r e k l a m a

Radwańska coraz wyżej

Artur St. Rolak z Londynu 27-06-2008, ostatnia aktualizacja 29-06-2008 21:50

Polka łatwo pokonała w trzeciej rundzie Ukrainkę Anastazję Pawluczenkową, teraz zagra ze Swietłaną Kuzniecową.

źródło: AFP

Pawluczenkowa to tenisistka, jakich wiele – potrafi uderzyć mocno i celnie. Tak przeszła tu dwie rundy. W trzeciej spotkała rywalkę, na której to nie robiło wrażenia. Radwańska umie znajdywać słabsze strony rywalek. Polka zauważyła, że kopalnią punktów może być bekhend, do którego Rosjanka składała się dość niezdarnie. W pierwszym secie małe problemy pojawiły się w połowie, w drugim – dopiero pod koniec. Dlatego Piotr Radwański wystawił córce notę 7 w skali 10-stopniowej, a ta grzecznie się z nim zgodziła.

– To nie był mój najlepszy mecz. Przeszkadzał wiatr, wielokrotnie trafiałam piłkę ramą. Najbardziej cieszę się z tego, że wygrałam szybko, bo zanosiło się na deszcz. Pawluczenkową na pewno było stać na lepszą grę – podkreśliła Radwańska.

Przy okazji wyszło na jaw, że Polka ma astygmatyzm i lekką krótkowzroczność. Isia jednak od razu uspokoiła – z tymi wadami da się nie tylko żyć, ale także wygrywać na korcie.

Publiczność – nawet ta część uprzejmie trzymająca stronę słabszej i młodszej – nie była tak krytyczna w ocenie występu Polki i chętnie oklaskiwała jej efektowne zagrania. Skrót prosto z returnu, ściągnięcie rywalki do siatki uwieńczone lobem na linię końcową, gra po kątach – takie subtelności podobają się wszędzie. Pawluczenkowa miała w tym meczu trochę małych przyjemności. Przykrości spotkało ją więcej. W 61. minucie wyrzuciła w aut już pierwszą piłkę meczową.

Teraz Polka ma dwa dni wolnego. To dobrze, bo Radwańska nie jest typem maratończyka, który może codziennie biegać po korcie przez kilka godzin.

– Z Kuzniecową muszę zagrać lepiej niż dzisiaj. Swieta gra taki męski tenis, pełen top-spinów. Piłka nie leci tak płasko, jak od innych dziewczyn – ocenia Agnieszka. – Będzie walka, jak ja to nazywam, na halabardy – dodał jej tata.

Kuzniecowa, zapytana przez rosyjskich dziennikarzy, opowiadała o Radwańskiej w samych superlatywach – że groźna dla najlepszych, że bardzo dobrze gra na trawie, że spodziewa się trudnego meczu.

Po tym zwycięstwie tylko wyjątkowy zbieg okoliczności może sprawić, że w najbliższym rankingu WTA, który zostanie ogłoszony 7 lipca, dla Isi zabraknie miejsca wśród dziesięciu najlepszych tenisistek świata. – Sama nie spodziewałam się, że pójdzie to tak szybko. Teraz już nie wypada nie myśleć o pierwszej piątce – ocenia najlepsza polska tenisistka.

Skomentuj artykuł

Życie Warszawy