r e k l a m a

Ludzie lubią foliowe torebki

Agata Sabała 28-06-2008, ostatnia aktualizacja 28-06-2008 07:32

źródło: Życie Warszawy

Minęły trzy miesiące, odkąd obywatelski projekt ustawy trafił do marszałka Sejmu. Do piątku powinniście zebrać 100 tys. podpisów, zebraliście 70 tys. Jest pan rozczarowany?

Maciej Maciejowski: Nie, bo nasz cel został w dużej mierze osiągnięty. Problem pojawił się w mediach, wiele sklepów wprowadziło torby wielokrotnego użytku. Nie mamy dyktatury jak w Chinach, gdzie rząd może jednego dnia zakazać rozdawania jednorazówek. Jak na kraj z niską świadomością ekologiczną, akcja odbiła się u nas sporym echem.

Na ulicach widać coraz więcej ludzi z wielorazowymi torbami. Może więc zakaz nie jest potrzebny?

To prawda. Nawet sprzedawcy w osiedlowych sklepikach chwalą się, że sami z siebie nie proponują reklamówek. Ale w supermarkecie, który wprowadził torby biodegradowalne, słyszałem też narzekania, że znowu trzeba chodzić z własnymi siatkami, jak za komuny. Ludzie pamiętają, że torebka to towar luksusowy, którego nie było i nie chcą z niego rezygnować. Dlatego sama edukacja nie wystarczy, władza jest od tego, żeby czasem czegoś zakazać. Bodźce restrykcyjne też są potrzebne.

Życie Warszawy