r e k l a m a

Walczą o szkoły w sąsiedztwie lotniska

Agnieszka Grotek 20-06-2008, ostatnia aktualizacja 22-06-2008 10:31

Burmistrz Ursusa chce w sądzie domagać się zmiany obszaru ograniczonego użytkowania wokół Okęcia. – Ta strefa nas blokuje. Nie możemy rozwijać dzielnicy – mówi Bogdan Olesiński.

źródło: Życie Warszawy

Przybywa nam mieszkańców, a z powodu sąsiedztwa z lotniskiem nie możemy budować szkół, przedszkoli, żłobków. W niektórych podstawówkach trzeba wprowadzać system dwuzmianowy. A co będzie za kilka lat? – zastanawia się burmistrz ponadpięćdziesięciotysięcznego Ursusa Bogdan Olesiński. W sierpniu ubiegłego roku wojewoda mazowiecki Jacek Sasin wprowadził rozporządzenie w sprawie utworzenia obszaru ograniczonego użytkowania dla Portu Lotniczego im. Fryderyka Chopina. Na jego mocy na niemal połowie terenów w Ursusie, na Ursynowie i we Włochach – ze względu na nadmierny hałas – nie można budować szkół, przedszkoli czy szpitali.

– W tych, które już są, za dwa lata uczniowie się na pewno nie pomieszczą – mówi Olesiński. I szacuje, że w dzielnicy każdego roku wprowadza się do nowych bloków ponad 300 rodzin z dziećmi. A obowiązkiem gminy jest zapewnienie mieszkańcom infrastruktury. – A my nawet nie możemy rozbudować tych obiektów, które mamy – podkreśla burmistrz.

Dlatego wezwał sejmik Mazowsza do uchylenia tego rozporządzenia dotyczącego Ursusa. Jednak radni sejmiku jego wniosek uznali za bezzasadny. – Władze dzielnicy powinny dbać o swoich mieszkańców, a nie narażać ich na utratę zdrowia. W końcu ta strefa powstała w oparciu o jakieś badania – twierdzi radny Marcin Święcicki (niezależny).

– Lotniska się nie przeniesie, samoloty będą tam latać. Może lepszym rozwiązaniem będzie dowożenie dzieci do szkół nawet w innych dzielnicach – zastanawia się wicemarszałek Mazowsza Ludwik Rakowski (PO). Radni sugerowali też dzielnicy zwrócenie się do Portów Lotniczych o odszkodowania. – To nie rozwiąże problemu, bo szkół i tak nie będziemy mogli budować – mówi Olesiński.

Jednak dzielnica nie daje za wygraną. Teraz sprawa trafi do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. – Chcę usłyszeć, że obszar zwalnia mnie od obowiązku zapewnienia mieszkańcom odpowiedniej infrastruktury – mówi burmistrz.

Na strefę skarży się też Ursynów. – Obszar uniemożliwia budowę na bardzo dużej części tzw. Zielonego Ursynowa – mówi wiceburmistrz Ursynowa Piotr Zalewski. – Znaczna część tego obszaru to prywatne tereny rolne, które mogłyby być przeznaczone pod zabudowę, a w takiej sytuacji to niemożliwe. Ale o uchylenie rozporządzenia wnioskować nie zamierza.

– Ten obszar powstał w oparciu o badania uciążliwości dla mieszkańców. Mam nadzieję, że jest on monitorowany i w przyszłości nowe, cichsze samoloty znacząco zmienią jego granice – przyznaje Zalewski. Na strefę nie narzekają natomiast Włochy.

– Ona nas w niczym nie ogranicza. Nie zamierzamy wnioskować o uchylenie tego rozporządzenia – mówi rzeczniczka dzielnicy Daria Porębska.

Skomentuj artykuł

Życie Warszawy