Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Artystą się bywa

Rataj Agnieszka 03-12-2011, ostatnia aktualizacja 03-12-2011 13:10

Oficjalna premiera odbędzie się w styczniu. Ale „Być jak Frank Sinatra" Witolda Mazurkiewicza w teatrze Rampa można obejrzeć w najbliższych dniach na specjalnych pokazach.

To pierwsza warszawska premiera przygotowana przez Witolda Mazurkiewicza, który od tego sezonu pełni funkcję kierownika artystycznego Sceny Kameralnej w Rampie.

– Myśl o zrobieniu tego przedstawienia chodziła za mną od dawna, ale założyłem, że jeśli nie dam rady zebrać do jego realizacji prawdziwego dream teamu, zrezygnuję. A jednak się udało – mówi Mazurkiewicz.

W jego ekipie znaleźli się ludzie, o pracy z którymi rzeczywiście się marzy. Wojciech Młynarski specjalnie do przedstawienia przetłumaczył na polski 13 piosenek Sinatry. Włodzimierz Nahorny zagra na fortepianie na zmianę z Bogdanem Hołownią. Kierownikiem muzycznym został Mariusz Bogdanowicz. A scenariusz napisał Szymon Bogacz.

Jak podkreśla Mazurkiewicz, nie mamy do czynienia z recitalem, ale pełnoprawnym przedstawieniem, w którym piosenki Franka Sinatry stają się komentarzem do losów człowieka ogarniętego obsesją na punkcie piosenkarza.

– W jego postaci jest trochę ze mnie samego. Człowieka, który całe życie próbuje realizować swoje marzenia, ale zderza się z twardą rzeczywistością i musi pogodzić się z faktem, że artystą tylko się bywa – mówi reżyser.

Ten temat jest też bliski Bogaczowi – ma on za sobą naukę w szkole muzycznej i marzenie o karierze trębacza, którą zakończyła trema paraliżująca go przed występami.

Mariusz Bogdanowicz, którego zobaczymy na scenie jako kontrabasistę, podkreśla, że dla grającego na żywo zespołu wyzwaniem jest zachowanie równowagi między jazzowym frazowaniem a rytmem poszczególnych scen oraz nie do końca oczywisty wybór piosenek.

– Nie mogło oczywiście zabraknąć „My Way", którego notabene sam Sinatra, jak wielokrotnie podkreślał, nie znosił. Ale staraliśmy się sięgnąć też po utwory niekojarzące się jednoznacznie akurat z jego wykonaniami – mówi Bogdanowicz.

Usłyszymy więc również m.in. „Send in to the Clowns" oraz „How do You Keep the Music Playing".

„Być jak Frank Sinatra" – teatr Rampa, ul. Kołowa 20 3 – 6.12, godz. 19 bilety 60 zł

 

Życie Warszawy

Najczęściej czytane