r e k l a m a

Złote Tarasy na lewo

Maciej Szczepaniuk 03-07-2008, ostatnia aktualizacja 04-07-2008 20:03

Podczas wydawania pozwolenia na użytkowanie najpopularniejszego centrum handlowego w stolicy doszło do poważnych nieprawidłowości – ustaliła NIK, która skontrolowała pracę stołecznego nadzoru budowlanego.

autor zdjęcia: Dudek Jerzy
źródło: Fotorzepa

Najwyższa Izba Kontroli wzięła pod lupę działalność 18 delegatur Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego. Wnioski z trwającej od maja do października 2007 r. kontroli są druzgocące. – Z powodu wagi i skali stwierdzonych nieprawidłowości, negatywnie oceniliśmy pracę ośmiu z nich – mówi Błażej Torański, rzecznik NIK.

Na czarnej liście znalazła się warszawska delegatura PINB. Lista nieprawidłowości jest długa. Opieszałość, bezczynność, niedotrzymywanie terminów – to tylko niektóre z nich.

Inspektor poszedł na rękę

Najcięższy zarzut dotyczy nierzetelnego dopuszczenia do użytkowania Złotych Tarasów w lutym 2007 r.

– PINB, zamiast zbadać prawidłowość zastosowanych na budowie materiałów budowlanych szczególnie istotnych dla bezpieczeństwa konstrukcji i bezpieczeństwa pożarowego, ograniczył się jedynie do wpisania do protokołu kontroli treści oświadczenia inspektora nadzoru inwestorskiego – mówi Błażej Torański. Ten po prostu podał, że wszystkie zastosowane materiały są w porządku. Inspektorowi to wystarczyło.

W praktyce oznaczało to skrócenie nawet o kilka tygodni procedury wydawania pozwolenia na użytkowanie gigantycznego kompleksu handlowego o powierzchni 225 tys. mkw.

1,4 mln Tylu klientów odwiedza miesięcznie Złote Tarasy. To tylko o 300 tys. osób mniej, niż jest zameldowanych w stolicy

Gdy trwały odbiory, inwestor obiektu, holenderski ING Real Estate i najemcy liczyli już milionowe, straty z powodu kolejnych opóźnień otwarcia Złotych Tarasów. Te miały ruszyć wiosną 2006 r. Najpierw otwarcie trzeba było przełożyć o sześć miesięcy, bo budowę opóźniły protesty ekologów. Później wykonawca – firma Skanska – nie zdążył z pracami instalacyjnymi.

Wczoraj rzeczniczce inwestora nie udało się odpowiedzieć na pytania dotyczące kulis zakwestionowanych odbiorów.

Jak tłumaczy się PINB? W wyjaśnieniach przesłanych NIK urząd przyznaje, że ocena jest surowa, ale sprawiedliwa.

Jaromir Grabowski, mazowiecki inspektor nadzoru budowlanego, któremu podlega stołeczny PINB, jest bardziej wyrozumiały.

– Wyniki kontroli NIK nie są złe – twierdzi Grabowski. – Większość zarzutów, również dotyczących Złotych Tarasów, to efekt nieporozumień, nieprecyzyjnego odczytania przepisów prawa i braków kadrowych.Fatalne wyniki kontroli poruszyły jednak ratusz, który zapewnia inspektoratowi lokal przy ul. Bagatela i z miejskiej kasy opłaca część etatów. – Sytuacja jest niepokojąca, bo dotyka instytucji odpowiedzialnej za bezpieczeństwo wszystkich warszawskich inwestycji – mówi rzecznik urzędu miasta Tomasz Andryszczyk.

Czy Tarasy są bezpieczne?

Prof. Kazimierz Szulborski z Politechniki Warszawskiej przyznaje, że skutkiem nierzetelnych odbiorów mogą być usterki, do jakich dochodzi w centrum handlowym. Odwiedzający budynek skarżą się na szwankujący system wentylacji czy awarie instalacji wodno-kanalizacyjnych. Podczas ostatniej ulewy z dachu na podłogę lała się woda.

Prof. Szulborski potwierdza, że brak skrupulatnej kontroli materiałów, z których wykonano konstrukcję, może kiedyś skończyć się tragicznie.– Wszyscy mamy w pamięci katastrofę w hali wystawienniczej Międzynarodowych Targów Katowickich, w której zginęło 88 osób – mówi. – A do tragedii doszło między innymi z powodu opieszałości nadzoru budowlanego, który nie dopełnił obowiązków.

Dodaj swoją opinię

Życie Warszawy