r e k l a m a

Dekret poległ w Strasburgu

Anna Wittenberg , Piotr Szymaniak 02-07-2008, ostatnia aktualizacja 03-07-2008 18:48

12 tys. euro zapłaci rząd za opieszałość władz Warszawy. Trybunał w Strasburgu przyznał odszkodowanie za to, że miasto od 60 lat nie zwraca właścicielom działki odebranej dekretem Bieruta.

Siedziba MPT na Ochocie
autor zdjęcia: Sadowski Michał
źródło: Fotorzepa
Siedziba MPT na Ochocie

Zofia Berent-Derda już w 1948 roku złożyła wniosek o zwrot działki przy skrzyżowaniu ulic Bitwy Warszawskiej 1920 i Szczęśliwickiej. Gruntu nawet po zmianie ustroju odzyskać się jednak nie udało. Dziś na działce znajduje się fragment budynku i parking bazy Miejskiego Przedsiębiorstwa Taksówkowego.

60 lat walki

– Kolejne wnioski o zwrot działki składaliśmy w latach 2001, 2006 i 2007. Za każdym razem prezydenci odmawiali, a Samorządowe Kolegium Odwoławcze uchylało te decyzje z uwagi na „rażące naruszenie prawa” – opowiada Hanna Derda-Nowacka, która w imieniu matki prowadzi sprawę odzyskiwania gruntu.

Na czym polegało naruszenie prawa?

– Mamie odmawiano, mimo że spełniła wszystkie wymogi formalne. W 2005 roku potwierdził to Wojewódzki Sąd Administracyjny – wyjaśnia Derda-Nowacka.

Dawni właściciele występowali do sądu o ukaranie kolejnych prezydentów Warszawy za bezczynność, a gdy i to nie pomagało, zgłosili sprawę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. 1 lipca zapadł wyrok, który wykazał opieszałość władz miasta. Sędziowie przyznali Zofii Berent-Derdzie 12 tys. euro odszkodowania za przeciąganie procedur administracyjnych. Tym samym potwierdzili też jej prawo do odzyskania nieruchomości.

Inni jeszcze poczekają

– 12 tys. euro to nie taka duża kwota. Mogło być znacznie gorzej, bo Trybunał w Strasburgu może zasądzić odszkodowanie nawet w wysokości 15 proc. wartości niezwróconej nieruchomości – komentuje prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz. – Jednak co do zwrotu działki, trudno mi w tej chwili cokolwiek deklarować, bo za reprywatyzację odpowiada Skarb Państwa, a nie miasto. Mam nadzieję, że rząd ma zamiar zająć się tą sprawą. My mamy gotowy projekt ustawy dotyczącej reprywatyzacji gruntów warszawskich. Jeśli Sejm ją uchwali, kłopoty z odzyskiwaniem działek powinny się skończyć – dodaje prezydent.

Jednak kolejni dekretowcy kierują swoje sprawy do Strasburga. Na rozstrzygnięcie sprawy przed Trybunałem trzeba czekać od trzech do ośmiu lat, ale – jak twierdzą osoby, które uzyskały od państwa odszkodowania – wygrana jest niemal pewna.

Wygrana przed Trybunałem nie oznacza jednak automatycznego zwrotu działki. Tadeusz Koss, który ubiegał się o zwrot działki pod pl. Defilad, wygrał w Strasburgu odszkodowanie za opieszałość w wysokości 7 tys. euro. Dopiero dwa lata po wyroku odzyskał samą działkę. Marcin Bajko, p.o. dyrektor miejskiego Biura Gospodarki Nieruchomościami, nie ma wątpliwości, że wyrok z 1 lipca nie przyspieszy zwrotów w sprawach innych dekretowców.

500 kamienic do zwrotu

Władze miasta za wszelką cenę chcą uchronić budżet państwa przed wypłatą kolejnych odszkodowań.

– Mogłoby to kosztować miliony złotych – twierdzi wiceprezydent Andrzej Jakubiak.

By tego uniknąć, pod koniec czerwca Hanna Gronkiewicz-Waltz wydała zarządzenie pozwalające burmistrzom przekazywać właścicielom (lub ich spadkobiercom) niektóre nieruchomości. Może się to stać pod dwoma warunkami. Po pierwsze, mają stać na gruntach, co do których toczy się postępowanie o zwrot, ale miasto ma pewność, że ich reprywatyzacja nastąpi. Po drugie, kamienica musiała przetrwać wojnę. W ten sposób dawni właściciele mogliby odzyskać nawet 500 budynków.

Dodaj swoją opinię

Życie Warszawy