r e k l a m a

Letnisko w formacie MP3

Maja Mozga-Górecka 24-06-2008, ostatnia aktualizacja 26-06-2008 20:18

Od namiotu różnią się tym‚ że dżinsy zakłada się w nich na stojąco i nie trzeba się okopywać podczas deszczu.

źródło: Życie Warszawy
źródło: Rzeczpospolita
źródło: Rzeczpospolita

Na ogół kojarzą się nam z turnusem w GKSWZK Świtezianka‚ budką a la kiosk Ruchu, z dachem krytym papą‚ małymi oknami i obowiązkową drewnianą balustradką przy wejściu. Tymczasem domek rekreacyjny może mieć silny charakter‚ nawet jeśli jego projekt zrobiono na podstawce pod piwo.

Przyczepa bez kół

Tak podobno powstał ZigZag Cabin (2003)‚ dwie i pół godziny na północ od Sydney‚ w lesie koło Wollombi‚ maleńka kostka z zygzakowatymi oknami wbita w strome zbocze. Nie dość‚ że ma charakter‚ to jeszcze jest szkołą charakteru dla swoich mieszkańców. Temperatura w Wollombi sięga czasem 40 stopni Celsjusza‚ wychodzenie na dwór w takich warunkach nie każdemu przychodzi do głowy. Ale domki letniskowe wymyślono właśnie po to‚ żeby z nich wychodzić‚ być jak najbliżej przyrody.

Niewielki ZigZag zmusza do wychodzenia‚ do radykalnego ograniczenia potrzeb‚ jest swoistą architektoniczną krytyką konsumpcyjnego stylu życia. Okładzinę wykonano z prostych materiałów‚ płyt wiórowych i drewna cyprysowego‚ pomalowanych w kolorach kory drzew otaczających dom. Na siedmiu metrach kwadratowych można spać (jest miejsce dla trzech osób)‚ gotować i jeść. Rolę salonu pełni obszerny‚ niezadaszony taras przed wejściem. „To przyczepa kempingowa bez kół” – mówi Drew Heath‚ autor projektu‚ podkreślając‚ że domek nie jest „poważną architekturą”.

Przestrzeń na głowę

Równie „niepoważny” Micro-Compact Home‚ inspirowany tradycyjnymi japońskimi domami do picia herbaty‚ pokaże na jednej z najbliższych wystaw MoMA‚ „poważne” nowojorskie muzeum sztuki nowoczesnej.

Wnętrze domku jest logiczne jak kostka Rubika i ascetyczne jak iPod. Na przestrzeni zaledwie siedmiu metrów kwadratowych zmieszczono tu kuchnię‚ prysznic i toaletę‚ dwie dwuosobowe sypialnie i sporą dawkę najnowszych technologii: telewizor plazmowy‚ obwody mikroprocesorowe i ultracienki komputer. W miarę wygodnie może tu mieszkać jedna osoba‚ przenocować – nawet cztery. Choć teoretycznie część kuchenno-łazienkową oddzielono od pozostałych‚ w praktyce przestrzenie o różnym przeznaczeniu z konieczności krzyżują się i zazębiają. Mikrojadalnia na czas snu zmienia się w sypialnię. Drugie łóżko na minipięterku składa się, powiększając przestrzeń na głowę w ciągu dnia.

Zanim MCH wszedł na rynek‚ testowali go studenci monachijskiej politechniki wraz ze swoim profesorem Richardem Hordenem‚ głównym autorem projektu (Horden Cherry Lee Architects oraz Haack Hoepfner). W październiku 2005 roku na terenie politechniki powstała mała wioska składająca się z siedmiu domków‚ każdy z nich przez cały semestr zimowy zamieszkiwała jedna osoba. Po pół roku testów studenci wystąpili do władz uczelni o przedłużenie eksperymentu. Pojawiły się też zamówienia. Domek niemal nie wpływa na środowisko naturalne‚ więc nadaje się nawet do parku narodowego – jako minischronisko mogą go używać na przykład alpiniści.

Suzi i Fred

MCH to przykład architektury przenośnej. Jest na tyle lekki‚ że można go przetransportować za pomocą dźwigu i ciężarówki. Teoretycznie pozwala właścicielowi zmieniać miejsce jak rękawiczki. A co by było, gdyby dom dawał się składać do transportu jak harmonijka‚ walizka lub pudełko od zapałek? Taki właśnie jest Fred wykonywany na zamówienie minimalistyczny produkt austriackiego studia Kaufmann 96 (rozwiązanego w 2001 roku). Dwa pudełka wsuwają się jedno w drugie, przyjmując na czas transportu rozmiar kostki 3x3x3 m. Na miejscu można je dowolnie rozsunąć, uzyskując maksymalnie aż 18 metrów kw. wyposażonych w duże okno‚ kuchnię‚ łazienkę i sypialnię. Fred jest nie tylko elastyczny i mobilny‚ lecz również odpowiedzialny (za środowisko naturalne) – zrobiony z drewna‚ energooszczędny i wyposażony w system‚ który umożliwia zbieranie deszczówki. Oskar Leo Kaufmann oprócz Freda zaprojektował też Su-Si‚ damską wersję przenośnego domu (1998) – nierozkładaną‚ ale dostępną w różnych rozmiarach (maksymalnie 14 x 3,5 m). W odróżnieniu od dość masywnego‚ składanego Freda Su-Si daje się przejrzeć na wylot – oba dłuższe boki domku całkowicie przeszklono. Rytmiczny podział okien (w środku przesłania je regał z wąskimi półkami) dodaje domkowi lekkości. Su-Si można ustawić na cienkich podporach i wtedy domek niemal wisi w powietrzu‚ a wchodzi się do niego po krótkiej drabinie.

Wydanie kieszonkowe

Ekologiczny i przenośny dom‚ który z powodzeniem może pełnić funkcję domku letniskowego‚ produkowany jest również w Polsce. Modułowy Dodo Dom w jednej z wersji przypomina pojazd kosmiczny‚ który właśnie wylądował i stoi na krótkich nóżkach. Surowość stali łagodzą w nim elementy z modrzewia syberyjskiego (projekt: spółka artin Zespół Koordynacji Inwestycji). Dodo potrafi pozyskiwać energię dzięki turbinom wiatrowym. Ma system oczyszczania zużytej wody. W wersji minimum (23 mkw.) kosztuje 82 tys. zł, czyli trochę mniej niż prześliczny Micro-Compact Home (ok. 30 tys. euro za 7 mkw.), ale dużo więcej niż zwykły domek letniskowy.

Współczesny działkowicz nie musi już tak bardzo uzależniać się od jednego miejsca pobytu. Od swego praprzodka nomady różni się grubszym portfelem i tym‚ że może zabrać na włóczęgę spory dobytek – całą swoją płytotekę‚ rodzinny album ze zdjęciami‚ a wkrótce również bibliotekę w postaci elektronicznych książek. W ślad za kompresją danych idzie skompresowana architektura w wydaniu kieszonkowym.

Życie Warszawy