Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Multisceniczne imperium dla Słobodzianka

Izabela Kraj 17-06-2012, ostatnia aktualizacja 17-06-2012 23:37

Rada Warszawy. Czy Teatr Dramatyczny zmieni się od jesieni w jedno wielkie laboratorium dramatu?

Pojutrze Rada Warszawy ma dać zgodę na zlikwidowanie Teatru Na Woli. Formalne zlikwidowanie, bo scena przy Kasprzaka będzie grać nadal – stanie się teraz tylko Średnią Sceną Teatru Dramatycznego. Duża i Mała są w PKiN.

Do tego duetu ma dołączyć jeszcze Laboratorium Dramatu – stworzone blisko 10 lat temu od podstaw przez Tadeusza Słobodzianka, obecnie kierującego sceną Na Woli. I to on ma być szefem tego multiscenicznego imperium.

Reżyser, dramatopisarz, laureat nagrody Nike za dramat „Nasza klasa", nazywany jest w środowisku „carem Slobodanem". Stanowisko obejmie w październiku – wtedy formalnie kończy się kontrakt dotychczasowego dyrektora Dramatycznego, Pawła Miśkiewicza.

Dramatyczny na powrót – tak jak przed laty – ma też zarządzać organizacją Warszawskich Spotkań Teatralnych.

Słobodzianek nie był faworytem aktorów Teatru Dramatycznego

Czy eksperyment z połączeniem wyjdzie na dobre teatrom, zespołom aktorów i samym odbiorcom sztuki? Już dziś słychać głosy krytyczne i wątpiące. Nominacja dla Słobodzianka budzi kontrowersje. Bo urzędnicy wybrali go w konkursie, mimo że faworytem aktorów Dramatycznego był reżyser Paweł Łysak.

Władze stolicy przekonała koncepcja, według której Dramatyczny, scena z chlubną historią (Holoubek, Zapasiewicz),  powinien teraz „łączyć poszukiwania warsztatowe z praktycznym uprawianiem teatru w oparciu o dramat współczesny", podejmować działania „egzorcyzmujące demony przeszłości, terapeutyzujące lęki współczesności i poszerzające przestrzeń wolności, budujące społeczeństwo wolne od uprzedzeń, otwarte i światłe" – jak napisał Tadeusz Słobodzianek w  ofercie konkursowej. A ratusz podszedł do sprawy czysto fnansowo. Jemu chodzi o „zmniejszenie kosztów zarządzania, zwiększenie efektywności pracy zespołu artystycznego, racjonalizację pracy pracowni teatralnych i struktury organizacyjnej uwzględniającej aktualne potrzeby teatru" – czytamy w uzasadnieniu uchwały, którą w środę mają przegłosować radni. Dzięki połączeniu scen możliwy będzie remont sceny w Pałacu Kultury.

– Remont możliwy jest także  bez połączenia. Więc to akurat argument absurdalny – oceniają radni, którzy są przeciwni oddawaniu Słobodziankowi tak dużej władzy. Obawiają się, że Dramatyczny stanie się po prostu jednym wielkim laboratorium. I zamiast różnicować warszawskie sceny – urzędnicy doprowadzą do tego, że wszędzie będzie grane wszystko, „byleby się sprzedawało".

Życie Warszawy

Najczęściej czytane