniej zdolnych dowódców.

Członek Hitlerjugend składa meldunek feldmarszałkowi Modelowi (1944 r.)
źródło: Rzeczpospolita
Członek Hitlerjugend składa meldunek feldmarszałkowi Modelowi (1944 r.)

Powszechne wyobrażenie o niemieckiej strategii, dowodzeniu i jakości sił zbrojnych w II wojnie światowej zostało w dużej mierze utkane z kłamstw, manipulacji i przeinaczeń, jakie zaserwowali alianckim odbiorcom byli dowódcy Wehrmachtu. Guderian nałgał Amerykanom, że był ojcem niemieckich wojsk pancernych. Halder zrzucił na Hitlera oraz innych martwych nazistów odpowiedzialność za wszelkie błędy strategiczne popełniane przez jego sztab. Współpracownicy feldmarszałka Rommla zrobili ze swojego martwego szefa antynazistowskiego rycerza bez skazy i geniusza strategii. Mannstein wykreował się na człowieka, który samodzielnie o mało co nie pokonał Związku Sowieckiego. Propagandowe, pisane pod gust aliantów, pełne samochwalstwa i przemilczeń wspomnienia niemieckich dowódców przez dziesięciolecia kształtowały wyobraźnię pasjonatów historii wojskowości. Utrwaliły też kanon „najlepszych dowódców", w którym rzadko kiedy znajduje się miejsce dla najzdolniejszego niemieckiego feldmarszałka z czasów II wojny światowej – Walthera Modela.

Z okopów do sztabu

Walther Model (ur. 1891 r. w Genthin pod Madgeburgiem) w odróżnieniu od von Mansteina czy Guderiana nie mógł się pochwalić pochodzeniem z klas wyższych. Jego ojciec był nauczycielem, a rodzinie się nie przelewało. Walther zainteresował się karierą wojskową pod wpływem kolegi, który był synem oficera. Wstąpił w 1908 r. do szkoły wojskowej i już dwa lata później był podporucznikiem. W ogromnym stopniu ukształtowały go doświadczenia I wojny światowej. Brał udział m.in. w bitwach pod Arras i Verdun – i to nie na tyłach czy w sztabach, ale w okopach. Odnosił rany i został odznaczony Krzyżem Żelaznym I klasy. Na froncie zachodnim nauczył się prawideł wojny defensywnej – tego, jak budować pozycje obronne, by utopić wrogie natarcie we krwi. Wiedza ta zaowocuje na froncie wschodnim podczas II wojny światowej. Doświadczenia z frontu zachodniego wzmocnią u niego również szacunek dla prostego żołnierza. Później, gdy zostanie generałem i feldmarszałkiem, będzie przywiązywał dużą wagę do tego, by spotykać się z żołnierzami z okopów, poznawać ich potrzeby oraz wzmacniać morale. Jego współpracownicy po latach będą wspominać, że znał nazwisko każdego dowódcy batalionu w swojej armii.

Zdolności Modela zostały szybko dostrzeżone, więc zapewniono mu po wojnie miejsce w korpusie oficerskim stutysięcznej Reichswehry. W 1920 r. był zaangażowany w tłumienie powstania robotniczego w Zagłębiu Ruhry. Później pełnił mało eksponowane funkcje w armii. Jego kariera przyspieszyła po dojściu Hitlera do władzy, wraz z odbudową niemieckich sił zbrojnych. W 1934 r. dosłużył się stopnia pułkownika. W 1938 r. był już generałem i dowódcą IV Korpusu Armijnego w Dreźnie. Jako szef sztabu tego korpusu (będącego częścią 10. Armii atakującej ze Śląska przez Częstochowę i Piotrków Warszawę) wziął udział w inwazji na Polskę, gdzie jakoś szczególnie się nie wyróżnił. W trakcie kampanii francuskiej był szefem sztabu 16. Armii gen. Buscha, która również specjalnie się nie wyróżniła.

