r e k l a m a

Spotkania nie było, chcieli dać rachunek

szyp 05-12-2011, ostatnia aktualizacja 05-12-2011 09:06

Pan Radosław nie przyszedł na spotkanie z agentem ING Życie. Ten chciał mu wystawić fakturę. – Nie bierzemy pieniędzy za spotkania, a tym bardziej za ich brak – zapewnia ubezpieczyciel.

Interwencja

Pan Radosław nie przyszedł na spotkanie z agentem ING Życie. Ten chciał mu wystawić fakturę. – Nie bierzemy pieniędzy za spotkania, a tym bardziej za ich brak – zapewnia ubezpieczyciel

– To już przechodzi ludzkie pojęcie. Zadzwonili do mnie z ING Życie, namawiając na spotkanie z agentem. W końcu zgodziłem się i miałem przyjść do placówki przy ul. Zielnej 37. Niestety, w pracy wypadło mi coś bardzo ważnego i się nie pojawiłem – opowiada pan Radosław.

– Tego samego dnia dostałem SMS od agenta z pytaniem, na jaki adres  ING ma wysłać fakturę za spotkanie – relacjonuje oburzony.

Nasz czytelnik był zaskoczony, bo sądził, że spotkanie jest nieobowiązujące i nieodpłatne, a tym bardziej nieobecność na nim. –  Obawiałem się, że dostanę rachunek na jakąś astronomiczną kwotę, więc napisałem SMS z pytaniem o cenę takiego spotkania. Ale odpowiedź nie przyszła.

Sprawdziliśmy, czy ING Życie rzeczywiście nalicza opłaty za spotkania z doradcami finansowymi.

– Chcemy podkreślić, że obciążanie klientów kosztami spotkań nie jest praktyką stosowaną w ING Życie i żadna faktura do nikogo nie zostanie wysłana – zapewnia Monika Topolska, rzecznik  prasowy ING Życie.  – Jest nam bardzo przykro, że takie zdarzenie miało miejsce. Ten przypadek to bardzo przykry incydent, który nie miał prawa się wydarzyć i z całą pewnością będziemy go wyjaśniać z naszym przedstawicielem – dodaje.

ING Życie zapewnia, że do momentu wyjaśnienia sprawy przedstawiciel firmy został odsunięty od działań wymagających kontaktu z klientami. – Od razu po otrzymaniu tej informacji skontaktowaliśmy się z tym klientem. Dyrektor oddziału osobiście zadzwonił do pana Radosława i przeprosił za zaistniałą sytuację.

Życie Warszawy



-->