r e k l a m a

Starówka bez zapachu karkówki

Monika Górecka-Czuryłło 17-06-2008, ostatnia aktualizacja 18-06-2008 12:04

Grillowanie na Starówce? Czy wśród starych murów powinna mieszać się woń kaszanki i kiełbas? Restauratorzy są podzieleni.

Pole Mokotowskie to świetne miejsce do grillowania
autor: Pasterski Radosław
źródło: Fotorzepa
Pole Mokotowskie to świetne miejsce do grillowania

Dlaczego w Krakowie na Rynku Starego Miasta można biesiady przy grillu urządzać, a u nas w ogródku przy restauracji są zabronione – denerwuje się Magda Gessler. Planowała urządzać takie biesiady w ogródku Gara w okolicy ul. Jasnej.

Nie zezwolili na to urzędnicy Zarządu Terenów Publicznych. – Jak sobie można wyobrazić 16 grillów na Rynku Starego Miasta – pyta zdumiona szefowa ZTP Renata Kaznowska. – Przecież w powietrzu unosiłaby się jedna wielka karkówka.

I poważnie już przypomina, że kilka lat temu ustalono zalecenia dla prowadzących ogródki. Na wniosek konserwatora zabytków wpisano w nie zakaz ustawiania grilla, ale też np. wielkich lodówek z lodami. Grillować nie można na terenach należących do ZTP, czyli m.in. na Starym i Nowym Mieście, na Mariensztacie, Chmielnej i innych uliczkach. – Przecież i tak przeciwko grillom na pewno protestowaliby mieszkańcy – dodaje.– Przez tych mieszkańców Starówka warszawska nie żyje – denerwuje się Gesslerowa.

Ale restauratorzy są ostrożni. – Taka możliwość biesiadowania na pewno podniosłaby atrakcyjność knajpki – mówi Urszula Galecka z Messalki na Krakowskim Przedmieściu. – Ale jak u nas jest awantura z mieszkańcami o turecki kebab, to wyobrażam sobie, co byłoby przy grillu.

Inni podkreślają, że ogródki w centrum są maleńkie, ludzi zawsze dużo, liczy się każdy centymetr ziemi. A do grillowania trzeba miejsca.Są też zdecydowani przeciwnicy grillów w centrum. – Chyba nie byłoby przyjemnie siedzieć nad własną kaszanką i wąchać mieszających się zapachów z sąsiednich ogródków – mówi Jacek Zawistowski z Warszawskiej Izby Przedsiębiorców, właściciel restauracji na pl. Zamkowym.

– Grill na Nowym Świecie? Toż to barbarzyństwo! – mówi Witold Fizyta ze stowarzyszenia Nowy Świat. – Jak można pić pyszną kawę u Bliklego i czuć zapach podpałki do grilla.

W knajpkach na Polu Mokotowskim grille na powietrzu działają. – I to jest właściwe miejsce: przestrzeń, inne knajpy daleko, zapachy się nie mieszają – przyznaje Zawistowski. A szef Bolka Paweł Ostaszyk dodaje, że chętnych do grillowania nie brakuje. – Choć duże biesiady zdarzają się rzadko – dodaje.

Skomentuj artykuł

Życie Warszawy