Gdy więc w listopadzie 1940 r. Model został mianowany na dowódcę 3. Dywizji Pancernej, wzbudziło to powszechne zdziwienie. Był uznawany za oficera nieznającego się na czołgach. Pokazał jednak, że szybko się uczy. 22 czerwca 1941 r., w dniu wyprzedzającego ataku Niemiec na ZSRR, jego dywizja przeprawiła się przez Bug pod Brześciem i do zmroku pokonała 65 km. Brała udział w bitwie pod Mińskiem, w zdobyciu Smoleńska i zamknięciu w ogromnym okrążeniu 600 tys. sowieckich żołnierzy na Ukrainie. Model został dwukrotnie ranny w trakcie walk i otrzymał liście dębowe do swojego Krzyża Żelaznego. W październiku awansowano go na dowódcę XLI Korpusu Pancernego, który wkrótce wziął udział w natarciu na Moskwę i na początku grudnia dotarł na odległość 35 km od Kremla. Tam front się zatrzymał – Niemcom zabrakło sił, by kontynuować uderzenie, a później przyszedł mróz dochodzący do minus 50 stopni.

W styczniu na niemiecką 9. Armię, w której skład wchodziły oddziały Modela, spadła potężna sowiecka ofensywa. Front się rozleciał, dwóm niemieckim armiom (9. i 4.) groziło okrążenie, a na ich tyłach wylądowali sowieccy spadochroniarze. W połowie stycznia 1942 r. Model dostał dowództwo 9. Armii i energicznie zabrał się do stabilizowania frontu. Stworzył opartą głównie na małych wioskach sieć umocnionych punktów obrony w stylu I wojny światowej, zasilił okopy żołnierzami z formacji tyłowych i pozwalał Sowietom na wykrwawianie się w atakach na węzły oporu. Gdy impet sowieckiej ofensywy słabł, kierował w kluczowe miejsca swoje pancerne rezerwy. Armia Modela nie tylko uniknęła okrążenia, ale sama odcięła i okrążyła sowiecką 39. Armię. Ukształtował się w ten sposób tzw. rżewski występ frontu. Wysunięta pozycja, o którą będą się rozbijać kolejne sowieckie ofensywy w 1942 r. Miejsce to zostanie nazwane „rżewską maszynką do mięsa".

Łatanie frontu

Wojska marszałka Żukowa próbowały przełamać front pod Rżewem w lipcu i sierpniu 1942 r. Poniosły duże straty, które były pokłosiem słabego wyszkolenia czerwonoarmistów oraz fatalnego dowodzenia przejawiającego się w nieustannie ponawianych atakach od frontu na umocnione niemieckie punkty oporu. Żukow się jednak nie poddawał i w listopadzie ruszyła operacja Mars – potężne natarcie, w którym zgromadzono siły większe niż użyte do okrążenia niemieckich sił w Stalingradzie. Ponad 700 tys. żołnierzy, 2,3 tys. czołgów, ponad 10 tys. dział skierowano przeciwko wojskom podległym Modelowi, początkowo liczącym 90 tys. żołnierzy, mniej niż 200 czołgów i 1,8 tys. dział. Ofensywa załamała się w ciągu miesiąca, a Sowieci stracili w niej od 70 tys. do ponad 100 tys. zabitych, 145–235 tys. rannych i 1,6 tys. czołgów. Przez cały okres walk pod Rżewem od marca 1942 r. do marca 1943 r. straty sowieckie wyniosły co najmniej 392 tys. zabitych i 768 tys. rannych, a niemieckie (obejmujące oprócz 9. Armii również straty jednostek z pięciu innych armii walczących po sąsiedzku lub użyczających Modelowi swoich jednostek) przynajmniej 162 tys. zabitych i 470 tys. rannych. Straty obu stron na tym odcinku frontu były więc większe niż pod Verdun w 1916 r.

