Ludzie lubią foliowe torebki
Minęły trzy miesiące, odkąd obywatelski projekt ustawy trafił do marszałka Sejmu. Do piątku powinniście zebrać 100 tys. podpisów, zebraliście 70 tys. Jest pan rozczarowany?
Maciej Maciejowski: Nie, bo nasz cel został w dużej mierze osiągnięty. Problem pojawił się w mediach, wiele sklepów wprowadziło torby wielokrotnego użytku. Nie mamy dyktatury jak w Chinach, gdzie rząd może jednego dnia zakazać rozdawania jednorazówek. Jak na kraj z niską świadomością ekologiczną, akcja odbiła się u nas sporym echem.
Na ulicach widać coraz więcej ludzi z wielorazowymi torbami. Może więc zakaz nie jest potrzebny?
To prawda. Nawet sprzedawcy w osiedlowych sklepikach chwalą się, że sami z siebie nie proponują reklamówek. Ale w supermarkecie, który wprowadził torby biodegradowalne, słyszałem też narzekania, że znowu trzeba chodzić z własnymi siatkami, jak za komuny. Ludzie pamiętają, że torebka to towar luksusowy, którego nie było i nie chcą z niego rezygnować. Dlatego sama edukacja nie wystarczy, władza jest od tego, żeby czasem czegoś zakazać. Bodźce restrykcyjne też są potrzebne.
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.




DRUKUJ
WYŚLIJ
Kup artykuł
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
