r e k l a m a

Ludzkie losy według Sydneya Pollacka

Andrzej Bukowiecki 30-06-2008, ostatnia aktualizacja 06-07-2008 19:45

Osiem filmów zmarłego w maju reżysera obejrzymy w Iluzjonie. Przegląd rozpocznie się 1 lipca – w dniu 74. urodzin artysty.

źródło: Archiwum

Swoboda poruszania się w obrębie różnych gatunków filmowych to znamienna cecha twórczości Pollacka. Pod tym względem dorównał mistrzom dawnego Hollywoodu, takim jak Ernst Lubitsch czy William Wyler. Podobnie jak oni ciekawie opowiadał kamerą powierzone mu przez scenarzystów historie. Skupiał uwagę na tym, co w sztukach narracyjnych najbardziej pociągające: przemianach dokonujących się w człowieku.

Ale przegląd w Iluzjonie będzie nie tylko okazją do podziwiania wirtuozerii Pollacka w różnorodności „kina gatunków”, spenetrowania niebanalnych ludzkich losów i przypomnienia sobie kreacji Jane Fondy, Meryl Streep, Sidneya Poitier, Burta Lancastera czy samego Sydneya Pollacka, kapitalnie partnerującego Dustinowi Hoffmanowi w „Tootsie”. Ta retrospektywa uzmysłowi powiązania twórczości reżysera „Trzech dni Kondora” z przeobrażeniami w kinie amerykańskim.

Debiutancka „Wątła nić” (1965 r.) wpisywała się w formułę skromnych, ale mądrych filmów lansowaną przez Sidneya Lumeta, Johna Frankenheimera czy Roberta Altmana jako przeciwwaga dla bzdurnych hollywoodzkich „gigantów”.Wstrząsający dramat społeczny „Czyż nie dobija się koni?” (1969 r.) mimo historycznego kostiumu (tu: morderczego maratonu tańca, złudnej nadziei bezrobotnych w czasach Wielkiego Kryzysu) odzwierciedla kontestatorskie nastroje Ameryki końca lat 60. XX w. Podobnie jak czyniły to m.in. „Bonnie and Clyde” Arthura Penna (1967 r.), „Był tu Willie Boy” Abrahama Polonsky’ego (1968 r.) oraz „Butch Cassidy i Sundance Kid” George’a Roya Hilla (1969 r.).

W tym samym duchu utrzymane są dwa westerny Pollacka – „Łowcy skalpów” (1968 r.) i „Jeremiah Johnson” (1972 r.). Pierwszy próbuje ożywić wymierający już wówczas gatunek, łącząc okrucieństwo z porcją ironii i przewrotnego humoru. Przypomina w tym zarówno „Butcha…”, jak i niektóre westerny Sama Peckinpaha, a także „Małego wielkiego człowieka” Penna (1970 r.). Drugi, opowiadając historię samotnego trapera, który zaszywa się w Górach Skalistych, przenosi w odległe czasy jedno z kluczowych pragnień hipisów: ucieczkę do natury.

„Trzy dni Kondora” (1977 r.), odsłaniające kulisy działalności CIA, wpisały się z kolei w nurt współczesnych dreszczowców politycznych, wraz z „Rozmową” Francisa Forda Coppoli (1974 r.) czy „Wszystkimi ludźmi prezydenta” Alana J. Pakuli (1976 r.). Będzie to jeden z przebojów przeglądu, na równi z „Tootsie” i „Pożegnaniem z Afryką”.

26 maja Sydney Pollack przegrał walkę z rakiem. Dzięki swym filmom – kulturalnym, utrzymanym na wysokim poziomie artystycznym – wygra walkę o miejsce w pamięci pewnie jeszcze wielu pokoleń kinomanów.

Program przeglądu

1 i 22 lipca

„Łowcy skalpów”

2 i 16 lipca

„Czyż nie dobija się koni”

3 i 7 lipca

„Jeremiah Johnson”

4 i 20 lipca

„Trzy dni Kondora”

6 i 31 lipca

„Pożegnanie z Afryką”

8 i 31 lipca

„Wątła nić”

13 i 25 lipca

„Tootsie”

28 i 30 lipca

„Bobby Deerfield”

Iluzjon, ul. Narbutta 50a

Życie Warszawy