W lipcu 1943 r. w trakcie bitwy na Łuku Kurskim Model dowodził natarciem idącym na Kursk od północy. Nacierał ostrożnie, starając się nie szafować zbytnio swoimi siłami pancernymi. Od początku uznawał plan operacji pod Kurskiem za strategiczną głupotę i starał się uświadomić zwierzchnikom, że uderzenie na dobrze okopane, kryjące się za rozległymi polami minowymi, dużo liczniejsze wojska sowieckie będzie tylko marnotrawstwem sił. Wbrew rozkazom Hitlera przygotował swoim wojskom ufortyfikowaną linię obronną, na którą cofnęły się po nieudanej ofensywie. Na tzw. występie pod Orłem powstrzymane zostało pancerne uderzenie wojsk Rokossowskiego. Sowieci przerwali jednak front w południowej części Łuku Kurskiego – von Manstein bezmyślnie wykrwawił tam swoje siły w ofensywie, a planu B nie przygotował. Front się walił, a pod koniec lipca Hitler kazał przerzucić kilka dywizji pancernych ze Wschodu do Włoch. Armia Modela musiała się wycofać za Okę, ale zrobiła to w sposób uporządkowany. Jej dowódca osobiście dopilnował, by mosty na Oce zostały wysadzone dopiero po przekroczeniu ich przez niemiecką tylną straż.

Model miał już opinię „strażaka Hitlera", dowódcy posyłanego tam, gdzie front się walił, i wykonującego niemożliwe misje. W styczniu 1944 r. powstrzymywał sowiecką ofensywę pod Narwą w Estonii. 30 marca 1944 r. otrzymał buławę feldmarszałka i przeniesienie na stanowisko dowódcy Grupy Armii Północna Ukraina, w miejsce wyraźnie nieradzącego sobie w defensywie von Mansteina. Powstrzymywał natarcie Żukowa w Galicji. 28 czerwca kazano mu ratować totalnie rozbitą na Białorusi Grupę Armii Środek. Nie utrzymał Mińska ani Wilna, ale uratowało go zatrzymanie sowieckiej ofensywy pod Warszawą.

Pod Arnhem i w Ardenach

W uznaniu jego roli w ustabilizowaniu frontu wschodniego przerzucono go w połowie sierpnia na Zachód – został dowódcą pobitej Grupy Armii B (i na pewien czas dowódcą całego frontu zachodniego). Pozwolił na ucieczkę wojskom okrążonym pod Falaise i sprzeciwił się żądaniom Hitlera, by bronić Paryża. Wycofał niemieckie wojska nad Ren, przywrócił im morale i ustabilizował front, masowo uzupełniając jednostki piechoty „bezrobotnymi" marynarzami, lotnikami i żołnierzami formacji tyłowych. To on sprowadził pod Arnhem korpus pancerny SS, na którego pozycje we wrześniu zrzucono brytyjskich spadochroniarzy, i to on utopił we krwi operację Market-Garden. Na jesieni skutecznie wykrwawiał amerykańskie wojska generałów Bradleya i Hodgesa w operacjach defensywnych w Lesie Hurtgen i w Akwizgranie. Bardzo sprzeciwiał się ofensywie w Ardenach, ale to jemu powierzono przeprowadzenie tego katastrofalnego przedsięwzięcia. W marcu desperacko próbował przeszkodzić Amerykanom w przekroczeniu Renu. W kwietniu jego wojska były już otoczone w Zagłębiu Ruhry. W połowie miesiąca Model de facto rozwiązał swoją grupę armii, pozwalając dowódcom poszczególnych oddziałów podejmować samodzielne decyzje o kapitulacji. Kazał wracać do domów starcom i nastolatkom z Volkssturmu, a sam próbował przebić się w góry Harz.

Umykając przed amerykańskimi patrolami, 21 kwietnia zastrzelił się w lesie pod miejscowością Wedau w pobliżu Duisburga. Miał pewnie świadomość, że ucieka przed stryczkiem za zbrodnie wojenne, m.in. masowe mordy i deportacje rosyjskich cywilów oraz stosowanie taktyki spalonej ziemi. Jedyny niemiecki dowódca, który potrafił przeciwstawić się rozkazom Hitlera, był wściekłym narodowym socjalistą, który w ostatnim przesłaniu do swoich żołnierzy narzekał, że wielu Niemców zostało zainfekowanych „żydowską i demokratyczną trucizną myśli materialistycznej".

"Rzeczpospolita"